29 kwietnia 2022

Wskaźniki urodzeń i zgonów za rok 2021 rozjechały się jak nigdy dotąd. W ubiegłym roku umarło nas ponad pół miliona, a urodziło się zaledwie 331 tysięcy – alarmuje Jan Pospieszalski w swym najnowszym wideofelietonie „W Pośpiechu” na łamach naszego portalu.

 

Liczba urodzeń w Polsce spadła w stosunku do poprzedniego, czyli w tym przypadku 2020 roku, o 24 tysiące. Z kolei wskaźnik dzietności (liczba urodzeń przypadających na jedną kobietę w wieku prokreacyjnym) zredukował się z 1,42 do 1,38. – Jeszcze 4 lata temu liczby urodzeń i zgonów oscylowały blisko siebie, wokół 400 tysięcy. Dzisiaj ta różnica wynosi 170 tysięcy. To tak jakby z powierzchni Polski zniknął Olsztyn, miasto wielkości Bielska-Białej czy Zabrza. Czy kogoś to obchodzi, czy ktoś się tym martwi? – zastanawia się publicysta. – Jakoś nie słyszę alarmistycznych informacji, debat, jakiejś refleksji i namysłu – dodaje.

Wesprzyj nas już teraz!

Jak zauważa Jan Pospieszalski, jeżeli już pojawia się w publicznej debacie ten problem, to jedynie w kontekście rynku pracy albo ewentualnego upadku systemu emerytalnego, nie zaś w perspektywie przyszłości narodu bądź w aspekcie cywilizacyjnym. – Czy pytanie nie powinno być postawione inaczej: czy nam w ogóle chce się żyć? I po co nam Polska?… (…) Brak poważnej dyskusji na ten temat jest czymś bardzo niepokojącym – podkreśla wieloletni twórca programu TVP „Warto Rozmawiać”.

 

Według różnych prognoz, utrzymanie się obecnych tendencji demograficznych przyniesie na koniec wieku rezultat w postaci skurczenia się populacji naszego kraju do 17 milionów, czy też nawet 13 milionów mieszkańców. W manifestach poszczególnych partii trudno jednak doszukać się reakcji w postaci długofalowego programu zmierzającego do odwrócenia trendu, który może w końcu sprawić, że nasz naród nie będzie już zdolny powrócić do dzietności gwarantującej chociażby zastępowalność pokoleń, nie mówiąc już o trwałym wzroście liczby ludności. Jak wskazuje publicysta, ugrupowania polityczne patrzą naprzód w perspektywie bardzo krótkiej – tak, by wystarczyło do zachowania bądź wywalczenia oczekiwanej liczby miejsc w parlamencie.

Docenienie wartości rodzicielstwa znacznie rzadziej niż w przeszłości jest też obecne w duszpasterstwie Kościoła, który hołubi dziś na watykańskich pokojach nie obrońców życia, lecz eugeników i depopulatorów pokroju Jeffreya Sachsa.

 

Publicysta wskazał pozytywny przykład europejskiego przywódcy, który w ciągu dekady zdołał podnieść w swym kraju wskaźnik urodzeń z poziomu 1,25 do 1,6. Mowa o premierze Węgier Viktorze Orbanie. Jego strategia zakładała nie tylko ratowanie demografii poprzez świadczenia w rodzaju 500+. Również rabaty w cenach za energię, zasiłek macierzyński, płatny urlop wychowawczy, ulgi podatkowe i mieszkaniowe, zachęcające młodych ludzi do zawierania małżeństw. Rodzina z czwórką dzieci praktycznie nie płaci podatków. W trakcie rządów Fideszu zarobki wzrosły o ponad 60 procent. – Być może tutaj tkwi fenomen sukcesu wyborczego Orbana sprzed kilku tygodni – ocenia Jan Pospieszalski. Premier nie tylko wspiera węgierskie rodziny ekonomicznie, ale także wielokrotnie podkreśla, że są one prawdziwym skarbem. Zabiega o promowanie narodowej tożsamości, wzmacnianie patriotycznej dumy. Przepędził kosmopolityczne organizacje sorosowskie, zatruwające życie społeczne rozwadniającymi tożsamość ideami. – Był straszny wrzask w całej Europie, ale nie uląkł się. Patrząc na naszą politykę, na to, co dzieje się na polskich uczelniach, na ten mental młodych ludzi, na wzrost preferencji wyborczych w stronę skrajnej lewicy wśród młodzieży akademickiej, a szczególnie wśród wykładowców akademickich – tutaj jesteśmy daleko w tyle podkreśla felietonista.

