Zawsze, gdy kończy się rok, zastanawiamy się, jakie będzie kolejne 12 miesięcy. Czego zatem możemy się spodziewać w nowym, A.D. 2026 na arenie polityki światowej? Jakie są prognozy odnoszące się do konfliktów, perspektyw pokoju? Jak będzie rozwijać się gospodarka i czym zaprzątają sobie głowę decydenci polityczni? Co jest zaplanowane, a co może się przytrafić? Spróbujmy odpowiedzieć sobie na te pytania.
Planowane wybory
Wesprzyj nas już teraz!
Przede wszystkim – tak, jak każdego roku, zaplanowane są wybory w niektórych państwach. W 2025 swoich przedstawicieli władzy wyłonili obywatele co najmniej 70 krajów. Część głosowań przebiegła zgodnie z oczekiwaniami, np. w Ekwadorze i Niemczech. Niektóre zaskoczyły analityków – chociażby w Australii.
Podobnie ma być w nadchodzących 12 miesiącach. Owszem, wybory do rosyjskiej Dumy Państwowej, mające odbyć się przed 20 września – jak się oczekuje – pozwolą proputinowskiej partii Jedna Rosja na utrzymanie większości. Z kolei zaplanowane na 15 marca głosowanie nad nowym składem parlamentu w Wietnamie prawdopodobnie utrwali rządy partii komunistycznej. Są jednak miejsca, gdzie rezultaty mogą zaskoczyć. Na przykład w Sudanie Południowym – bo też nie wiadomo, czy do wyborów w ogóle tam dojdzie w grudniu przyszłego roku. Wciąż toczy się konflikt wewnętrzny i nie rozwiązano kwestii konstytucyjnych, które dwa lata temu pokrzyżowały plany ich przeprowadzenia. Analitycy spodziewają się nawet zamachu stanu, protestów i upadku obecnego rządu.
12 lutego miałyby się odbyć wybory powszechne w Bangladeszu po tym, jak dwa lata wcześniej protesty studenckie doprowadziły do odsunięcia od władzy premier Sheikh Hasiny i jej rządu, który w ciągu 15 lat sprawowania władzy brutalnie obchodził się z opozycją. Wojsko na czas przejściowy, dla zaprowadzenia porządku mianowało 84-letniego laureata Pokojowej Nagrody Nobla Muhammada Yunusa. Zaplanowano tam na najbliższe miesiące demokratyczne rozstrzygnięcie, ale społeczeństwo jest podzielone zarówno co do sposobu jego przeprowadzenia, jak i w ogóle wokół kwestii wizji państwa. Lutowe wybory miałyby być pierwszymi od ponad dekady i odbywałyby się równolegle z referendum w sprawie Karty Lipcowej, która proponuje zmianę konstytucji. Bangladesz to jeden z najbardziej skorumpowanych krajów na świecie. Boryka się z wysokim poziomem bezrobocia wśród młodych ludzi, często emigrujących do Europy.
Uwagę Europejczyków przykuje także wymiana składu parlamentu na Węgrzech, zaplanowana na 12 kwietnia. Viktor Orbán i jego partia Fidesz – utrzymujący się u władzy od 15 lat – zawalczą o głosy rodaków narzekających na wzrost kosztów życia z powodu inflacji i wysokich cen energii. Opozycja popadła w chaos po elekcji w 2022 roku, ale próbuje wykorzystać niezadowolenie społeczne, by odebrać władzę Orbánowi i jego ekipie. Sporo może namieszać Péter Magyar, który zerwał z Fideszem w zeszłym roku z powodu skandalu korupcyjnego i dołączył do Partii Tisza. Ta w 2024 r. zdobyła prawie 30% głosów w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Prowadzi ona również w wielu sondażach. Popiera ją kilka mniejszych partii opozycyjnych. Orbán zaproponował nowy podział okręgów wyborczych, by utrudnić Tiszy uzyskanie większości parlamentarnej.
W ostatnim dniu maja zaplanowane jest głosowanie w Kolumbii, gdzie urzędujący prezydent Gustavo Petro, były lewicowy bojówkarz, nie może ubiegać się o reelekcję. Polityk, znany z licznych skandali korupcyjnych i niezdolności do wdrożenia postanowień porozumienia z 2016 r., mającego zakończyć wojnę domową z marksistowsko-rewolucyjnymi siłami FARC, z powodu rosnącego napięcia ze Stanami Zjednoczonymi wezwał do zwołania Zgromadzenia Konstytucyjnego w celu zmiany ustawy zasadniczej. Partia Petro nominowała na swojego kandydata senatora Ivána Cepedę. Zmierzy się on prawdopodobnie z Sergiem Fajardo, uchodzącym za „centrystę” i „prawicowym outsiderem” Abelardo de la Espriellą, prawnikiem walczącym z korupcją i promującym wartości rodzinne. Z sondaży wynika, że na razie liczą się pierwsi dwaj spośród wymienionych tu pretendentów.
1 czerwca odbędą się wybory powszechne w Etiopii. Zadecydują o tym, czy kraj ten pozostanie „autorytarny”, czy też „demokratyczny”. Rządząca Partia Dobrobytu, utworzona w 2019 roku oraz premier Abiy Ahmed wzbudzili optymizm po uwolnieniu więźniów politycznych i wynegocjowaniu w 2018 r. zakończenia długotrwałego sporu granicznego z Erytreą, za co premier otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Jednak rok później rozpoczął wojnę z Tigrajskim Frontem Wyzwolenia Ludu i manipulował na swoją korzyść ordynacją wyborczą. W kraju trwa konflikt regionalny z rebeliami w prowincjach Amhara, Oromia, Somalii i Tigraj. Z tego powodu wybory są zagrożone. Podobnie, istnieje duże prawdopodobieństwo wznowienia wojny z Erytreą.
7 czerwca o przyszłości swojego państwa zadecydują też Ormianie. W marcu 2025 r. podpisali oni porozumienia: pokojowe z Azerbejdżanem oraz o ustanowieniu stosunków międzypaństwowych, w którego zawarciu pośredniczyła administracja Donalda Trumpa. Elekcja jest tym bardziej istotna, że poprzedza prace nad zmianą konstytucji. Stawką jest akceptacja suwerenności Armenii w jej obecnych granicach i porzucenie aspiracji do znacznie szerszych, historycznych granic kraju. Państwo miałoby także rozluźnić więzi z Rosją jako głównym partnerem. Analitycy spodziewają się, że Moskwa nie zrezygnuje z ingerencji w tamtejszą politykę.
13 września wybory parlamentarne w Szwecji potwierdzą lub lekko przyhamują trend wzmacniania się sił prawicowych w Europie. Od 2022 r. krajem rządzi centroprawicowy rząd pod przewodnictwem premiera Ulfa Kristerssona. Zmaga się on z narastającą przemocą gangów i naciskiem na zmianę polityki migracyjnej. Społeczeństwo dzieli m.in. polityka energetyczna kraju. „Prawica” opowiada się za rozbudową energetyki jądrowej i szybszym wydawaniem pozwoleń na te projekty w celu stabilizacji cen. Lewica brnie zaś w utopię OZE, chcąc ukierunkowania inwestycji w stronę tzw. zielonego przemysłu. Szwecja ma zwiększyć wydatki na obronę, jednocześnie obiecując obniżkę podatków. Podobnie, jak inne kraje regionu, boryka się z nasilonymi atakami cybernetycznymi i ingerencją rosyjską.
Wreszcie 4 października również Brazylijczycy wybiorą nowego prezydenta, wiceprezydenta, obie izby Kongresu Narodowego oraz wszystkie urzędy gubernatorskie i zgromadzenia stanowe. Kraj jest na skraju recesji. Boryka się z ponadprzeciętnym wskaźnikiem przestępczości (najwyższym na świecie, w statystykach liczby zabójstw). 50-procentowe cła Donalda Trumpa dodatkowo pogłębiają trudności gospodarcze. Urzędujący prezydent Luiz Inácio Lula da Silva powiedział w 2022 roku, że nie będzie ubiegał się o czwartą kadencję, jednak zmienił zdanie w październiku, zgłaszając swoją kandydaturę, jednocześnie doprowadzając do uwięzienia byłego prezydenta Jaira Bolsonaro, który rozpoczął odbywanie 27-letniego wyroku za podżeganie do zamachu stanu po przegranych wyborach przed 4 laty. Siłą rzeczy więc nie może kandydować. Syn Bolsonaro, Eduardo oraz Tarcísio de Freitas, gubernator najludniejszego stanu Brazylii, są prawdopodobnymi konkurentami do objęcia urzędu po stronie „prawicy”. Prezydencki potomek jest jednak oskarżony o ingerencję w sprawę karną swojego ojca. Wstępne sondaże wskazują na przewagę Luli.
27 października zaplanowano także wybory do Knesetu. Czy dojdzie do zmiany najbardziej ortodoksyjnego rządu w Izraelu? Wyborcy będą debatować nad kwestiami bezpieczeństwa, kosztami utrzymania, reformą sądownictwa, zbadaniem błędów wywiadu z 7 października 2023 oraz zwolnieniem ultraortodoksyjnych Żydów z obowiązkowej służby wojskowej. Opozycja jest podzielona i Netanjahu ma dużą szansę by pozostać na stanowisku premiera.
3 listopada także obywatele Stanów Zjednoczonych pójdą do urn, biorąc udział w wyborach uzupełniających, które – jak mniemają niektórzy – mogą „radykalnie zmienić bieg amerykańskiej polityki”. Głosowanie do Izby Reprezentantów ma być swoistym referendum nad polityką urzędującego prezydenta. Oznacza to, że republikanie mogą stracić część miejsc w niższej izbie kongresu. Elektorat niepokoją wysokie koszty życia, stagnacja płac i utrata miejsc pracy. Wyborcy są niezadowoleni zarówno z republikanów, jak i z demokratów. W razie zwiększenia wpływów tych ostatnich w kongresie, pogłębią się napięcia w Waszyngtonie.
W 2026 roku nastąpią również elekcje w Gambii, Beninie, Mjanmie, Ugandzie, Portugalii, Kostaryce, Laosie, Nepalu, Słowenii, Peru, Zambii, na Haiti, w Estonii, na Łotwie, w Danii i Nowej Zelandii, a także w Dżibuti, Libii i Libanie, Algierii oraz Maroku, w Republikach: Konga i Zielonego Przylądka.
Inne wydarzenia
1 stycznia Bułgaria przyjmie euro i stanie się 21. państwem członkowskim tej strefy walutowej. 22 stycznia Stany Zjednoczone oficjalnie opuszczą Światową Organizację Zdrowia.
5 lutego wygasną Traktaty START, zawarte na początku lat 90. ubiegłego wieku między USA a ZSRS. Dotyczą kontroli zbrojeń jądrowych. NASA tego dnia planuje misję Artemis II na Księżyc. W lutym odbędą się na terenie Włoch Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie i Cortina d’Ampezzo. Pomiędzy 11 czerwca a 19 lipca piłkarscy kibice obejrzą Mistrzostwa Świata FIFA w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych.
Przewidziano też szczyt ASEAN na Filipinach, a w grudniu Polska miałaby wziąć udział w spotkaniu przywódców G20 na Florydzie.
Ekonomia
Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) prognozuje dalszy wzrost popytu na ropę naftową i kontynuację spadku cen surowca. W ciągu ostatnich 12 miesięcy cena ropy spadła o ponad 15% i wynosiła poniżej 62 USD za baryłkę. Jednocześnie wzrosła gwałtownie podaż, napędzana podnoszeniem poziomu produkcji przez Organizację Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) i jej partnerów – OPEC+, a także wzrostem wydobycia w Stanach Zjednoczonych i innych krajach.
Co istotne, Międzynarodowa Agencja Energetyczna we flagowej publikacji „World Energy Outlook”, opublikowanej w 2025 roku podkreśla, że „energia staje się coraz bardziej przedmiotem napięć politycznych i geopolitycznych”. Chociaż więc „powiązania między energią a polityką zawsze były ścisłe”, to jednak „patrząc na świat energii w ostatnich dekadach, nie ma innego okresu, w którym napięcia związane z bezpieczeństwem energetycznym dotyczyłyby tak wielu paliw i technologii jednocześnie”. Wskazano, że „bezpieczeństwo energetyczne jest dziś w istocie kwestią bezpieczeństwa gospodarczego i narodowego”, zwracając uwagę na zagrożenia, luki, zależności i niepewność dotyczące produkcji ropy naftowej, gazu ziemnego, energii elektrycznej, infrastruktury energetycznej, minerałów krytycznych, łańcuchów dostaw technologii, centrów danych, sztucznej inteligencji itp.
Przypomniano, że „istnieje ogromne ryzyko związane z wysoką koncentracją dostaw minerałów krytycznych, zwłaszcza w rafinacji i przetwórstwie. Obecnie jeden kraj jest wiodącym rafinerem 19 z 20 minerałów strategicznych związanych z energią”. Chodzi o Chiny. Poleganie zaś na niewielkiej liczbie dostawców zwiększa ryzyko przerw w dostawach lub przymusu ekonomicznego.
Problem z dostępem do kluczowych minerałów krytycznych jest jednym z najpilniejszych dla rządów na całym świecie. Z pewnością będą trwały zabiegi, aby rozbudować globalne możliwości z tym związane. Agencja proponuje utworzenie Programu Bezpieczeństwa Minerałów Krytycznych. Wskazała, że to, czego obawiano się w 2021 roku, właśnie się ziszcza, jest „twardą rzeczywistością”. Zagrożenia rozciągają się na różne technologie energetyczne. Dotyczą również innych strategicznych sektorów, takich jak motoryzacja, sztuczna inteligencja i obronność. Wpływają na miliony miejsc pracy. Dlatego konieczne są szybkie działania, by zapobiec potencjalnym zakłóceniom. Konieczna jest szybka dywersyfikacja łańcuchów dostaw kluczowych minerałów.
Zwrócono uwagę również na rolę Indii, Indonezji i Brazylii, które w coraz większym stopniu kształtują trendy na rynku energii, radykalną zmianę na rynkach gazu, spodziewaną wraz z nową falą eksportu skroplonego gazu ziemnego (LNG) z wiodącą pozycją USA.
Jednocześnie Agencję niepokoi to, że nie udaje się zapewnić powszechnego dostępu do energii i nie walczy się wystarczająco ze „zmianami klimatu”, co jest priorytetem Agencji i Światowego Forum Ekonomicznego – zresztą ściśle współpracujących.
W streszczeniu dokumentu zwrócono uwagę: „w niestabilnym świecie bezpieczeństwo energetyczne zajmuje centralne miejsce”. Aby zapewnić stabilność sektora energetycznego – tak istotną dla współczesnych gospodarek – państwa sięgają po różne środki. Jedne stawiają na rozwój OZE i efektywność energetyczną. Inne koncentrują się bardziej na zapewnieniu wystarczającej podaży paliw kopalnych.
Istnieje niepewność co do perspektyw handlu, przy czym obrót energią jest ważniejszy niż kiedykolwiek. Obfite dostawy ropy naftowej, paneli słonecznych, baterii, a wkrótce także skroplonego gazu ziemnego (LNG) mają zaostrzyć walkę o rynki zbytu. Agencja ubolewa, że spada impet redukcji emisji gazów cieplarnianych. Zauważa, iż zachodzące zmiany odbywają się w czasie rosnącego zapotrzebowania na energię z powodu cyfrowej rewolucji. Chociaż rośnie udział OZE, to „zużycie ropy naftowej, gazu ziemnego i węgla, a także produkcja energii jądrowej również osiągnęły rekordowe poziomy. Głównie w Chinach, gdzie od 2019 roku zapotrzebowanie na węgiel wzrosło o 50% szybciej niż na gaz ziemny, kolejne najszybciej rozwijające się paliwo kopalne, co jest kluczowym powodem dalszego wzrostu emisji związanych z energią”. Jak dodaje Agencja, „nie ma jednej historii dotyczącej przyszłości energetyki”, stąd „World Energy Outlook” przedstawia trzy główne propozycje: Scenariusz Bieżącej Polityki (CPS), Scenariusz Polityki Oświadczonej (STEPS) i Scenariusz Zerowej Emisji Netto do 2050 r. (NZE).
Dodatkowy dokument normatywny, Scenariusz Przyspieszenia Czystego Gotowania i Usług Elektrycznych (ACCESS) zawiera nową mapę drogową w stronę osiągnięcia powszechnego dostępu do energii elektrycznej i czystego gotowania – kluczowych celów rozwoju, które Międzynarodowa Agencja Energetyczna aktywnie wspiera od ponad dwóch dekad.
Gwałtowny wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną związany jest z budową nowych centrów danych i rozwojem „sztucznej inteligencji” oraz komputerów kwantowych. Oszacowano, że do końca 2025 r. kraje na te cele wydadzą 580 miliardów dolarów. Dla porównania, na globalne dostawy ropy idzie około 540 miliardów dolarów. Przewiduje się, że w ciągu najbliższej dekady nastąpi potrojenie ilości energii elektrycznej zużywanej przez centra danych – to około 10% całkowitego globalnego wzrostu zapotrzebowania. 85% nowych przyrostów mocy w centrach danych powstać ma wówczas w Stanach Zjednoczonych, Chinach i Unii Europejskiej, w pobliżu istniejących klastrów centrów danych, co dodatkowo obciąży już przeładowane sieci i może nasilić protesty społeczne.
Dynamikę rynku energii w coraz większym stopniu kształtuje grupa gospodarek wschodzących, na czele z Indiami i Azją Południowo-Wschodnią, a także krajami Bliskiego Wschodu, Ameryki Łacińskiej i Afryki. Mają one „przejmować pałeczkę od Chin”, które odpowiadały za ponad połowę globalnego wzrostu popytu na ropę i gaz oraz 60% wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną od 2010 r.
Chociaż Agencja zauważa, że do końca 2025 r. pojazdy elektryczne będą stanowić ponad 25% globalnej sprzedaży nowych samochodów, to jednak popyt na nie spadnie w 2026 r. w krajach rozwiniętych.
Zdecydowanie rośnie liczba projektów dotyczących gazu skroplonego, którego cena ma spaść. „Do 2030 r. planowane jest uruchomienie bezprecedensowej, rocznej zdolności eksportowej LNG na poziomie 300 miliardów metrów sześciennych (mld m3), co stanowi 50% wzrostu dostępnych globalnych dostaw LNG. Około połowa projektów powstaje w Stanach Zjednoczonych, a kolejne 20% w Katarze, a następne w Kanadzie i innych krajach”. Gaz ten ma trafić do Europy, Chin, Indii i innych części Azji Południowej i Południowo-Wschodniej.
Również dynamicznie będzie rósł apetyt na węgiel, głównie w Chinach, Indiach, Indonezji i innych krajach Azji Południowo-Wschodniej. Około połowy światowego zużycia tego paliwa jest wykorzystywane do produkcji energii elektrycznej.
Ponure prognozy wzrostu gospodarki MFW
Międzynarodowy Fundusz Walutowy w swoich prognozach dotyczących gospodarki w 2026 r. przewiduje utrzymanie się niestabilności i ogólnie ponure perspektywy dotyczące wzrostu.
Jak zaznaczono w „World Economic Outlook” z października 2025 r., globalna gospodarka dostosowuje się do sytuacji przekształconej przez nowe środki polityki. Chodzi o wyższe taryfy celne. Chociaż „niektóre skrajne tendencje zostały złagodzone dzięki kolejnym umowom i resetom”, to „ogólne otoczenie pozostaje niestabilne, a czynniki tymczasowe, które wspierały aktywność gospodarczą w pierwszej połowie 2025 r. – takie jak wstępne finansowanie – zanikają”.
Prognozuje się, że „globalny wzrost gospodarczy spowolni z 3,3% w 2024 r. do 3,2% w 2025 r. i 3,1% w 2026 r., przy czym gospodarki rozwinięte będą rosły o około 1,5%, a gospodarki rynków wschodzących i rozwijających się nieznacznie powyżej 4%. Przewiduje się, iż inflacja będzie nadal spadać na całym świecie, choć z pewnymi wahaniami w poszczególnych krajach: w Stanach Zjednoczonych usytuuje się powyżej celu – z ryzykiem przesuniętym w górę – a w innych krajach będzie ograniczona (…). Przedłużająca się niepewność, wzrost protekcjonizmu i szoki podażowe mogą ograniczyć wzrost. Słabość sytuacji fiskalnej, potencjalne korekty na rynkach finansowych i erozja instytucji mogą zagrozić stabilności”. Dlatego „wzywa się decydentów do przywrócenia zaufania poprzez wiarygodną, przejrzystą i zrównoważoną politykę. Dyplomacja handlowa powinna być powiązana z dostosowaniami makroekonomicznymi. Bufory fiskalne powinny zostać odbudowane. Niezależność banków centralnych powinna zostać zachowana. Należy podwoić wysiłki na rzecz reform strukturalnych”.
Potencjalne konflikty
Według wiodącego, opartego na tak zwanej sztucznej inteligencji systemu prognozowania światowych konfliktów, Ukraina, Palestyna/Izrael, Sudan, Pakistan i Nigeria odnotują w 2026 r. najwyższą liczbę ofiar śmiertelnych w wyniku konfrontacji zbrojnych.
System wczesnego ostrzegania o przemocy i jej skutkach (VIEWS) opracowany przez Instytut Badań nad Pokojem w Oslo (PRIO) i Uniwersytet w Uppsali, który generuje miesięczne prognozy dotyczące konfliktów zbrojnych z wyprzedzeniem do trzech lat, wykorzystując techniki uczenia maszynowego i rozległy system danych przewiduje, gdzie i jak poważne mogą nastąpić eskalacje militarne.
Według najnowszej prognozy VIEWS w 2026 r. w walkach może zginąć na Ukrainie: 28 300 ludzi, w Palestynie/Izraelu: 7 700, Sudanie: 4 300, w Pakistanie: 2 000, w Nigerii: 1 900, w Etiopii: 1 800, w Somalii: 1 700, w Syrii: 1 400, w Jemenie: 1 300, w Burkina Faso: 1 200 osób.
Oczywiście, są to jedynie sugestie wynikające z modelowania komputerowego, ale może stać się inaczej, jeśli decydenci polityczni podejmą określone decyzje i zaistnieją okoliczności sprzyjające osiągnięciu pokoju. Niemniej, na tych terenach można spodziewać się napięć. Za naszą wschodnią granicą konflikt może zostać zamrożony, podobnie na Bliskim Wschodzie czy w Afryce. Proces dochodzenia do pokoju nie jest łatwy. Zazwyczaj nawet jeśli się go rozpocznie od zawieszenia broni, i tak trwa latami. W tym okresie może być naruszany, a walki mogą być wznawiane. Chociaż VIEWS uwzględnia możliwość zakończenia wojen na Ukrainie i w Palestynie, to jednak prognozy są raczej ostrożne.
W Sudanie przewiduje się dwukrotny wzrost liczby ofiar śmiertelnych w 2026 roku. – Nasza prognoza wskazuje, gdzie intensywność konfliktów najprawdopodobniej wzrośnie w przyszłym roku, dając rządom, ONZ i organizacjom pomocowym silniejszą podstawę do wczesnego planowania i ratowania życia – oznajmił Håvard Hegre, profesor badawczy PRIO, który kieruje zespołem VIEWS. – Powinno to być jasnym sygnałem ostrzegawczym dla każdego, kto ma związek z Sudanem, że sytuacja w terenie może się znacznie pogorszyć w nadchodzących miesiącach – dodał.
Model VIEWS ma wysoką skuteczność predykcyjną. Prawidłowo zidentyfikował siedem z dziesięciu krajów o największej liczbie ofiar w 2024 roku i sześć z dziesięciu krajów o największej liczbie ofiar w 2023 r.
Inny model – ACLED związany z globalnym monitoringiem przemocy i niepokojów politycznych, przewiduje nasilenie konfliktów na obszarach, gdzie krzyżują się globalny handel, przepływy energii, szlaki migracyjne i nasila konkurencja między podmiotami regionalnymi a międzynarodowymi. System ten wskazuje 10 regionów, w których grupy zbrojne, zmieniające się sojusze i trwające konflikty mogą zmienić dynamikę bezpieczeństwa. Są to: Ameryka Łacińska i Karaiby, gdzie głównym punktem zapalnym jest Wenezuela, ze względu na rosnące wpływy chińskie i rosyjskie. Stany Zjednoczone w swojej najnowszej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego podkreślają, że muszą pilnować dostępu do półkuli zachodniej dla obcych mocarstw, traktując ten region jako swoją strefę wpływów, aby poradzić sobie z wewnętrznymi problemami. W związku z napięciem względem Wenezueli także inne państwa zaczynają wzmacniać zdolności militarne i zacieśniają współpracę z partnerami zagranicznymi. Są to: Boliwia, Chile, Honduras, Kostaryka, Peru, Kolumbia i Brazylia.
Wszystkie wprowadzają surowsze środki bezpieczeństwa przed wyborami, wypowiadając wojnę przestępczości, co grozi eskalacją przemocy i może doprowadzić do lokalnych kryzysów. Wymienia się w tym kontekście także Ekwador, gdzie zakorzenione gangi i nadwyrężone możliwości państwa prawdopodobnie doprowadzą do wzrostu poczucia zagrożenia. Tamtejsze gangi będą sprzeciwiać się reformom więziennictwa. Wydarzenia w Kolumbii i Peru, w połączeniu z operacjami wojskowymi USA na Karaibach i Pacyfiku, mogą dodatkowo nasilić przestępczość, handel ludźmi i presję związaną z przesiedleniami.
Model ACLED wskazuje na nasilenie niestabilności w naszym regionie w związku z wojną na Ukrainie, która wkracza w decydującą fazę. Siły rosyjskie prowadzą ofensywę w Doniecku, rozszerzają zasięg ataków na miasta i infrastrukturę energetyczną oraz naciskają na ustępstwa terytorialne ze strony Kijowa, co będzie miało ogromne znacznie dla bezpieczeństwa europejskiego.
Inny zapalny region to Azja, a konkretnie Mjamna, gdzie Chiny chcą zabezpieczyć projekty Pasa i Szlaku.
Niestabilny jest Pakistan. Przez nieszczelne granice przemieszczają się różne bojówki i postępuje aktywność separatystyczna w Beludżystanie. Istnieje ryzyko rozprzestrzenienia się aktów przemocy na miasta, pogłębiając wyzwania bezpieczeństwa.
Napięcia są obecne na Morzu Czerwonym. Róg Afryki wraz z tym akwenem pozostają korytarzem wysokiego ryzyka dla globalnego handlu. Zawieszenie broni między Izraelem a Hamasem i przerwanie ataków Huti dają jedynie kruchą szansę na stabilizację. Huti koordynują działania z organizacjami: AQAP, Al-Szabab i Państwem Islamskim Somalii. Współpracy bojówek towarzyszy także rywalizacja o wpływy na Morzu Czerwonym i w Rogu Afryki. To, a także utrzymujące się napięcia między Etiopią a Erytreą, wraz z konkurencyjnymi programami mocarstw Zatoki Perskiej rywalizującymi na tym obszarze o wpływy i podmiotów międzynarodowych, sprawiają, że korytarz ten jest wysoce podatny na konflikty zastępcze, nagłą eskalację i zakłócenia w globalnym handlu.
W regionie Sahelu, Mali, Burkina Faso i Nigru tradycyjnie już od lat toczą się zacięte walki sojuszników Al-Kaidy i Państwa Islamskiego, które wywiera presję na wybrzeże Afryki Zachodniej. Sahel i zachodnia Nigeria coraz bardziej łączą się w jeden, niestabilny teatr działań, a frakcje JNIM, ISSP, ISWAP i lokalni bandyci nasilają przemoc. Zwiększa się ryzyko destabilizacji politycznej, fragmentacji terytorialnej i potencjalnego efektu domina w całym regionie.
Sudan jest kolejnym przykładem kruchości kontroli państwa w strefach konfliktu. SAF i RSF kontynuują konsolidację terytoriów w regionach wschodnich i zachodnich, rozszerzając ofensywy w Kordofanie i Darfurze oraz modernizując potencjał powietrzny i dronowy. Wewnętrzne napięcia frakcyjne, uzależnienie od rywalizujących milicji, a także powszechne ataki na ludność cywilną sprawiają, że jest to najbardziej śmiercionośny konflikt w Afryce dla ludności cywilnej.
Również napięta sytuacja pozostaje na wielu frontach Bliskiego Wschodu. Izrael „zarządza wieloma aktywnymi lub potencjalnymi frontami – w Palestynie, Libanie, Syrii i Iranie – gdzie okresy spokoju maskują głębokie napięcia strukturalne”. Sytuacja humanitarna w Gazie w 2026 r. ma pozostać trudna, a Izrael nie zaprzestanie „operacji wojskowych”, tym bardziej, że „Iran po cichu odbudowuje potencjał wojskowy i nuklearny po czerwcowych atakach USA i Izraela”. Także w Syrii wciąż panuje chaos.
Trendy
Przewiduje się, że w 2026 r. będzie panował boom inwestycyjny w dziedzinie tak zwanej sztucznej inteligencji. Będą utrzymywać się napięcia z Chinami. Amerykanie mają najwięcej inwestować w rozwój infrastruktury AI, która obecnie napędza gospodarkę.
Poza Stanami Zjednoczonymi wdrażanie AI i związane z nią inwestycje rozwijają się wolniej. Niewiele wskazuje na to, że ta luka wkrótce się zlikwiduje. To jeden z powodów, dla których Europa nadal ma osiągać gorsze wyniki ekonomiczne. Prognozy wzrostu PKB zarówno dla Wielkiej Brytanii, jak i strefy euro są niższe od „konsensusu” i wynoszą odpowiednio 1,2% oraz 1,0%.
Optymizm związany ze „sztuczną inteligencją” był kluczowym powodem, dla którego rok 2025 okazał się kolejnym znakomitym okresem dla rynków akcji. Nie ma wątpliwości, że wyceny akcji są wysokie, zwłaszcza w USA. Nie są one jednak – jak podkreślają ekonomiści – „jeszcze tak napięte, jak podczas ostatniej bańki spekulacyjnej na rynku akcji, napędzanej przez technologie pod koniec lat 90., a wzrost zysków powinien pozostać solidny”. Akcje na AI mają jeszcze przez jakiś czas rosnąć.
Chociaż Europa pozostaje w tyle za Stanami Zjednoczonymi pod względem rozwoju i wdrażania „sztucznej inteligencji”, w ostatnich 12 miesiącach Chiny nadrobiły zaległości wobec Ameryki w kluczowych obszarach tej technologii. Jednak ich gospodarka ma być hamowana przez problemy strukturalne, to jest priorytetowe traktowanie podaży nad popytem, co skutkuje chroniczną nadwyżką mocy produkcyjnych i utrzymującym się niskim poziomem wydatków konsumpcyjnych. Decydenci polityczni zobowiązali się do rozwiązania tego problemu, ale ta „nierównowaga” ma charakteryzować chińską gospodarkę w 2026 r.
W marcu Pekin przedstawi kolejny Plan Pięcioletni, który ma położyć nacisk na zwiększenie udziału konsumpcji gospodarstw domowych. Wstępne sygnały wskazują, że nadrzędnymi priorytetami będzie podtrzymywanie dążeń do zwiększenia samowystarczalności przemysłowej i konkurowanie w dziedzinie najnowocześniejszych technologii. Prognozuje się słabszy wzrost gospodarki Chin na poziomie 3% r/r. Ma się ona borykać ze wzrostem nadwyżki handlowej i deflacją.
Nie będzie końca wojny handlowej z USA. Globalne przepływy towarów mają dostosować się do ceł nałożonych przez Amerykanów, a „rozłam gospodarczy” między Stanami a Chinami ma się pogłębiać. Pod koniec 2026 r., gdy wygaśnie roczna klauzula istnieje ryzyko zaostrzenia wzajemnej walki celnej.
Przewiduje się także pogłębienie rozłamu dzielącego obydwa mocarstwa w związku z łańcuchami dostaw towarów krytycznych. Waszyngton będzie renegocjował umowę z Meksykiem i Kanadą. Prawdopodobnie zaostrzy reguły dotyczące pochodzenia krytycznych surowców, utrudniając chińskim firmom omijanie amerykańskich ceł poprzez kierowanie eksportu przez Meksyk. Inwestycje i przepływy technologiczne również zostaną poddane większej kontroli.
Większość banków centralnych ma nadal „luzować” politykę pieniężną, ale tempo łagodzenia będzie zróżnicowane.
Wielkim wyzwaniem ma być wzrost zadłużenia głównych gospodarek rozwiniętych krajów. Wymienia się Francję, Stany Zjednoczone i – w mniejszym stopniu – Wielką Brytanię. Notują one znaczne deficyty budżetowe w obliczu już i tak wysokiego poziomu zobowiązań. Nieco lepsza jest sytuacja budżetowa Włoch. Kraj ten wciąż notuje wysoki poziom długu i wolne tempo wzrostu gospodarczego.
Wciąż nie wiadomo, jak ukształtuje się nowy porządek międzynarodowy w erze wielobiegunowości i rywalizacji o zasoby. Przewiduje się zaostrzenie konkurencji na tym polu, a wiele ośrodków analitycznych przedstawia różne modele nowego porządku globalnego, kładąc nacisk na uregulowanie kwestii dostępu do zasobów w kosmosie, który staje się coraz bardziej zatłoczony.
Obserwuje się także trendy związane z działalnością antymonopolową w USA. Przede wszystkim prokuratorzy generalni stanów nie tylko „dołączają” do spraw federalnych, ale prowadzą własne działania w sprawach dotyczących opieki zdrowotnej, technologii, private equity, ochrony środowiska, kwestii społecznych i ładu korporacyjnego (ESG) oraz cen. Sojusze klimatyczne i raportowanie ESG są pod lupą władz stanowych. Zintensyfikowano dochodzenia w sprawie porozumień klimatycznych, tak zwanego zrównoważonego rozwoju i ESG, traktując niektóre zobowiązania do osiągnięcia zerowej emisji netto i inwestycje jako potencjalne działania karteli monopolistycznych.
Podobnie, kluczowe dochodzenia prowadzone są przeciwko platformom internetowym ograniczającym wolność słowa. Narastają napięcia między firmami dotyczące „bezpieczeństwa marki” i zasad dystrybucji aplikacji.
Pojawia się coraz więcej postępowań i konfliktów związanych z funkcjonowaniem centrów danych. To trend, który będzie się rozwijał w najbliższych latach w związku z ogromnymi inwestycjami w projekty „sztucznej inteligencji” i „chmur” napędzającymi inwestycje w centra danych, które zużywają bardzo dużo prądu i wody na systemy chłodzenia. Firmy podpisują długoterminowe umowy energetyczne. Te z kolei zagrażają gospodarstwom domowym z powodu ograniczonej przepustowości sieci.
Nadal mają rozwijać się komputery kwantowe. Proces ten niesie obietnicę nowej generacji maszyn zdolnych do rozwiązywania problemów setki milionów razy szybciej niż robią to najszybsze dzisiejsze superkomputery. Eksperci spodziewają się w 2026 r. „przeniesienia uwagi z przełomów laboratoryjnych na praktyczne, rzeczywiste zastosowania. Będą one miały miejsce w sektorze finansowym, logistycznym i farmaceutycznym”. Branże te mają „optymalizować portfele inwestycyjne, przeprowadzać dokładniejsze symulacje i tworzyć bardziej wydajne łańcuchy dostaw”.
Ma nastąpić przyspieszenie algorytmów uczenia maszynowego, co miałoby skrócić czas potrzebny na analizę ogromnych zbiorów danych. To z kolei miałoby pozwolić szybciej i bardziej energooszczędnie budować narzędzia „sztucznej inteligencji” nowej generacji, ułatwiając wielu firmom „optymalizację” zatrudnienia, czyli dalszą redukcję miejsc pracy w sektorach, w których potrzebna jest szybka analiza danych.
Inne trendy, które będą widoczne w najbliższych miesiącach, dotyczą np. dalszego spadku roli mediów tradycyjnych, a nawet stron internetowych na rzecz TikToka i YouTube’a. W 2025 r. J.P. Morgan wskazał, że odsetek Amerykanów, którzy twierdzą, że czerpią wiadomości z prasy drukowanej, spadł o około dwie trzecie od początku 2010 roku. Spadki odnotowały: telewizja kablowa i strony internetowe na rzecz właśnie wiadomości przekazywanych przez TikToka i YouTube’a.
Według „Wall Street Journal”, w ciągu zaledwie dwóch ostatnich lat YouTube drastycznie zwiększył swój udział w „czasie oglądania telewizji”. Obecnie odpowiada za około 50 procent więcej czasu oglądania niż Netflix, znacznie przewyższając tradycyjne hollywoodzkie firmy, takie jak Paramount i Warner Bros Discovery. Jednocześnie wskazuje się, że krótkie formy video negatywnie wpływają na nasz mózg. Tak wynika z przeglądu 71 badań z udziałem 98 000 uczestników, opublikowanego w 2025 r. U użytkowników intensywnie oglądających krótkie formy wideo zaobserwowano deficyty w zakresie zdolności skupiania uwagi, kontroli i pamięci. Kilka badań wskazuje na strukturalne i funkcjonalne różnice w korze przedczołowej, na zmniejszenie elastyczności poznawczej i zmiany w dopaminergicznych reakcjach nagrody.
