Ideologia syjonistyczna jest kluczem do zrozumienia wojny na Bliskim Wschodzie. Chrześcijańscy syjoniści sądzą, że Izrael powinien zająć praktycznie cały Bliski Wschód, a później zbudować tzw. Trzecią Świątynię. Wówczas powrócić miałby Chrystus…
Na ten temat rozmawiał z Janem Pospieszalskim Paweł Lisicki, autor książki „Mesjasz i Trzecia Świątynia. Herezja chrześcijańskiego syjonizmu, jej wyznawcy i ich wojny”.
– Mike Huckabee i chrześcijańscy syjoniści interpretują Pismo Święte w sposób całkowicie sprzeczny z całą tradycją Kościoła i z tym, co jest wyraźnie zawarte w Nowym Testamencie – powiedział Lisicki, nawiązując do słów ambasadora USA w Izraelu, Huckabee’go. Huckabee był w przeszłości pastorem; uważa, że Izrael ma „biblijne prawo” do znacznej części Bliskiego Wschodu.
Wesprzyj nas już teraz!
Syjoniści posługują się następującym argumentem: jeżeli Bóg obiecał Abrahamowi ziemię, to ci, którzy są jego potomkami, mają do niej prawo. Z perspektywy chrześcijańskiej to argument całkowicie absurdalny, zaznaczył Lisicki. Jak przypomniał, w VIII rozdziale Ewangelii św. Jana Pan Jezus wyraźnie mówi faryzeuszom, że gdyby byli prawdziwymi potomkami Abrahama, to cieszyliby się z Jego przyjścia – tymczasem oni chcą Go zabić; dlatego są dziećmi diabła, a nie Abrahama. Podobnie w IX rozdziale Listu do Rzymian św. Pawła czytamy, że potomkiem Abrahama nie jest się z krwi, ale z ducha. Z kolei w liście do Koryntian Apostoł wskazuje, że to w Chrystusie spełniły się wszystkie dane wcześniej obietnice. Dlatego chrześcijanie nie mogą twierdzić, że potomkami Abrahama są Żydzi, bo to oznaczałoby fizyczne, cielesne pokrewieństwo – a w perspektywie Nowego Testamentu ono nie jest istotne, bo liczy się „pokrewieństwo” duchowe.
Dlatego Żydzi nie mają żadnego specjalnego prawa do ziemi, którą Abrahamowi obiecał Bóg. Dlatego stanowisko, które prezentują tacy ludzie jak Mike Huckabee, jest „niespójna i niedorzeczna”, wskazał. Oznacza po prostu odrzucenie „bardzo ważnych fragmentów Nowego Testamentu”. Tymczasem rozumowanie, które przypisuje Żydom prawo do ziemi, wyznaje bardzo wielu ważnych postaci życia amerykańskiego – nie tylko Huckabee, ale także szef Pentagonu Pete Hegseth i inni. – Czym dla katolika jest Kościół katolicki, tym dla chrześcijańskich syjonistów jest państwo Izrael. Nastąpiła podmiana: organizacja polityczno-administracyjna czy polityczno-narodowa stała się dla nich ludem wybranym – zaznaczył.
Ci ludzie nie myślą w ogóle w kategoriach Kościoła, jako wspólnoty i Mistycznego Ciała Chrystusa. W miejscu Kościoła stawiają Izrael, którego ucieleśnieniem jest obecne państwo, istniejące od 1948 roku. – Dla chrześcijańskich syjonistów narodziny państwa Izrael w 1948 roku są mniej więcej tym, czym dla ogółu chrześcijan są narodziny Kościoła, czyli zstąpienie Ducha Świętego, zielone świątki – zaznaczył.
– To herezja, bo przez herezję rozumiemy wyjęcie z ogółu Objawienia jakiejś wąskiej części i odczytywanie jej wbrew temu, co jest zawarte w Nowym Testamencie, całej Tradycji Kościoła i tak dalej – dodał.
Lisicki wyjaśnił, że według chrześcijańskich syjonistów Żydzi powinni zająć właściwie cały Bliski Wschód, a następnym etapem powinno stać się odbudowanie Świątyni, czyli wzniesienie tzw. Trzeciej Świątyni. To miałoby doprowadzić do powtórnego przyjścia Mesjasza. Dla Żydów byłoby to pierwsze przyjście Mesjasza, a dla chrześcijańskich syjonistów drugie przyjście Chrystusa, czyli paruzja.
Jak dodał, to jest odrodzenie dawnej herezji, którą zwano milenaryzmem albo chiliazmem. Chodzi o bardzo dosłowne odczytanie Apokalipsy, zgodnie z którym czeka nas 1000-letnie Królestwo Chrystusa na ziemi. Kościół katolicki przez wieki odrzucał i potępiał taką naukę jako błąd, ale ona często się odradzała – ze szczególną siłą już po rewolucji protestanckiej XVI wieku.
– Około 80 mln ludzi w Stanach Zjednoczonych uważa, że wstępem do paruzji będzie pojawienie się nowej świątyni, w której zasiądzie Antychryst, a Antychryst zostanie z kolei zniszczony przez powracającego Chrystusa – zaznaczył. Tak wierzą tacy ludzie, jak Mike Huckabee czy Pete Hegseth – podobnie jak zdecydowana większość amerykańskich chrześcijan ewangelikalnych.
Według Pawła Lisickiego nie jest tak, że wszyscy wierzą w to z taką samą siłą czy szczerością. Część Amerykanów może używać tej narracji w celach pragmatyczno-politycznych, ale tak czy inaczej to właśnie opisana ideologia jest kluczem do zrozumienia wojny na Bliskim Wschodzie.
WIĘCEJ NA TEN TEMAT W KWARTALNIKU PCH24 – WYDANIE DRUKOWANE
Źródło: youtube
Pach
