Dzisiaj

Jerzy Wolak: Kiedy prawdziwie Polacy powstaną…

Nowy Rok Pański 1796 Polacy przywitali inaczej niż dotychczas, przez długie stulecia. Zupełnie inaczej – bo nie we własnym kraju. Owszem, niektórzy z nich doświadczyli tego już ćwierć wieku wcześniej, gdy pierwszy rozbiór Rzeczypospolitej oderwał od macierzy dwadzieścia procent jej powierzchni, ale wtedy sytuacja mogła się jawić jako przejściowa – małoż to razy traciło nasze państwo jakieś ziemie, by je później szczęśliwie odzyskać? Teraz rzecz wyglądała całkowicie odmiennie: Rzeczpospolita Obojga Narodów definitywnie przestała istnieć. Rozszarpały ją trzy czarne orły. Upudrowani despoci przez ćwierć wieku kroili ją jak tort, by wreszcie 24 października 1795 roku pożreć ostatni kawałek, nie zostawiając na talerzu ani okruszka.

Wydarzyło się to dwieście trzydzieści lat temu, ale problem jest o ładnych kilka dekad starszy. Krótko mówiąc, od trzech stuleci niepodległość bardzo kiepsko Polakom wychodzi. Najpierw w XVIII wieku koncertowo zmarnowaliśmy mocarstwo; potem, gdy po stu dwudziestu trzech latach zaborowego czyśćca Opatrzność dała nam drugą szansę, nasza Restituta po zaledwie dwóch dekadach rozsypała się jak domek z kart. Opatrzność najwyraźniej jednak lubi nas bardziej niż na to zasługujemy, bo zaoferowała Polakom trzecią szansę – a ci, przeżywszy czterdzieści pięć lat w sowieckim kołchozie, na wolności wytrzymali lat zaledwie pięć, po czym rozpoczęli usilne starania o akces do eurokołchozu. I w ciągu kolejnych dziesięciu lat wyżebrali zgodę na oddanie obcemu podmiotowi własnej suwerenności nawet nie za miskę soczewicy – po prostu za nic…

Co się z nami porobiło? Czyżbyśmy nie chcieli niepodległości? A może się jej boimy? Może wygodniej, gdy jakiś zewnętrzny szef pochyla się nad sprawami, które nas od zawsze przyprawiały o palpitację, apopleksję i białą gorączkę?

Wesprzyj nas już teraz!

Od stuleci jest tak samo – obce dwory znajdują legion pomagierów chętnych działać na ich korzyść ze szkodą dla własnej ojczyzny. I nie są to bynajmniej ubodzy kmiotkowie, szlachetkowie czy pragnący dorobić na boku szeregowcy publicznej administracji, tylko – jak śpiewał Jacek Kaczmarski – złociści magnaci: medialni, biznesowi, polityczni. Zawsze ci, co najwięcej mogą i najwięcej mają…

Nie tak będzie między wami (Mk 10, 43) – mówi (Polakom) Jezus Chrystus.

Przepis na niepodległość (Polski) znany jest z dawien dawna – syntetycznie ujął go w jednym ze swych kazań sejmowych ksiądz Piotr Skarga: Na sześciu głównych podstawach wznosić się powinien gmach państwa, którymi są: miłość ojczyzny, płynąca z niej zgoda współobywateli, religia katolicka, silny rząd, prawa sprawiedliwe i płynąca z nich moralność poddanych. Naruszenie któregokolwiek z tych fundamentów skutkować będzie poważnym zagrożeniem niepodległego bytu. A w Polsce – jak zauważa nasz przenikliwy kaznodzieja – wszystkie te podstawy są zachwiane. Sześć chorób ciężkich toczy ciało Rzeczypospolitej.

Dwa stulecia po Piotrze Skardze inny wielki człowiek pióra – Juliusz Słowacki – jeszcze wyraźniej, bo przez kontrast, wskazał nasz problem z niepodległością. Kiedy bowiem Rzeczpospolita była wielka, wolna i ważna w świecie? Wtedy, gdy mocno trzymała się własnej tożsamości, która spłynęła na nią wraz z wodą chrztu świętego w momencie tworzenia się polskiego państwa.

Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami! Więc nie dopuści upaść żadnej klęsce. Wszak póki On był z naszymi ojcami – byli zwycięzce!

Jak długo jednak niepodległość pozostaje wyłączną domeną pisarzy, poetów i kaznodziejów, jest tylko pięknym marzeniem. Aby słowa marzycieli mogły się stać niepodległym ciałem, musi ona z Parnasu zbłądzić pod strzechy, a polskie żyły i tętnice – wypełnić się biało-czerwonymi krwinkami. Nie inaczej.

Jerzy Wolak

Tekst ukazał się w magazynie „Polonia Christiana” (numer 108, styczeń-luty 2026)

Kliknij TUTAJ i zamów pismo

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie