Władza polityczna polega na kontrolowaniu mediów, stąd Stany Zjednoczone i Unia Europejska toczą zaciekły spór o moderację treści we wpływowych mediach społecznościowych i regulacje ograniczające wolność słowa – wskazuje Wolfgang Munchau na łamach artykułu pt. „MAGA will win the media war. The European insurrection is doomed”, który ukazał się 9 lutego 2026 r. na stronie unherd.com. Zauważył on, że Departament Stanu przygotowuje potężną odpowiedź wobec DSA.
„W XX wieku latynoamerykańskie junty wojskowe zwyczajowo rozpoczynały pucz, przejmując kontrolę nad państwową stacją radiową. Często działo się to w nocy lub nad ranem. 11 września 1973 roku Augusto Pinochet i jego wojska o godzinie 8:00 rano przejęli kontrolę nad stacjami radiowymi i telewizyjnymi w Chile. 24 marca 1976 roku przywódca argentyńskiej junty wojskowej pojmał Isabel Perón o godzinie 1:00 w nocy. O 3:10 rano wszystkie stacje telewizyjne i radiowe zaczęły nadawać marsze wojskowe. Od tego czasu zmienili się aktorzy, a wraz z nimi ich metody. Niezmienna pozostaje idea, że władza polityczna polega na kontrolowaniu mediów” – pisze Munchau.
Autor odniósł się do sporów prowadzonych przez władze UE, które wykorzystują unijne rozporządzenie Akt o usługach cyfrowych (DSA) do cenzury niewygodnych dla władzy przekazów pod pozorem zwalczania „nielegalnych treści”.
Wesprzyj nas już teraz!
Europejska batalia wymierzona jest nie tylko w platformę Elona Muska, ale także w TikToka. W zeszłym tygodniu Bruksela zaapelowała, by TikTok zmniejszył uzależnienie użytkowników, w przeciwnym razie grożą mu wysokie grzywny.
W grudniu ub. roku KE nałożyła na platformę X grzywnę w wysokości 120 milionów euro z powodu domniemanego niedopełnienia obowiązku moderowania treści zgodnie z unijną ustawą o usługach cyfrowych (DSA).
Wymaga ona od bardzo dużych platform internetowych (VLOP) zatrudniania „weryfikatorów faktów”, publikowania powiadomień o rzekomej mis-, mal- i dezinformacji, na które wskazują owi fact-checkerzy, a także usuwania wybranych treści, ich demonetyzacji itp.
Chociaż, co do zasady „nieprawdziwe” wiadomości nie są nielegalne, a wolność słowa polega także na zapoznawaniu się z opiniami innych osób i rozprzestrzenianiu wiadomości, które są niewygodne dla różnych cenzorów, to w niektórych państwach przyjęto regulacje przewidujące surowe kary za publikację i dystrybucję tak zwanej dezinformacji, mimo iż nie ma legalnej definicji tego typu nowego rodzaju „przestępstwa”.
Niedawno francuski prokurator wezwał Elona Muska na przesłuchanie w Paryżu, a w sierpniu 2024 r. władze francuskie aresztowały Pavla Durova, rosyjskiego założyciela Telegrama.
Munchau uważa, że „Europejczycy całkowicie źle ocenili sytuację”, ponieważ „dla administracji Trumpa europejskie zasady cenzury amerykańskich mediów społecznościowych są największym problemem w stosunkach transatlantyckich”.
Przypomina, że zwycięstwo Donalda Trumpa w dwóch elekcjach prezydenckich, a także wiktoria przedstawicieli „skrajnej prawicy” w Europie były możliwe w dużej mierze dzięki „ominięciu oligopolu tradycyjnych mediów drukowanych i nadawczych”.
Tymczasem „stare partie establishmentu UE toczą desperacką walkę o utrzymanie sił cyfrowych na dystans”. Tradycyjne media tymczasem tracą i to bardzo na rzecz mediów cyfrowych.
Chociaż „w Europie kontynentalnej i Wielkiej Brytanii stary oligopol medialny jest silniejszy niż w USA, ale jest znacznie słabszy niż kiedyś i z roku na rok słabnie. Ogólnie rzecz biorąc, establishment polityczny nadal kontroluje tradycyjne media. Jednak tradycyjne media tracą kontrolę nad narracją” – czytamy.
Autor wyjaśniając zasady działania unijnego rozporządzenia, jednocześnie zwracając uwagę na ostatnie sankcje Waszyngtonu wymierzone w europejskich cenzorów pisze, iż USA przygotowują znacznie szerszą reakcję wobec DSA. Poinformowała o tym w zeszłym tygodniu, wysoka rangą urzędnik Departamentu Stanu Sarah Rogers, która spotkała się z prawicowymi think tankami w Europie, aby omówić zasady finansowania „szerzenia amerykańskich wartości”.
Dodajmy, że kilka dni temu „Financial Times” rzeczywiście pisał o „trasie wolności słowa”, jaką Rogers odbyła w zeszłym roku, udając się do Londynu, Paryża, Rzymu i Mediolanu. Amerykański Departament Stanu zamierza finansować prawicowe think tanki i organizacje pozarządowe powiązane z programem MAGA w całej Europie. Mają one publikować stanowisko polityczne Waszyngtonu i przeciwdziałać zagrożeniom dla wolności słowa.
Wysoka urzędnik Departamentu Stanu w grudniu ub. roku toczyła rozmowy między innymi w Londynie, Paryżu, Rzymie i Mediolanie.
Finansowanie ma być powiązane z obchodami 250. rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych, które odbędą się pod koniec tego roku.
„Financial Times” 6 lutego pisał, że „Prawdopodobnie wywoła to konsternację wśród sojuszników Waszyngtonu, zwłaszcza centrolewicowych rządów, takich jak Partia Pracy w Wielkiej Brytanii, które będą zaniepokojone wykorzystywaniem funduszy rządu USA do podważania ich polityki”. Dodano, że „program stanowi odmianę poprzednich projektów Departamentu Stanu, które przeznaczały fundusze na konkretne cele za granicą i prawdopodobnie będzie koncentrował się na inicjatywach realizowanych w Londynie, Paryżu, Berlinie i Brukseli”.
Wiąże się to także z celami niedawno opublikowanej Strategii bezpieczeństwa narodowego USA, która wzywa do „kultywowania oporu” wobec obecnej trajektorii rozwoju kontynentu europejskiego. Dokument ostrzegał, że masowe migracje i „cenzura wolności słowa” mogą prowadzić do „wymazania cywilizacji”.
Administracja Trumpa ma uderzyć przede wszystkim w brytyjską ustawę o bezpieczeństwie w sieci i unijny Akt o usługach cyfrowych, ponieważ zagrażają one wolności słowa, a przede wszystkim amerykańskiemu przemysłowi i niezależności sektora technologicznego.
Munchau spodziewa się, że UE przegra batalię o kontrolę nad mediami z Ameryką z tej prostej przyczyny, iż Europa jest uzależniona nie tylko od amerykańskiej obrony, ale także od amerykańskiej technologii. „Tragedią Europy” jest także to, że Stany Zjednoczone już nie podzielają podstawowych wartości z Brukselą.
„DSA to rebelia, ale wpisuje się w kategorię nieudanych puczów. Przypomina próbę przejęcia hiszpańskiego parlamentu przez wojsko hiszpańskie w 1981 roku. Pucz się nie powiódł, ponieważ junta nie kontrolowała narracji. Zakończył się po zaledwie 18 godzinach, gdy król Juan Carlos I wystąpił w telewizji ogólnokrajowej, aby potępić puczystów i nakazać im powrót do domu. Czterdzieści cztery lata później Europejczycy nie mają już takiej władzy i nie odzyskają jej” – konkluduje dyrektor Eurointelligence i felietonista UnHerd.
Na stronie Departamentu Stanu widnieje informacja, że Sarah Rogers w dniach od 5 do 15 lutego br. odwiedzi Irlandię, Węgry, Polskę i Niemcy.
Napisano, że podczas spotkań w Dublinie, Budapeszcie, Warszawie i Monachium „podsekretarz Rogers spotka się z odpowiednikami rządowymi i liderami sektora prywatnego, aby promować wolność słowa i wolność cyfrową, wzmocnić amerykańskie interesy gospodarcze i podkreślić amerykańską doskonałość poprzez obchody Freedom 250. Podsekretarz Rogers weźmie również udział w Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa jako członek delegacji USA”.
Źródło: unherd.com, ft.com, state.gov
AS
Chcesz dowiedzieć się więcej o unijnej cenzurze? Kliknij TUTAJ i zamów książkę
