Gavin Ashenden: Fałszywy ekumenizm. Wizyta Mullally w Rzymie wysyła błędne sygnały

32423t66u87ythgdsf13r34.jpg
fot. youtube/rome reports

Jeżeli ekumenizm ma mieć sens, nie może być budowany na gestach, które ukrywają rzeczywistość, ale na wspólnym posłuszeństwie wobec prawdy, którą ucieleśnia Chrystus - pisze Gavin Ashenden na łamach National Catholic Register, komentując spotkanie Leona XIV z panią Sarah Mullally, która pełni urząd anglikańskiego arcybiskupa Canterbury.

Ashenden rozpoczął swój komentarz od przywołania kwestii osób dotkniętych dysforią płciową. Kościół, wskazał, okazuje tym ludziom miłosierdzie, ale nie próbuje umocnić ich w błędnym przekonaniu, jakoby byli innej płci, niż biologiczna. Innymi słowy, Kościół wie, że musi głosić rzeczywistość. To samo powinno dotyczyć ekumenizmu i eklezjologii, uważa. Tymczasem spotkanie papieża Leona XIV z anglikańską arcybiskup Canterbury, panią Sarah Mullally, wywołało u wielu wiernych poczucie zdrady zasady afirmowania rzeczywistości.

Ashenden przypomniał, że anglikanie nie mają ważnych święceń, co orzekł uroczyście papież Leon XIII w liście "Apostolicae curae" z 1896 roku. Tak było również przed tą datą, tak jest i dzisiaj. Anglikanie wyraźnie szukają jednak w Kościele katolickim jakiegoś potwierdzenia swojej działalności. Kościół, uważa Ashenden, nie powinien go jednak udzielać. 

Zróbmy to razem!

Autor przypomina przy okazji, że pani Mullally wyznaje wiarę dość liberalną. Mówiąc krótko, uważa Ashenden, "przeszła drogę od biblijnej ortodoksji protestanckiej do rodzaju terapeutycznego deizmu". Żeby zrobić karierę w tzw. Kościele Anglii, trzeba dziś wyznawać "politycznie wyrafinowany agnostycyzmym uwrażliwiony społecznie", przekonuje Ashenden. To właśnie na takie pozycje miała przejść Mullally - i dzięki temu mogła zrobić swoją zawrotną karierę. 

Sarah Mullally została podjęta w Rzymie z wielkimi honorami. Ashenden powołując się na znajomość rzeczy u watykanisty Edwarda Pentina wskazuje, że Mullally podjęto lepiej, niż nakazywałyby zwykłe normy dyplomatycznej gościnności. Mogła na przykład udzielić błogosławieństwa w Kaplicy Klementyńskiej w Bazylice św. Piotra, czego nie zrobił dotąd żaden anglikański arcybiskup Canterbury.

"Przyjmując z takim zapałem Sarah Mullally w Watykanie, hierarchia katolicka wykazała się brakiem wrażliwości zarówno na własną ocenę ważności święceń anglikańskich, jak i na etyczną anarchię, którą reprezentuje Sarah Mullally" - zauważa Ashenden.

 Jak zaznacza, to wszystko konstytuuje utwierdzanie w urojeniu czy błędzie, bez próby podjęcia jakiejkolwiek interwencji na rzecz poprawy sytuacji danej osoby. "Nie chodzi tu o przeciwstawianie miłości prawdzie, ale o odwieczną pokusę bycia miłym zamiast szczerym" - dodaje Ashenden. Jak podsumowuje, ekumenizm, który zaprezentowano podczas wizyty Mullally w Rzymie, oznacza "zawieszenie pomiędzy pozorem a rzeczywistością, oferowanie formy jedności bez jej istoty i pozostawienie głębokich ran otwartymi".

Źródło: National Catholic Register

Pach

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: