10 czerwca 2021

Kuriozalne tezy w wywiadzie lidera „Kongresu katoliczek i katolików”

(fot. printscreen Katholisch.de)

Kongres katoliczek i katolików trafia pod strzechy. Działalność tej grupy katolików otwartych promowana zaczęła być bowiem już nie tylko przez postępowe środowiska w Kościele, ale – czego oczywiście należało się spodziewać – przez świeckie mainstreamowe media. A wraz z promocją Kongresu przyspiesza promocja kuriozalnych tez mających zmienić oblicze polskiego (i nie tylko) Kościoła.

Lider „Kongresu katoliczek i katolików”, profesor Fryderyk Zoll, udzielił wywiadu portalowi wp.pl. Ani wywiadowany, ani wywiadujący nie ukrywali, że przeszkadza im jak wygląda dziś polski Kościół. Świadczy o tym już pierwszy fragment rozmowy, w którym Remigiusz Półtorak z wp.pl pyta „chce pan zmienić oblicze polskiego Kościoła?”, by w odpowiedzi usłyszeć: „Wszyscy, którzy zaangażowali się w tę inicjatywę widzą potrzebę zmian”.   

Kto od kogo odżeglował?

Następnie pada zdanie-klucz tego wywiadu: „Kościół w Polsce bardzo daleko odżeglował od innych Kościołów lokalnych zachodniej Europy i mam wrażenie, że jest dość odizolowaną wyspą swoistej formy katolicyzmu” – mówi profesor Zoll. Dopytywany dodaje: „Przesączonej nacjonalizmem, splecionej z państwem. A to niszczy i państwo, i religię. Ale tu chodzi też o coś innego – o brak podmiotowości wiernych, sprowadzenie Kościoła do rytualnej obrzędowości, która sama w sobie jest oczywiście piękna, ale musi za nią stać głęboka treść”.

Zacytowane zdanie o „odżeglowaniu” jest doprawdy absurdalne. Kościół w Polsce nigdzie bowiem nie „odżeglował”. Kościół w Polsce, spośród wszystkich europejskich Kościołów partykularnych, jest najbardziej podobny do wzorów sprzed epoki wielkich przemian. Po owych przemianach, a więc po ostatnim soborze, to raczej Niemcy, Austriacy, Francuzi, Włosi, Hiszpanie czy Belgowie odżeglowali od Tradycji Kościoła. By pozostać w metaforze użytej przez profesora Zolla – to Kościół w Polsce trwa najbliżej odwiecznie bezpiecznej przystani, a inni popłynęli w świat i… toną. To nie my odpływamy od katolicyzmu, ale Kościół na Zachodzie.

Zabieg erystyczny zastosowany przez profesora jak zwykle ma postawić Polskę i Polaków w roli zaściankowego chłopca, który przeszkadza wszystkim innym w dokończeniu progresywnej rewolucji. A w dodatku, o zgrozo, polski lud uważa, że nie ma Polski bez Kościoła (bo o to chyba chodzi w profesorskim antynacjonalistycznym wtręcie).

Władza jest grzechem?

Dalej jest nie mniej ciekawie. Lider „Kongresu” sugeruje, że nadużycia seksualne w Kościele możliwe były „ze względu na strukturę władzy”. Wpisuje się tym samym w modną w środowiskach postępowych antyhierarchiczną narrację o „strukturach grzechu”, sugerując jednocześnie poszukiwanie rozwiązań, które by powtórkę tych haniebnych zachowań uniemożliwiły. I bardzo pięknie, tylko jak zwykle nie pada jedno, szczególnie unikane w kontekście molestowania słowo – homoseskualizm czy homo-mafia, które to dobrze określa zdecydowaną większość (choć nie całość) owych prawdziwych „struktur grzechu” w Kościele.

Kościół posoborowy zamknięty na dyskusję?

Następne tezy są jeszcze bardziej intrygujące. Otóż według profesora Zolla „od drugiej połowy XX wieku Kościół zaczął się zamykać na dyskusję, także teologiczną”!

