14 grudnia 2016

Lewicowi ekonomiści postulują natychmiastowe wprowadzenie wysokiego podatku węglowego w UE

(Zdjęcie ilustracyjne.FOT.Filip Blazejowski/Gazeta Polska/FORUM)

Dziewięć lat od wybuchu kryzysu finansowego, strefa euro wciąż pogrążona jest w marazmie. Utrzymuje się wysokie bezrobocie, narastają nierówności społeczne, a Unii Europejskiej grozi rozpad. Socjalistyczni ekonomiści mają jednak „lekarstwo” na kłopoty.

 

Lewicowi „eksperci” forsują wprowadzenie w UE bardzo wysokiego podatku węglowego, dzięki któremu Unia ma „wkroczyć na ścieżkę zrównoważonego rozwoju środowiskowego, społecznego i politycznego”. Uniknie też – wedle nich – rozpadu.

 

Xavier Timbeau – główny ekonomista i dyrektor francuskiego Obserwatorium Gospodarczego (OFCE), które wraz z trzema innymi podmiotami ekonomicznymi: AK z Wiednia, ECLM z Danii i IMK z Niemiec publikuje „Annual Growth Survey” przy wsparciu Socjalistów i Demokratów z Parlamentu Europejskiego – proponuje nową strategię gospodarczą dla UE.

 

Francuski ekonomista uważa, że priorytetem nie powinno być dążenie do redukcji zadłużenia państw, lecz „powrót do pełnego zatrudnienia i programu zrównoważonego rozwoju środowiska, społecznego i politycznego”.

 

Długiem publicznym rządzący nie powinni się przejmować. To powinna być kwestia długoterminowej strategii, zważywszy na niższy poziom wzrostu gospodarczego i ewentualne niepożądane skutki ograniczenia zadłużenia takie jak: deflacja, wyższa stopa bezrobocia itp.

 

Timbeau i inni ekonomiści, którzy przygotowali prognozę gospodarczą dla UE proponują ustanowić bardzo wysoki podatek węglowy na poziomie 100 euro za tonę wydobytej kopaliny. – Jest to reforma, a nie rewolucja. Pozwoliłoby to nam zdewaluować istniejący kapitał i poczynić inwestycje prywatne, które znów stałyby się opłacalne – mówił dodając, że wysoka cena węgla zmieniłaby sytuację na rynku.

 

– Chodzi o to, aby pobudzić apetyt inwestorów na przyszłościowe źródła energii poprzez zagwarantowanie rentowności przedsięwzięć. Jeśli chodzi o rynek węgla, ustaliliśmy mało ambitne cele, które mają być osiągnięte bez podwyższania ceny węgla, ze względu na kryzys i spowolnienie w przemyśle. Jednak nałożenie wysokich opłat w całej Europie byłoby właściwą odpowiedzią na kryzys. Dokładnie to zrobiła Szwecja i jej się udało! – tłumaczył.

 

Ekonomista zapytany o to, czy nie obawia się, że za tę „rewolucję” znowu najwięcej zapłacą najubożsi odparł: Oczywiście musielibyśmy wprowadzić miejscowe mechanizmy kompensacji fiskalnej, ale te dodatkowe transfery środków nie byłyby tak wielkie, albo prawie znikome. Wyjaśnił, że chodzi o większe opodatkowanie jednych podatników, by móc przekazać jakieś formy rekompensat uboższym obywatelom, którzy mogliby mieć kłopoty z udźwignięciem obciążeń związanych z wprowadzeniem podatku węglowego.

 

Francuz wraz z innymi ekonomistami doradza UE szybkie wprowadzenie wysokiego podatku węglowego, aby zmusić ludzi do natychmiastowej zmiany zachowania. – Problem ze stopniowym podejściem jest taki, że ludzie postrzegają zmiany, jako coś co ma nastąpić w bardzo długim okresie, więc nie zmieniają swojego zachowania. Jeśli ustalimy wysoką cenę węgla w ciągu najbliższych dwóch do trzech lat, konsumenci natychmiast zaczną myśleć o zakupie samochodu elektrycznego lub hybrydowego. Nie będą czekać. To spowoduje zmianę trajektorii gospodarki – przekonuje.

 

Zapytany o to, czy europejskie towary nie stracą na konkurencyjności na świecie, ekonomista znów zaoferował lekarstwo: trzeba będzie wprowadzić odpowiednio wysokie cła na granicach, jeśli reszta świata nie będzie chciała zmierzać w kierunku dekarbonizacji. Importowane produkty miałyby być opodatkowane zgodnie z emisją CO2.

 

Timbeau przypomniał, że Światowa Organizacja Handlu zezwala na nakładanie barier handlowych w celu ochrony środowiska i zapewnienia bezpieczeństwa konsumentów. Dlatego nie obawia się nowych umów o strefach wolnego handlu, które obecnie są dyskutowane.

 

Opowiada się on także za przyznaniem znacznie większych uprawnień Parlamentowi Europejskiemu, jeśli chodzi o politykę pieniężną i prawo sprawowania realnej kontroli nad Europejskim Bankiem Centralnym, którego statusu jak na razie nie można zmienić bez zmiany traktatów UE.

 

Wielu krytyków „zrównoważonego rozwoju” zwraca uwagę, że jest to nowa manifestacja starej, socjalistycznej i skompromitowanej doktryny ekonomicznej. Zawiera ona w sobie wiele sprzeczności, a jej realizacja doprowadzi do skutku odwrotnego od zamierzonego, czyli do jeszcze większego ubóstwa na świecie.

 

 

Źródło: euractiv.com

AS

 

 

 

  

Zobacz także:

 

Polonia Christiana nr 8. Kiedy państwo staje się złodziejem?

 

Polonia Christiana nr 8. Kiedy państwo staje się złodziejem?

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie