9 kwietnia 2019

Kardynał Becciu: dotkliwe kary finansowe za zdradę tajemnicy oszczędziłyby wielu skandali

(Fot. You Tube)

Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych i długoletni pracownik watykańskiej dyplomacji, kardynał Angelo Becciu, w swej najnowszej książce zatytułowanej „Nowi kardynałowie Franciszka” przekonuje, iż gdyby pracowników Watykanu obłożyć surowymi grzywnami za naruszenie tajemnicy zawodowej, to udałoby się uniknąć wielu skandali, ujawnionych przez Vatileaks. Hierarcha odniósł się także do listów arcybiskupa Viganò.

 

„Strach przed zapłatą kary z własnej kieszeni byłby dobrym środkiem odstraszającym” – skomentował hierarcha. Dotkliwe grzywny dla tych, którzy naruszają tajemnicę zawodową w Watykanie, to zdaniem duchownego dobry środek odstraszający, konieczny dla uniknięcia w przyszłości bolesnych skutków skandali, wywoływanych przez różne „przecieki”, podobne na przykład do Vatileaks.

 

Jako Substytut ds. Ogólnych w Sekretariacie Stanu – stanowisko, które pełnił od 2011 r. do 2018 r., gdy papież Franciszek mianował go kardynałem, a następnie prefektem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych – poprosił o zbadanie systemu kar pieniężnych, który mógłby zostać przyjęty wobec pracowników Stolicy Apostolskiej w przypadku naruszeń urzędniczych.

 

Sardyński duchowny w książce Fabio Marchese Ragony pt. „Nowi kardynałowie Franciszka”, wydanej przez wydawnictwo San Paolo, zastanawia się, czy nie nadszedł czas, aby Watykan zaadoptował system w biurach notarialnych lub innych organach cywilnych. Odstraszałby on przed ujawnianiem tego, co dzieje się za Spiżową Bramą.

 

Duchowny wyraził nadzieję, że takie rozwiązanie zostanie ostatecznie zaakceptowane dla dobra Kościoła.

 

Hierarcha, który tuż po specjalnych studiach w 1984 r. wstąpił do służby dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej, blisko współpracował z dwoma papieżami, Benedyktem XVI i Franciszkiem, będąc świadkiem trudnych chwil, takich jak dymisja papieża z Bawarii i obydwu skandali Vatileaks, w szczególności opisuje pierwsze zdarzenie jako ogromny cios. To był „zawalający się świat, ponieważ osobiste i robocze relacje oparte na zaufaniu i lojalności nagle się rozpadły, posuwając się do wzajemnych podejrzeń. Były to mroczne dni” – wspominał purpurat.

 

„Papież Franciszek i papież Benedykt bardzo ucierpieli w obliczu tej zdrady. Nie było i nie ma powodów, które mogłyby uzasadniać takie zachowanie. Odpowiada tylko na logikę władzy, jest owocem frustracji, zazdrości, zemsty i pewnych celów biznesowych” – tłumaczył z kolei motywy wycieków Vatileaks.

 

„Niestety, dla niektórych osób zatrudnionych w Watykanie poczucie przynależności do Kościoła, umiejętność cierpienia w milczeniu (mówię to szczególnie do kapłanów!) zniknęło. Przysięga sub gravi już nie wiąże, papieska tajemnica już nic nie znaczy. Aby potwierdzić swój punkt widzenia, aby skonsumować swoją zemstę, zdradza się własne sumienie” – podkreślał purpurat.

 

Zapytany podczas wywiadu o sprawę byłego nuncjusza Viganò i jego dossier z zeszłego lata, powiedział krótko: „Nie chcę wchodzić w treść dossier i nie będę komentował wypowiedzi Monsignore Viganò. Papież poprosił nas, żebyśmy zachowali milczenie i ja się tego trzymam. Trzeba jednak powiedzieć, że była to bardzo bolesna sprawa. Nie wiem, czy za tym kryły się jakieś plany odwetu. Nie lubię teorii spiskowych i nie chcę w to wchodzić” – mówił.

 

Kardynał zajął się za to kwestią homoseksualnych kapłanów: „Ci, którzy mają tendencje homoseksualne, nie powinni pozostać w seminarium i nie powinni zostać kapłanami” – zaznaczył, cytując słowa papieża. „Kto idzie do kapłaństwa, jest wezwany do złożenia ślubu czystości. Jak dobrze wiemy, dzień kapłana upływa głównie w kontakcie z innymi mężczyznami – zwłaszcza dla tych, którzy żyją w wspólnotach religijnych – i aby zachować czystość, zaleca się zasady roztropności w relacjach z kobietami. Czy homoseksualista, który konsekwentnie dzieli się przestrzenią i czasem, swoim życiem z innymi osobami tej samej płci, będzie w stanie bez trudu spełnić obietnicę, która jest wymagana od niego do spełnienia?” – pytał duchowny. I dalej dodał, że w przypadku tych osób, które mają skłonności homoseksualne, ale są już kapłanami (a nawet biskupami i kardynałami) wymagane jest przestrzeganie ślubów kapłańskich. Jeśli tacy duchowni nie są w stanie tego zrobić, jeśli powodują skandale, „to będzie słuszne – dla dobra Kościoła – jeśli wycofają się, ograniczą do życia prywatnego, tak jak jest to wymagane, z taką samą surowością od heteroseksualnych osób konsekrowanych” – stwierdził były nuncjusz.

 

Kard. Becciu przypomniał, że wszystkie cierpienia i braki mogą zostać przekształcone „w nowe impulsy bezinteresownego poświęcenia”.

 

Rozmówca „La Stampy” dobrze wspomina „piękne chwile” spędzone obok Następcy Piotra: podróże, publiczność, uroczystości, a nawet sam wybór Jorge Marii Bergoglio, który 28 czerwca 2018 r. uczynił go kardynałem. W przeciwieństwie do innych kapłanów, którzy zazwyczaj słyszeli o nominacji z radia i telewizji, Becciu otrzymał wiadomość z wyprzedzeniem i bezpośrednio od papieża: „Papież często mnie przyjmował i chciał, abym nie czekał, aż dowiem się o tym z TV. Kilka dni przed ogłoszeniem powiedział mi: Patrz, będziesz na liście nowych kardynałów. Przygotuj się. Nikt nie wie, jedynie ty. Zachowaj tajemnicę – wspomina słowa Franciszka.

 

Duchowny wyraził frustrację z powodu atmosfery politycznej we Włoszech. Obawia się negatywnych konsekwencji bezrobocia, spodziewanej poważnej recesji gospodarczej. Nie podoba mu się emigracja młodych Włochów i złe samopoczucie sfrustrowanych imigrantów. Niepokoi się wzrostem „ksenofobii” – jak mówił, „do niedawna czegoś obcego włoskiej kulturze”. „Wokół jest zbyt wiele gniewu, nie ma wielkich ideałów, walki rządu i partii rozczarowują” – komentował, dodając, że „atmosfera jest trudna”.

 

Krytycznie wypowiedział się o „suwerenności” i „nacjonalizmie”. „Suwerenność i nacjonalizm to nie słowa, które lubimy. Przypominają nam smutną przeszłość, kiedy toczono wojny jako najbardziej bezpośrednie i skuteczne rozwiązanie sporów między państwami” – tłumaczył.

Hierarcha ma jednak nadzieję na głębszą integrację Unii Europejskiej, zgodną z wizją jej „ojców założycieli”. powiedział, że liczy, iż pewne przeszkody zostaną usunięte i „droga do Europy, o której marzyli jej założyciele, będzie szybsza”.

 

 

Źródło: lastampa.it.

AS

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie