TSUE uznał, że Węgry „naruszyły prawo Unii Europejskiej” poprzez „stygmatyzowanie i marginalizowanie” osób LGBT+. Wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu wpisują się w cały ciąg prób zmian prawa poszczególnych krajów UE.
Przypomnijmy, że ten sam Trybunał wystąpił w sprawie obrony „tęczowej” propagandy także wobec Polski. W wyroku z 25 listopada 2025 r. orzekł, że Polska ma obowiązek uznawać małżeństwa osób tej samej płci, które zostały zawarte w innym państwie członkowskim UE.
Trybunał twierdzi, że odmowa wpisania takiego związku do polskiego rejestru stanu cywilnego (transkrypcja aktu małżeństwa) jest niezgodna z prawem unijnym, gdyż narusza „zasadę równego traktowania” oraz „swobodę przemieszczania się i osiedlania się obywateli UE”.
Wesprzyj nas już teraz!
W teorii wyrok nie wymusza na Polsce zmiany konstytucyjnej definicji małżeństwa (Art. 18 Konstytucji RP – związek kobiety i mężczyzny), ale wprowadzenie jednopłciowych „małżeństw” i ich prawne uznanie to kolejny krok do legalizacji nienormaności.
Wyrok wobec Węgier dotyczy ustawy z 2021 r., której celem było wprowadzenie surowszych środków prawnych przeciwko pedofilii i ochrona nieletnich. Ustawa ograniczała dostęp nieletnich do treści dotyczących rozmaitych zboczeń z literek „LGBT” w mediach i księgarniach. Co ciekawe, Węgry podobno „naruszyły prawo UE”, „ stygmatyzując i marginalizując osoby LGBT+”, ale jednocześnie wiele państw, w tym i Polska próbuje całkowicie odciąć nieletnich od mediów społecznościowych ze względu na ich negatywny wpływ. Okazuje się, że nie dotyczy to ideologii permisywizmu i promocji wynaturzeń.
Inna ciekawostka dotyczy faktu, że w przypadku Węgier skargę do TSUE wniosła sama Komisja Europejska. TSUE uwzględnił skargę i uznał, że Budapeszt „naruszył wartości UE”. W swoim orzeczeniu Trybunał orzekł nie tylko, że ustawa z 2021 roku „ogranicza dostęp do treści LGBT” w mediach, ale podobno jest „sprzeczna z samą tożsamością Unii jako wspólnego porządku prawnego w społeczeństwie charakteryzującym się pluralizmem”. „Stygmatyzacja” ma polegać na tym, że nazwa ustawy połączyła „osoby niecispłciowe” z „przestępczością pedofilską ”, co może „podżegać do zachowań nacechowanych nienawiścią wobec nich”.
Lewackie organizacje już się cieszą, a na Węgrzech Amnesty International, Komitet Helsiński i stowarzyszenia LGBT uznały wyrok za decyzję „historyczną”. Ich zdaniem TSUE potwierdził , że „nie ma miejsca w UE na politykę wykluczenia i stygmatyzacji rządu Orbána”.
Był to jeden z najgłośniejszych sporów między węgierskim rządem Viktora Orbána a KE. Do pozwu wniesionego przez Komisję przystąpiło łącznie szesnaście państw członkowskich, w tym Francja i Niemcy, a nawet sam Parlament Europejski. Teraz problem spada już na… Magyara.
BD