Szeroko rozumiana elektryfikacja, która jeszcze niedawno wydawała się nieuniknioną przyszłością motoryzacji, dziś napotyka coraz wyraźniejszy opór. Kolejne koncerny korygują swoje strategie i odchodzą od wcześniej ogłaszanych planów – zauważa „Interia”.
„Jeszcze kilka lat temu (…) przewidywano, że samochody elektryczne szybko zdominują rynek, a inwestycje w rozwój modeli bezemisyjnych rosły w bezprecedensowym tempie. Dziś jednak rzeczywistość wygląda inaczej – w ostatnich miesiącach branża obserwuje wyraźną falę strategicznych zmian i korekt kierunku rozwoju wśród czołowych producentów” – pisze na łamach portalu Krzysztof Mocek.
Autor przypomina, że czołowi producenci już wycofali się z zapowiadanego całkowitego odejścia od produkcji samochodów spalinowych. Takie decyzje podjęli już m.in. Honda, Ford, Stellantis, Mercedes i Volvo. Podobna tendencja występuje na rynku samochodów luksusowych. Swoje cele strategiczne zrewidowali już Bentley, Lotus, Audi, Porsche, Rolls-Royce, Ferrari i Lamborghini.
Wesprzyj nas już teraz!
Na zmianę podejścia wpływa w pierwszej kolejności nastawienie klientów, których nie przekonały lata „zielonej” propagandy. Kierowcy wciąż cenią tradycyjne samochody z silnikami spalinowymi, posiadające dalszy zasięg, niższe koszty eksploatacji i dłuższą funkcjonalność. Decyzja producentów ma również związek z decyzjami politycznymi, na których w ostatnich latach stracili miliardy dolarów.
W Stanach Zjednoczonych wycofano ulgi podatkowe dla właścicieli pojazdów EV, wprowadzono opłaty infrastrukturalne i zrezygnowano z szeregu innych korzyści, które czyniły samochody z napędem bateryjnym bardziej konkurencyjnymi. Według „Financial Times”, globalne korekty strategii elektryfikacyjnych obejmujące odwołane premiery, opóźnione projekty oraz ograniczone inwestycje, kosztowały przemysł motoryzacyjny co najmniej 75 miliardów dolarów w ciągu ostatniego roku.
Źródło: interia.pl
PR
Tanio już było. Koniec ze zwolnieniami dla kierowców elektryków