Jak zauważa, nawet tak prosta rzecz jak postulowane przez  środowiska konserwatywne wypowiedzenie skrajnie lewicowej tzw. konwencji stambulskiej przez szereg lat rządów „prawicy” nie zostało zrealizowane.

Możemy uczyć się czegoś od tego powszechnie dzisiaj w Europie napiętnowanego Viktora Orbana, bo demografia to jest sprawa poważna. Moim zdaniem, powinniśmy o tym pamiętać – zbyt poważna by pozostawić ją tylko politykom – przestrzega Jan Pospieszalski.

Źródło: PCh24TV

Not. RoM

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(35)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie
Tadeusz30 April 2022

Urodziłem się w roku 1946, potem przyszedł na świat mój brat. Jaka wtedy rysowała się przed nami przyszłość? Zarówno u brata jak i w mojej rodzinie rodziło się po troje dzieci w latach rządów Jaruzelskiego. Jaką mogliśmy przewidzieć przyszłość? Nikt nie myślał o socjalu, dobrach konsumpcyjnych i wygodnym życiu. Posiadanie dzieci było oczywistością moralną, w rodzinach gdzie z jakiś powodów (często niezamierzonych) nie było dzieci brakowało czegoś. Na pewno takie rodziny były mniej trwałe. Poprawę dzietności można osiągnąć tylko poprzez wychowanie a nie obiecanki socjalne, które i tak mogą zniknąć.

Pokaż odpowiedzi: 1
    sssssssssssssssssssssssss30 April 2022

    Matka +4 ma rentę minimalną i 37 % zniżki na pociąg. I nic więcej. Na komunikację miejską już nie ma. Zeby rodziły się dzieci musi być bezpieczeństwo fiskalne, bonusy na media, komorne, leki (!), sanatorium, przejazdy, ulgi na oplaty skarbowe i sądowe. Uporządkować należy wydatki szkolne i składki klasowe koszyk szkolny szkoły publicznej (wyliczyc maximum w odniesieniu do płacy minimalnej). Wzmocnić rolę ojca w Kodeksie Rodzinnym, bo dziś mężczyzna boi się żenić i płodzić z lęku, przed sankcjami Niebieskiej Karty, ustawy przemocowej i linii orzeczniczej z lat głebokiego prl-u dającej wszelkie przywileje w przypadku nieporozumień kobiecie. To nie przypadek że o rozwód występują głownie kobiety. „Ten czyni, kto ma korzyć”.

      TZ.30 April 2022

      Jedną z największych porażek PiS był program 500+. Początkowo pieniądze te miały być przyznawane na drugie i następne dzieci jako zachęta dla powiększania rodzin. Zachęta była marna – należało tę sumę zwiększyć i przyznawać ją dopiero od trzeciego dziecka, dać matkom z rodzin wielodzietnych bezpłatne urlopy i zaliczyć te okresy do późniejszej emerytury, i w ogóle preferować rodziny z co najmniej trojgiem dzieci, nagradzając różnymi przywilejami rodziny wielodzietne. Pod wpływem presji społecznej PiS przyznał 500+ na każde dziecko – i w ten sposób wyeliminowano czynnik motywacyjny – a o innych przywilejach dla rodzin wielodzietnych już w ogóle mowy nie było. To już Gierkowi lepiej wyszedł jego model rodziny 2+3. Teraz, gdyby chcieć przywrócić tamtą politykę z początku rządów PiSu, w grę wchodziłyby o wiele większe pieniądze. Wydaje się, że ta kwestia nie jest przyczyną bólu głowy rządzących. Dla nich najważniejsze jest, żeby w sondażach PiS dobrze wypadał, a poza tym… jakoś to będzie. Trochę podratują nas Ukraińcy, poza tym wpuści się imigrantów z Bliskiego Wschodu, Afryki i Azji.
      W historii ludzkości było wiele narodów, które wymarły, roztopiły się w innych lub zostały podbite i eksterminowane. Dlaczego Polacy nie mieliby podzielić ich losu?
      Owszem, powinniśmy modlić się gorąco do Królowej Polski, żeby Pan Bóg zaoszczędził Polakom takiej przyszłości. Ale sama modlitwa bez uczynków, o które Królowa nieustannie prosi, i bez zwykłych działań na miarę ludzkich sił i możliwości, będzie daremna.

        eas30 April 2022

        Problemu demograficznego nie rozwiąże się karami ani socjalem, ale wolnością. Trzeba radykalnie obniżyć podatki, biurokrację, obłędną podaż pieniądza, zatrzymać karuzelę zmian prawnych, zaprzestać kradzieży czasu i kupowania dzieci socjalem. Wtedy ludzie odczują, że mają jakieś perspektywy w Polsce, że staną na własnych nogach i że ich dzieci też będą miały podobnie.

          rozpacz i łzy30 April 2022

          Problem polega na ty,że w Polsce w ławach rządowych sa politycy nie podlegający polskiej jurysdykcji, więc czemu mieli by brać pod uwagę polskie sprawy

            Czytelnick30 April 2022

            Powtarzam do znudzenia – musimy wprowadzić obowiązek rodzicielski. Jego zaniedbywanie powinno skutkować programem 500 minus (bykowe), objęciem pracami publicznymi w dni wolne etc. Dlaczego nie ma jeszcze wprowadzonego „exit-taxu” dla osób, które porzuciły ojczyzne? Dlaczego w konstytucji jest haniebny zapis, że każdy może opuścic terytorium RP?

            Pokaż odpowiedzi: 7
              ena30 April 2022

              Od jutra rodzić się będą Ukropolińcy.

              Pokaż odpowiedzi: 1
                Ileż można?30 April 2022

                Strasznie ostatnio przynudza p. Pospieszalski. Co chwilę zajmuje się jakimś (istotnym skądinąd) problemem społecznym i alarmuje, że sprawy idą w złym kierunku. Ledwo miesiąc temu p. Pospieszalski płakał tu, że wobec perspektywy uderzenia rosyjskich rakiet polski rząd nie ma żadnego sensownego planu obrony, a społeczeństwo jest spacyfikowane i rozbrojone. Ludzie zresztą nie dopuszczają czarnych scenariuszy do świadomości, a zamiast myśleć o obronie kombinują raczej, gdzie by tu szybko się ewakuować.
                Teraz przyszła kolej na jęki demograficzne. Pan Pospieszalski dnotowuje niepokojące go symptomy, wspiera się statystyką, pisze o niekorzystnych zmianach postaw i priorytetów w narodzie. Próbuje też ekstrapolować obserowane zjawiska na przyszłość, co zwykle prowadzi go do katastroficznych wniosków. I dokładnie nic z tego nie wynika, bo wprawdzie wstępna diagnoza jest potrzebna, ale tylko po to, by zaproponować realne i skuteczne środki naprawcze – a tego nie ma! Nawet trudno się dziwić, że nie ma. Przecież taka propozycja musiałaby wymagać ofiarności, naruszać wiele uświęconych (choć dziś już zmurszałych) dogmatów społecznych, ingerować w prawa nabyte, a przede wszystkim – ukazywać cel i sens takich działań w kontekście doczesnych zysków! Konkretnych i wymiernych korzyści z „zainwestowania” w chwilowe wyrzeczenia. Brutalna prawda jest taka, iż „Życie jest za krótkie, by nie oczekiwać natychmiastowej gratyfikacji!” (Jacek Pałkiewicz, podróżnik). Takiej gratyfikacji p. Pospieszalski nie jest w stanie obiecać. Odwołuje się za to do nieskutecznych i nikogo już dziś nie wzruszających argumentów o „wymieraniu narodu”. No i co z tego? Gdy ew. do tego dojdzie, żadnego z czytelników nie będzie już na tym świecie. Stawianie lekko histerycznych pytań w rodzaju: „Czy nam w ogóle chce się żyć? I po co nam Polska?” prowadzi do nikąd! Owszem, chce nam się żyć! W SPOKOJU I DOBROBYCIE! Przy obecnych wymogach cywilizacyjnych jest to NIE DO POGODZENIA z wielodzietnością! Koniec i kropka!
                Jest to zresztą trochę odgrzewany kotlet – pół roku temu, w końcu października 2021, był w Pch24.pl dramatyczny artykuł pt. „Dzietność w zatrważającym stanie, najniższa od II Wojny Światowej”. Naturalnie również bez sensownych recept, z przyczyn jak wyżej. Ale warto tam zajrzeć, choćby dla komentarzy twardo osadzonych w realiach naszego życia.

                  Obiektywizując30 April 2022

                  Fundamentalnym motywatorem do zakładania, budowania rodziny jest doświadczenie Bożej Miłości – inaczej wygrywa utylitaryzm.

                  Pokaż odpowiedzi: 1
                    mumia30 April 2022

                    Pozwoliliscie zaczipowac młodych w wieku rozrodczym? Oni nie będą mieć dzieci. Pozwoliliscie to nie biadolcie teraz.