Dzisiaj

Krzyk ludzi. Rolnicy mocno o porozumieniu UE- MERCOSUR

(Fot. Jacek Szydlowski / Forum)

– Jakby rządzący mieli tyle determinacji co rolnicy, którzy jechali nawet po pięćset kilometrów ciągnikami na protest i nie zostali wpuszczeni do Warszawy, lub rolnicy którzy protestowali przy temperaturze -10 stopni, to byśmy nie mieli żadnych problemów: ani z MERCOSUR, ani z Ukrainą, czy „Zielonym Ładem”. Niestety tak nie jest, a rząd nie robi nic, żeby rozwiązać największe problemy polskiej wsi – komentuje Marcin Wroński, Konfederacja/Związek Zawodowy Rolnictwa Samoobrona. – Słyszeliśmy wiele razy od premiera, czy ministra rolnictwa zapewnienia, że nas nikt w Unii Europejskiej nie ogra i co się okazało, ograli ich z MERCOSUR, Ukrainą i wszystkim innym – dodaje.

– Słowa premiera Tuska, że spodziewał się dużo większej manifestacji – przy tak ogromnym mrozie w Warszawie, są zwykłą bezczelnością. Uważamy, że jak na takie warunki pogodowe to frekwencja była wysoka. Przez ostatnie dwadzieścia lat Polską rządzi na zmianę Platforma Obywatelska i PiS – efektem tych rządów jest niestety zmniejszająca się liczba gospodarstw rolnych w Polsce – komentuje Marcin Wroński.

– Pan premier w ogóle z rolnikami nie rozmawia. Ilu by nie było rolników na proteście to zawsze jest za mało – dodaje Tomasz Obszański, przewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, doradca prezydenta. – Apeluję do polskich rolników, aby się nie poddawali. Razem musimy uratować rolnictwo. Zagrożenie jest ogromne, ale będziemy robić wszystko, żeby obronić bezpieczeństwo żywnościowe,  miejsca pracy – dodaje związkowiec.

Wesprzyj nas już teraz!

– Piątkowy protest rolników w Warszawie to nie był kaprys, ani polityczna ustawka – mówi Konrad Krupiński, rolnik z województwa warmińsko – mazurskiego. – To był krzyk ludzi, których próbuje się wypchnąć z rynku. Rolnicy wyszli na ulice, bo: umowa Mercosur–UE zagraża polskim gospodarstwom; koszty produkcji rosną, a ceny skupu nie pokrywają nawet podstawowych wydatków; import spoza UE nie spełnia norm, które obowiązują polskich rolników; państwo i Unia Europejska nie chronią własnych producentów – wylicza rolnik. – Mimo protestów, mimo sprzeciwu rolników i części społeczeństwa – zapadła decyzja: umowa Mercosur zostaje podpisana – dodaje.

– To oznacza dalszą presję na ceny i upadek kolejnych gospodarstw; wypieranie polskiej żywności przez tańszy import; osłabienie bezpieczeństwa żywnościowego kraju – wyjaśnia Konrad Krupiński.

Kompromis?

– To nie jest kompromis. To jest świadomy wybór polityczny, którego skutki poniesie polska wieś – a w dłuższej perspektywie wszyscy konsumenci. Rolnicy nie proszą o przywileje. Rolnicy domagali się uczciwych zasad. Zostaliśmy zignorowani – mówi rolnik z warmińsko – mazurskiego.

– Jeśli państwo nie potrafi chronić własnej żywności, to samo rezygnuje z bezpieczeństwa żywnościowego swojego narodu. Nikt z teraźniejszej władzy jak i poprzedniej nie zadbał o to aby ta umowa nie weszła w życie. Bez rolnictwa i przetwórstwa nie ma ani stabilnej gospodarki, ani odporności na kryzysy. Umowa z Mercosur to kolejny przykład decyzji, w której interes rolników przegrywa z interesem wielkich korporacji – mówi Krzysztof Paniczko, rolnik, Ruch Narodowy, Konfederacja. – Dla Polski ta umowa praktycznie nic nie daje, za to niesie ogromne ryzyko. To nie są teoretyczne zagrożenia – to realna groźba zamykania gospodarstw, likwidacji miejsc pracy i upadku całych regionów, które żyją z rolnictwa – dodaje rolnik.

Jaka przyszłość rolnictwa?

– Nie ma dziś mowy o żadnych inwestycjach. Nie będę brał kredytów ani modernizował gospodarstwa, skoro nie wiem, czy za chwilę moja produkcja w ogóle będzie się opłacać. My mamy coraz więcej obowiązków, norm i kosztów, a jednocześnie wpuszcza się na rynek tanią żywność z krajów, gdzie nikt nie przestrzega takich zasad jak u nas. W takiej sytuacji rolnik nie myśli o rozwoju, tylko o tym, jak przetrwać. Rolnicy mają dość kolejnych umów handlowych, które obniżają opłacalność ich pracy. UE musi chronić krajową produkcję żywności i zapewnić stabilny rynek dla rolnictwa oraz przemysłu spożywczego. Dysponując żywnością najwyższej jakości, UE powinna aktywnie rozwijać eksport poza granice wspólnoty, a nie podpisywać kolejne umowy – mówi Krzysztof Paniczko, rolnik. 

– Nie od dzisiaj wiadomo, że cały sektor rolniczy w Polsce boryka się z niemałymi problemami w każdym aspekcie funkcjonowania gospodarstw rolnych i niezależnie od profilu prowadzonych gospodarstw. Każdy z nas patrzy z zaniepokojeniem jak toczy się ponad naszymi głowami sprawa umowy Mercosur, temat importu produktów rolnych z Ukrainy, zamykanie kolejnych zakładów przetwórczych i coraz to bardziej restrykcyjne przepisy dla Polski rolników – mówi Jakub Arbaszewski, rolnik, działacz Konfederacji.

Taka sytuacja stawia polskich producentów w niezwykle trudnym położeniu, a winnych tego stanu rzeczy rolnicy upatrują w sferze politycznej decyzji. – Wszytko to tworzy warunki, w których to Polska zdrowa żywność przestaje być konkurencyjna i mniej atrakcyjna dla konsumenta. Wszystkie te problemy skupiają się w jednym punkcie, jakim jest brak Polskich dyplomatów, którzy za wszelką cenę będą pilnować i rozwijać Polski interes rolników. Nie zależnie od szczebla politycznego – eurodeputowani; ministrowie; szefowie najważniejszych urzędów administracyjnych związanych z rolnictwem; premier – każdy jeden pięknie opowiada przed wyborami, że wszystko zrobi dla polskiego rolnika, a gdy trzeba podjąć decydujące decyzje niekiedy całego sektora to umywa ręce i próbuje zwalać winę na swych poprzedników, albo tłumaczy, że nie pełni takich kompetencji, mimo, że ustawowo ma taką możliwość. Patrząc w perspektywie czasu i braku pozytywnych zmian – my jako Polscy producenci żywności jesteśmy skazani na stratę – dodaje Jakub Arbaszewski.

Niepokojący sygnał dla Polski

– Ten protest rolników zbiegł się fortunnie albo niefortunnie z terminem, kiedy Rada Europy wyraziła zgodę na finalizowanie umowy z Mercosurem. To taka data dosyć symboliczna. Niestety, wszystko wskazuje na to, że ta umowa między krajami Mercosuru a Unią Europejską wejdzie w życie, ponieważ pięć krajów tylko głosowało przeciwko, w tym Polska – mówi Ryszard Wilk, poseł. – Natomiast większość krajów opowiedziała się za – przynajmniej ich przedstawiciele w Unii Europejskiej. To bardzo, bardzo niepokojący sygnał dla Polski, ponieważ okazuje się, że za otwarcie się dużych rynków na przemysł motoryzacyjny, chemiczny, farmaceutyczny czy maszynowy, czyli produkcja, która ma głównie swoje siedziby właśnie w Niemczech czy we Francji – zostało poświęcone unijne rolnictwo, ponieważ nasi rolnicy nie będą w stanie konkurować z rolnictwem z krajów Mercosuru – z różnych przyczyn, ale przede wszystkim dlatego, że nasi rolnicy mają szereg różnych unijnych dyrektyw, wymagań i zakazów – co do używania pestycydów – wyjaśnia poseł Konfederacji. – Najlepszym tego dowodem jest to, że tamte kraje, czyli Argentyna, Paragwaj, Urugwaj, to Brazylia to kraje, które są bardzo dużym importerem środków ochrony roślin, które w Unii Europejskiej są zakazane. To jest dowód na to, że możemy się spodziewać różnej jakości produktów stamtąd – mówi.

Poseł Ryszard Wilk był aktywnie zaangażowany w protesty rolników. Podczas jednego z protestów znalazł się w centrum starć z policją. Często podkreślał swoje poparcie dla postulatów rolniczych.

– Pamiętam jak byłem na Komisji Rolnictwa, gdzie była przygotowywana uchwała Sejmu, że Sejm Rzeczypospolitej Polskiej nie godzi się na to, aby przyjmować umowę UE – Mercosur. Wiadomo, że to jest uchwała, a nie ustawa. Natomiast, w tym samym dniu było głosowanie nad wotum zaufania dla Ursuli von der Leyen, która jest twarzą projektu, która negocjowała warunki tego projektu. Ku zdziwieniu wszystkich, to wtedy przedstawiciele do Parlamentu Europejskiego obecnej koalicji zagłosowali za wotum zaufania dla Ursuli von der Leyen. To było takie trochę dziwne w tym kontekście, że jak można ufać osobie, która jest twarzą umowy, przeciwko której podejmujemy uchwałę polskiego sejmu – przypomina Ryszard Wilk.

– Niestety wszystko wskazuje na to, że ta umowa wejdzie. Co prawda tam politycy PSL-u pracują nad tym, żeby zrobić tam jakieś bezpieczniki, natomiast ja jestem bardzo sceptycznie nastawiony co do tego, jak ta umowa będzie wyglądała w praktyce… – dodaje poseł.

Marta Dybińska

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 4 750 zł cel: 500 000 zł
1%
wybierz kwotę:
Wspieram