5 maja 2021

Kościół a homoseksualizm – progresiści żądają Soboru Watykańskiego III

Postępowi teolodzy nie ustają w swych dążeniach do tak zwanych reform w Kościele. Wśród ich postulatów znalazło się zwołanie III Soboru Watykańskiego. Jego cel? Doprowadzenie do zmian ustroju a co za tym idzie nauczania Kościoła.

Postępowy świecki teolog dr hab. Józef Majewski w rozmowie z Arturem Sporniakiem z „Tygodnika Powszechnego” nawołuje do rozpoczęcia kolejnego soboru. Soboru Watykańskiego III. Jak mówi: „sądzę jednak, że tylko nowy sobór może sobie pozwolić na zmianę ustroju Kościoła”. Zmiana ustroju Kościoła? O co chodzi? – zapytałby zaniepokojony czytelnik. Oddajmy głos samemu teologowi.

„Przyszłością Kościoła jest jakaś forma jego demokratyzacji. Demokratyzację rozumiem jako uprawniony sposób ponoszenia współodpowiedzialności za Kościół przez wszystkich jego członków, zatem również przez świeckich” – mówi Majewski. W innym miejscu teolog twierdzi, że „w historii Kościoła funkcjonowały różne sposoby wybierania kandydatów na biskupów. Dlatego nie ma doktrynalnych przeszkód, byśmy my, świeccy w takim wyborze uczestniczyli. To oczywiście nie gwarantuje automatycznie sukcesu” – dodaje.

Wesprzyj nas już teraz!

Choć Józef Majewski zaznacza, że nie jest przeciwny urzędowi biskupiemu, to jego propozycje brzmią cokolwiek rewolucyjnie. Mamy tu bowiem do czynienia z próbą przeszczepienia porządku dominującego (teoretycznie) w świeckim społeczeństwie współczesnego Zachodu na porządek wiary. Czy jednak społeczeństwo to jest rzeczywiście wzorem do naśladowania? Widzimy przecież, że często nie realizuje ono nawet własnych „demokratycznych” ideałów.

Wszak w tak zwanych „demokratycznych” społeczeństwach Zachodu rządzi zazwyczaj nie „lud”, lecz elity finansowe. Te zaś działają za pośrednictwem mediów, wywierających wpływ na opinię publiczną i kształtujących ją według określonych wzorców wzorów. Według modelu propagandy autorstwa Edwarda Hermana i Noama Chomskiego główne media kierują się interesem akcjonariuszy, dobrem reklamodawców, uzależnieniem od stałego źródła informacji (np. rząd), obawą przed negatywną reakcją odbiorców i dominującą ideologią. Mimo lewicowego „skrzywienia” Chomsky’ego, jego modelowi trudno odmówić wiele racji.

Gdyby więc karkołomne plany demokratyzacji Kościoła powiodły się, to Kościół kształtowałaby „opinia publiczna” działająca pod wpływem mediów uzależnionych z kolei od grup interesu. Wiadomo zaś, że wielki kapitał popiera w znacznej mierze ideologię LGBT. Demokratyzacja Kościoła doprowadziłaby więc de facto do jego uzależnienia go od lewicowo-liberalnych ośrodków nacisku. Pod ich wpływem dokonałby się także postulowany przez Majewskiego nowy sobór. Co ciekawe, postępowy teolog postuluje, by uczestniczyli w nim świeccy obserwatorzy. To doprowadziłoby do zmiany zachowania biskupów i podejmowania innych decyzji. Jakich? Czy aby nie tych pożądanych przez „opinię publiczną” – czytaj stojący za głównymi mediami kapitał?

Antykoncepcja

Może jednak Józefowi Majewskiemu chodzi o demokrację dla niej samej, a nie (również) o wykorzystanie jej do celów rewolucji światopoglądowej? Oddajmy ponownie głos progresiście.

