Kandydat Partii Demokratycznej na wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, Tim Kaine wyraził przekonanie, że Kościół zmieni swoje nauczanie w kwestii tzw. małżeństw homoseksualnych. Uważający się za katolika polityk stwierdził, że wiara w dobroć stworzenia wymaga tego typu poglądu. Seksualne zboczenie uznał za przejaw pięknej różnorodności rasy ludzkiej. Wezwania do zmiany stosunku Kościoła względem homoseksualizmu pojawiają się nie tylko w Ameryce.
W rozmowie z Human Rights Campaign podczas uroczystej kolacji w Waszyngtonie powołał się na słynnej już słowa papieża Franciszka „kim jestem, aby osądzać”. Polityk rozwinął swoje przekonanie powołując się na opis stworzenia z Księgi Rodzaju. – Myślę, że (nauczanie Kościoła – red.) się zmieni, ponieważ mój Kościół uczy mnie także o Stwórcy, który w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju spojrzał na cały świat, w tym ludzkość i uznał wszystko za „bardzo dobre” – powiedział Tim Kaine. – Kim jestem, by krytykować Boga za piękną różnorodność rodziny ludzkiej? Powinniśmy z niej się cieszyć, a nie atakować – stwierdził.
Wesprzyj nas już teraz!
Demokrata opowiedział także o ewolucji swojego stanowiska w sprawie „homo-małżeństw”. Przypomniał, że sprzeciwiał się im aż do 2005 r. Stwierdził, że pomimo swojego przekonania o konieczności zapewnienia homoseksualistom równości, uważał małżeństwo za coś szczególnego. Do zmiany jego stanowiska przyczyniła się kampania konserwatystów w stanie Virginia, dążących do wprowadzenia do stanowej konstytucji zapisu o małżeństwie jako związku mężczyzny i kobiety. Powiedział, że przekonały go argumenty homo-aktywistów jakoby doprowadziła ona do poczucia odrzucenia wśród homoseksualistów i opuszczania przez nich terytorium stanu.
Chociaż prawica przeforsowała poprawkę, to obecnie i tak nie ma ona mocy prawnej. W 2015 r. amerykański Sąd Najwyższy zalegalizował małżeństwa homoseksualne we wszystkich stanach USA.
Tim Kaine to nie jedyna osobistość popierająca zmianę stosunku Kościoła w kwestii homoseksualizmu. W Polsce tak zwani liberalni katolicy rozpoczęli we wrześniu kampanię „przekażmy sobie znak pokoju”. Oficjalnie jej celem nie jest dążenie do zmiany nauki Kościoła ani legalizacji homo-związków, a walkę z rzekomą dyskryminacją homoseksualistów. Głosy poparcia dla kampanii wyrazili między innymi publicyści „Znaku”, „Więzi” i „Tygodnika Powszechnego”. Skrytykował ją między innymi kard. Stanisław Dziwisz.
Tymczasem zmiana nauczania Kościoła katolickiego w kwestii moralnej oceny związków homoseksualnych czy tym bardziej ich prawa do zawierania małżeństw opiera się na Biblii i prawie naturalnym. Nie jest przejawem nienawiści do osób cierpiących na zaburzenia orientacji seksualnej, lecz prawdziwej miłości. Praktyki homoseksualne, podobnie jak choćby konsumpcja narkotyków, wiążą się bowiem z licznymi negatywnymi efektami zdrowotnymi.
Jak uczy Katechizm Kościoła Katolickiego „Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie (Por. Rdz 19,1-29; Rz 1, 24-27; I Kor 6, 9;1 Tm 1, 10). zawsze głosiła, że akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane” (Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 8). Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane” (KKK 2357).
Źródło: cruxnow.com / pch24.pl / Katechizm Kościoła Katolickiego
mjend