Obserwowane jest także postępujące uzależnienie, zwłaszcza młodych mężczyzn od gier, co przekłada się na abstrahowanie coraz większej rzeszy młodych od pracy i realiów życia. James Burn-Murdoch z „Financial Times” zauważył, że odsetek 20 – 24-latków nie pracujących, nie poszukujących zatrudnienia, nie uczących się ani nie wychowujących dzieci, prawie podwoił się w ciągu ostatniego ćwierćwiecza zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie temu trendowi towarzyszy wzrost odsetka liberalnych, niereligijnych uczniów ostatnich klas szkół średnich, którzy twierdzą, że życie „często wydaje się bezsensowne”. Od początku XX w. liczba takich osób podwoiła się. W ciągu zaś ostatnich 15 lat nasiliły się lęki i depresja wśród nastolatków. Najbardziej ta tendencja jest widoczna właśnie wśród młodych ludzi o najbardziej świeckich i liberalnych poglądach.
Innym niepokojącym trendem widocznym na przykładzie USA, jest ograniczenie uzależnienia od alkoholu na rzecz uzależnienia narkotykowego. W 2025 r. odsetek Amerykanów wskazujących na picie napojów procentowych osiągnął rekordowo niski poziom. Mniej niż 50% uczniów ostatnich klas szkół średnich przyznało się do sięgania po trunki. Największy spadek spożycia odnotowano wśród młodszych nastolatków. W 2010 r. populacja osób pijących codziennie lub prawie codziennie przewyższała liczebnie grupę używających marihuanę codziennie w stosunku 2:1. Jednak od tego czasu fala dekryminalizacji marihuany sprawiła, że używanie jej gwałtownie wzrosło w latach dwudziestych XXI wieku. Dziś, po raz pierwszy w historii liczba konsumentów konopii indyjskich codziennie przewyższyła liczbę osób preferujących alkohol.
Marihuana to nowa „aspiryna”. Jest wszędzie i obiecuje wszystko naprawić. Tymczasem przegląd badań z 2025 roku nad jej medycznym zastosowaniem wykazał, że chociaż leki na bazie konopi pomagają w walce z nudnościami i utratą apetytu u pacjentów w ciężkim stanie, ich inne zastosowania medyczne „nie są poparte solidnymi dowodami”. Osoby często używające „zioła” zgłaszają natomiast częstsze występowanie psychozy, lęku, uzależnienia oraz problemów z sercem i udarami.
Rośnie także uzależnienia od hazardu.
Priorytety Stolicy Apostolskiej
Z pewnością dalszych inicjatyw ze strony Watykanu oraz samego papieża Leona XIV na rzecz wygaszania konfliktów zbrojnych. Tematem Światowego Dnia Pokoju 2026 r. jest: „Pokój niech będzie z wami wszystkimi. Ku pokojowi nieuzbrojonemu i rozbrajającemu”.
Dykasteria ds. Integralnego Rozwoju Człowieka opublikowała oświadczenie, w którym przedstawiono szczegółowe informacje na temat tematu wybranego przez papieża Leona XIV na Światowy Dzień Pokoju 2026.
Jak zauważono w komunikacie prasowym, „zachęca [on] ludzkość do odrzucenia logiki przemocy i wojny oraz do przyjęcia autentycznego pokoju opartego na miłości i sprawiedliwości”.
„Ten pokój musi być nieuzbrojony, to znaczy nieoparty na strachu, groźbach czy broni”. „I musi być rozbrajający, zdolny do rozwiązywania konfliktów, otwierania serc i generowania wzajemnego zaufania, empatii i nadziei”. „Nie wystarczy wzywać do pokoju” – napisano. „Musimy ucieleśniać to w sposobie życia, który odrzuca wszelkie formy przemocy, zarówno widoczne, jak i systemowe”.
Komunikat prasowy Dykasterii zwrócił uwagę na powszechne wezwanie całej ludzkości do dążenia do pokoju, niezależnie od przynależności religijnej czy roli w społeczeństwie. „Pozdrowienie Zmartwychwstałego Chrystusa: «Pokój wam!» (J 20, 19) to zaproszenie skierowane do wszystkich – wierzących, niewierzących, przywódców politycznych i obywateli – do budowania Królestwa Bożego i do wspólnej pracy na rzecz budowania humanitarnej i pokojowej przyszłości” – podsumowano w oświadczeniu.
Wciąż priorytetami papieża pozostają „prymat Boga” i „komunia Kościoła”. Leon XIV dalej będzie angażował się na rzecz pojednania religii.
W 2026 r. przypada setna rocznica ustanowienia Światowego Dnia Misyjnego przez papieża Piusa XI. Obchody stulecia odbędą się 18 października, podkreślając trwałe zaangażowanie Kościoła Powszechnego we wspieranie dzieła misji.
Papież Leon XIV podkreśla znaczenie jedności w Chrystusie jako fundamentu powołania misyjnego. „Temat Światowego Dnia Misyjnego 2026, który w swojej pierwszej części nawiązuje do motta wybranego przez Ojca Świętego na jego pontyfikat: In illo uno unum, nawiązuje do jedności wierzących w wierze, opartej na jedności z Chrystusem i Ojcem, a co za tym idzie – do wspólnej misji ewangelizacyjnej” – czytamy w oficjalnym komunikacie prasowym. Tematem przewodnim Światowego Dnia Misyjnego 2026 jest „Jedność w Chrystusie. Zjednoczeni w Misji”.
Wszyscy mamy budować mosty, okazywać współczucie, solidarność i dawać nadzieję. „Jako jedno ciało w Chrystusie, jesteśmy powołani do wspólnej wędrówki, słuchania, służenia i dzielenia się miłością, która przemienia serca i wspólnoty. Czy to blisko, czy daleko, każdy akt wiary i hojności umacnia naszą komunię i objawia oblicze Chrystusa pośród nas” – wskazuje Watykan.
Agnieszka Stelmach