„Gdy słucham polskich biskupów, mam wrażenie, że oni rzeczywiście myślą, iż przez nich przemawia Chrystus” – mówi rozmówca „Tygodnika”. „Na przykład mówią o antykoncepcji jako o grzechu śmiertelnym, jakby wyrażali nauczanie nieomylne Kościoła Powszechnego. Tymczasem w wielu diecezjach na świecie biskupi pozostawiają tę sprawę sumieniu katolików. Już sam ten fakt podważa tezę, że mamy do czynienia z nauczaniem nieomylnym, które ze swojej istoty musi być głoszone wszędzie i w każdym czasie” – mówi Józef Majewski.

Widzimy więc podkopywanie nauczania zakazującego antykoncepcji jako rzekomo nie-nieomylnego. Dlatego też warto zauważyć, że istnieją dwie formy nieomylnego Magisterium. Pierwszą z nich jest nauczanie ex cathedra, uroczyste, głoszone przez papieża w sprawach wiary i moralności (Magisterium nadzwyczajne). Drugim zaś jest Magisterium zwyczajne, zawsze i wszędzie głoszone przez Kościół. Takim nauczaniem jest, jak się wydaje, również zakaz antykoncepcji, potwierdzony już przez Piusa XI. Skoro nauczanie już w poprzednich wiekach czy dziesięcioleciach uzyskało status nieomylnego na mocy powszechnej zgody, to nie może go nagle utracić. W przeciwnym razie jak trafnie zauważa Tom Nash [catholic.com] nigdy nie moglibyśmy żywić pewności odnośnie do nieomylności powszechnie uznawanego Magisterium zwyczajnego. Wszak nie wiemy, czy w kolejnych pokoleniach nie pojawi się nawet wśród biskupów sprzeciw wobec jakiś prawd dziś powszechnie uznawanych.

Co więcej, istnieje pogląd jakoby Humanae Vitae sama w sobie stanowiła akt nieomylny. Ojciec Brian W. Harrison OP zauważa na łamach Ewtn.com, że papież występował jako nauczyciel wszystkich chrześcijan, w kwestiach wiary i moralności, wymagając, by nauczanie zostało powszechnie przyjęte i wypowiadając się w sposób definitywny. Tak czy inaczej, próby relatywizacji nauczania o antykoncepcji jawią się jako skazane na porażkę.

Homoseksualizm

W rozmowie „Tygodnika” z Józefem Majewskim nie zabrakło też tematu par homoseksualnych. „Są biskupi, a nawet kardynałowie, którzy np. popierają błogosławienie par jednopłciowych. Nie może mnie mój biskup zobowiązywać pod sankcją grzechu śmiertelnego do czegoś, do czego nie zobowiązują wiernych inni biskupi” – podkreśla.

Widzimy tu również wykorzystanie różnorodności poglądów we współczesnym Kościele do tworzenia przekonania o niepewności danej kwestii. Tymczasem są to kwestie zamknięte raz na zawsze. Trudno znaleźć sprawę głoszoną zawsze i wszędzie przez Kościół katolicki równie jasno jak właśnie niemoralność aktów homoseksualnych. Błogosławienie zaś związków jednopłciowych (nie pojedynczych homoseksualistów, lecz właśnie związków) się tej nauce sprzeciwia. Fakt, że współcześnie istnieje grupa biskupów dysydentów, nic tu nie zmienia. Jest już bowiem za późno. Magisterium Kościoła, podobnie jak Pismo Święte, już się w tej kwestii wypowiedziały. Nie ma już miejsca na dyskusję w tym temacie.

Odmienność Kościoła i świata

Zarówno dążenie do „demokratyzacji” Kościoła, jak i do zmiany jego nauki wynikają z dążeń do upodobnienia się do świata. Zapominają o słowach Gilberta Keitha Chestertona, który powiedział, że „nie chcemy Kościoła, który zmienia się wraz ze światem – chcemy Kościoła, który zmieni świat”. Co gorsza, zapominają też o słowach świętego Pawła, który wzywał, by „ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe”. [Rz 12,2].

Marcin Jendrzejczak

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(17)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie