Zakończyły się protesty na wysokości miejscowości Gaj na Zakopiance. Mieszkańcy okolicznych gmin nie zgadzają się z decyzją budowy w okolicy nowej trasy S7. Jak zaznaczają, byłaby to kolejna inwestycja przecinająca region, rozbijając w konsekwencji miejscowe wspólnoty, w tym 700-letnią parafię w podkrakowskich Podstolicach.
Nowy odcinek drogi ekspresowej S7 ma skomunikować Kraków z Mysłowicami. To silnie zurbanizowany region, w którym w ostatnich latach powstało wiele osiedli. Obszar przyciągał nowych mieszkańców m.in. ze względu na wcześniejsze zapewnienia władz, że przez te tereny nie będą już przechodziły wielkie inwestycje.
Według mieszkańców budowa drogi będzie się wiązać z wysiedleniami i wyburzeniem nawet 300 domów. Dla niektórych może być to już drugie przesiedlenie, po tym jak powstała zapora w Dobczycach.
Wesprzyj nas już teraz!
– S7 byłaby trzecią inwestycją, która by gminę przecinała w zasadzie na trzy części, zamykając pewnie jedną trzecią czy prawie połowę gminy pomiędzy dwoma bardzo ruchliwym drogami, zmuszając mieszkańców do życia w hałasie, w smogu, w spalinach – powiedział jeden z protestujących.
Jedną ze wspólnot, które miałyby dotknąć zmiany jest 700-letnia parafia w Podstolicach i sąsiadująca z nią parafia w Rzeszotarach. W kościele parafialnym w Podstolicach organizowano już całonocne czuwania modlitewne w intencji zaniechania planów budowy S7. Przy takich okazjach świątynia zawsze pękała w szwach.
„Droga zniszczy parafię. Zniszczy wspólnotę. Zniszczy to, co ludzie mieszkający tam od wielu pokoleń mają za swoje – nie tylko zabierze budynki, ojcowiznę, ale właśnie wspólnotę. Rozwali ją dokumentnie. Przetnie na pół. Wiele osób zostanie wysiedlonych, inni zaś, mający dziś na przykład do brata, siostry czy rodziców cztery minuty drogi pieszo, zostaną odeń odgrodzeni tak, że już nigdy nie dotrą tam na piechotę. A wspólnoty ludzkie akurat na tych terenach należą do najtrwalszych, najbardziej tradycyjnych, najbardziej związanych z ziemią i ze sobą nawzajem. To zupełnie inna część tkanki społecznej niż w dzisiejszych miastach, gdzie niemal wszyscy są przyjezdni” – zauważa redaktor naczelny PCh24.pl Krystian Kratiuk.
„Argumentów przeciwko drodze jest bardzo wiele – ale ten, wspólnotowy, parafialny, wydaje mi się najpiękniejszym i najważniejszym. Polska parafialna bowiem wciąż żyje, mimo iż z wielu wielkich miast w ogóle jej nie widać” – podkreśla.
Źródło: interia.pl / własne PCh24.pl
PR