Co proszę? Od Soboru Watykańskiego II Kościół poświęca większość swej energii na dialogowanie ze wszystkimi odłamami chrześcijaństwa, z innymi religiami, z ateistami, oraz z radykalnie wrogimi Kościołowi nurtami filozoficznymi! To właśnie w połowie XX wieku Kościół praktycznie zlikwidował urząd cenzury oraz zaprzestał publikacji Indeksu Ksiąg Zakazanych! Ale według lidera „Kongresu” właśnie wtedy zamknął się na dyskusję! Cóż, aby być szczerym należy zauważyć, że istnieje tylko jedna grupa na świecie, z którą Kościół instytucjonalny w żaden sposób nie chce dyskutować ani o teologii, ani o innych sprawach – to wewnątrzkościelni konserwatyści i tradycjonaliści, którym zamyka się usta i przy każdej sposobności natychmiast ustawia do pionu. Nie podejrzewam jednak, by profesor Zoll identyfikował się lub członków swego „Kongresu” z tą akurat społecznością.

Inspiracje niemieckie i…

Profesor Zoll przyznał również, że ucieszył go rozpoczęty niedawno przez papieża Franciszka proces synodalności. „Kongres jest ruchem, który będzie aktywnie brał udział w tym procesie na szczeblu krajowym. Dzisiaj pracujemy już w grupach tematycznych – dotyczących choćby władzy, duchowieństwa, roli kobiet w Kościele, ładu społecznego, dialogu międzyreligijnego, dialogu międzywyznaniowego, ale też z osobami niewierzącymi, które są poza Kościołem – i mam nadzieję, że nasza praca znajdzie bezpośrednie zastosowanie w nadchodzącym synodzie”. Dodaje przy tym, że „Kongres” zamierza „pilnować, żeby nic się nie rozmyło, żeby głos polskiego katolicyzmu wybrzmiał w pełni, a nie w zdeformowanej postaci, jak to nierzadko dotychczas bywało”.

Jak państwo z pewnością rozpoznali, tematy które uczestnicy kongresu wzięli na tapet są tożsame z tymi, które od dwóch lat rozważa na krytykowanej przez Watykan „Drodze Synodalnej” Kościół niemiecki. Ba, kilka dni temu kierunek niemieckiej „drogi” skrytykował sam jej pomysłodawca, kardynał Walter Kasper, życząc jej „powrotu do katolickości”. Sam prof. Zoll, wiceszef małopolskiego KOD, twierdzi jednak, że inspiracja „Kongresu katoliczek i katolików” niemieckimi rozwiązaniami „to pewien mit (…) Oczywiście z racji tego, że jestem profesorem Uniwersytetu w Osnabrück, oprócz Uniwersytetu Jagiellońskiego, mam bliski kontakt z Kościołem niemieckim. Byłem niewątpliwie pod wrażeniem drogi synodalnej, próbowałem sformułować pierwsze problemy, którymi grupy tematyczne mogłyby się zajmować. Nie wszystko spotykało się z entuzjazmem. Dlatego inspiracje do Kongresu są bardzo różne”.

… homoseksualne?

Rzeczywiście, różnorodność inspiracji musi być porażająca, skoro profesorowi Zollowi zdaje się podobać ostatnia heretycka akcja błogosławienia związków homo-seksualnych przez de facto schizmatycką część niemieckiego duchowieństwa. Dość ortodoksyjną wypowiedź Stolicy Apostolskiej w tej sprawie lider „Kongresu” skomentował następująco: „Nie mamy tu do czynienia z żadnym aktem nieomylnego nauczania, ponieważ jest duża rozbieżność między biskupami, a papież nie zdecydował się na rozwiązanie tego sporu przez nauczanie nieomylne”.

Według profesora „mamy więc czas kształtowania się stanowiska w tej sprawie. Pojawiały się też głosy o herezji. Według mnie o niczym takim nie ma mowy, ponieważ nie jest to odstępstwo od wiary, tylko ogromna rozbieżność poglądów w episkopatach. Zasadnicze pytanie jest tu takie, czym jest błogosławieństwo. To również potrzeba indywidualnego poszukiwania rozwiązań dla ludzi, którzy są w danej sytuacji, niezależnie od tego, jak i dlaczego się w niej znaleźli. A nie ograniczanie nauczania do abstrakcyjnych norm prawnych. Rozumiem, że synod będzie musiał się tym zająć”.

Wyciągnąć wnioski

Według promowanego przez środowiska progresywne lidera „Kongresu katolików i katoliczek” synod będzie musiał zająć się m.in. błogosławieniem homoseksualistów. I, jak rozumiemy, podczas krajowego etapu „synodu ds. synodalności” w Polsce zająć się będzie chciał tym również kongres pod przewodnictwem profesora Zolla.

Wyciągnijmy wnioski.

My, polscy katolicy i katoliczki, ale przede wszystkim reprezentujący nas na najbliższym synodzie biskupi.

Krystian Kratiuk

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(13)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie
Więcej komentarzy