Ks. Raymond J. de Souza: Śmierć ekumenizmu

Synod-Ekumeniczny.jpg
fot. Piabay

Jedności między chrześcijanami nie ma i nie będzie - przynajmniej tak wynika z wydarzeń roku 2025. Anglikanie się rozsypali, a prawosławie jest głęboko podzielone. Ekumenizm się nie udał... Pisze o tym ks. Raymond J. de Souza.

Sto lat temu zaczął się współczesny ruch ekumeniczny. To, co wydarzyło się w ostatnim czasie we Wspólnocie Anglikańskiej oraz wśród prawosławnych, nie pozwala wierzyć w jakikolwiek rzeczywisty postęp ekumeniczny, uważa amerykański ksiądz i publicysta, Raymond J. de Souza. Tekst na ten temat opublikował na łamach "National Catholic Register".

Autor zauważa, że współczesny ruch ekumeniczny rozpoczął się w 1925 roku. Dziś można powiedzieć, że w dialogu Kościoła z niekatolikami więcej jest udawania niż faktycznego postępu. Wprawdzie można pokazać sobie różne doniosłe obrazki: papież Leon XIV z królem Anglii Karolem modlą się razem w Kaplicy Sykstyńskiej; Leon XIV świętuje rocznicę Soboru Nicejskiego razem z Patriarchą Bartłomiejem z Konstantynopola...

Zróbmy to razem!

"Obrazki te jednak fałszują rzeczywistość. Światowa Wspólnota Anglikańska w roku 2025 de facto przestała istnieć, a wizyta Leona XIV w Turcji tylko podkreśliła kruchą sytuację Patriarchatu Ekumenicznego, tytularnej głowy prawosławia" - napisał kapłan.

W 1925 roku luterański arcybiskup Nathan Söderblom zgromadził w Sztokholmie około 600 przedstawicieli prawosławia, anglikanizmu oraz protestantyzmu, wzywając do pracy na rzecz jedności. Papież Leon XIV nawiązał w tym roku do tego wydarzenia, nazywając Söderbloma "pionierem ekumenizmu". Ks. Raymond J. de Souza wskazuje, że choć katolicy nie brali udziału w sztokholmskim spotkaniu z 1925 roku, dziś powszechnie uważa się je za początek współczesnego ruchu ekumenicznego, w który Kościół katolicki włączył się na II Soborze Watykańskim.

Rok 2025 przyniósł jednak przełom - bynajmniej nieszczególnie ekumeniczny. Jak przypomina, anglikanie z Anglii zdecydowali się osadzić w roli arcybiskupa Canterbury niejaką Sahrę Mullaly. W efekcie większość świata anglikańskiego ogłosiła, że zrywa jedność z Canterbury. Powołano się nie tylko na to, że Mullaly jest kobietą, co stanowi problem z perspektywy nauki wielu anglikanów na temat ordynacji, ale także na jej poglądy dotyczące małżeństwa i moralności seksualnej. Wśród anglikanów od dawna toczył się ostry spór: podczas gdy anglikanie z Wielkiej Brytanii błogosławią pary tej samej płci, anglikanie z wielu innych krajów, zwłaszcza w Afryce, kategorycznie to odrzucają.

"Pomimo uprzejmych słów, jakie padły podczas wizyty króla Karola w Watykanie, jedności między katolikami a Wspólnotą Anglikańską nigdy nie będzie, bo Wspólnota Anglikańska już nie istnieje. Tak naprawdę wspólna modlitwa w Kaplicy Sykstyńskiej - pierwszy przypadek, w którym papież modlił się z suwerennym zwierzchnikiem Kościoła Anglii - były możliwe prawdopodobnie tylko dlatego, że Mullally nie została jeszcze oficjalnie wprowadzona na urząd" - napisał publicysta.

W przypadku prawosławia trudności są innej natury. Relacje papieży z patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem są bardzo ciepłe. Problem w tym, że znaczenie tego patriarchy w świecie prawosławnym jest coraz mniejsze.

"Nie jest już w jedności z patriarchą Moskwy, który jest zwierzchnikiem około 70 proc. wszystkich prawosławnych" - przypomniał ks. Raymond J. de Souza. Tymczasem przedstawicieli Moskwy nie było na obchodach rocznicy Soboru Nicejskiego.

Sytuacja jedności w obrębie prawosławia nigdy nie była gorsza niż dzisiaj, uważa autor. "Patriarcha Cyryl nie jest w jedności z Bartłomiejem ani innymi patriarchami, aktywnie wspiera agresywną wojnę Rosji przeciwko Ukrainie, choć jej ofiarą padają również wierni z jego owczarni. Cyryl nie może nawet podróżować do wielu krajów z powodu swojego wsparcia dla wojny przeciwko Ukrainie" - zaznaczył.

W efekcie jedność z prawosławiem jest równie niemożliwa, jak z anglikanizmem - choć nie ma w tym przypadku takich różnic doktrynalnych, wymienione wcześniej przyczyny sprawiają, że nie ma tu żadnych realnych widoków.

"Modlitwy o jedność chrześcijan powinny trwać dalej, bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Patrząc jednak na realia, 2025 był rokiem, w którym chrześcijańska jedność umarła" - podsumował.

Źródło: National Catholic Register

Pach

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: