Projekt tzw. ustawy wiatrakowej wraca po sierpniowym wecie prezydenta. Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie zawarło najbardziej kontrowersyjnego zapisu o zmniejszeniu minimalnej odległości zabudowań od instalacji wiatrowych z 700 do 500 m.
Obecnie znaczna część powierzchni Polski jest wyłączona spod potencjalnych inwestycji przez zapis o zasadzie 10H, oznaczający, że wiatraki mogą stanąć w odległości będącej przynajmniej dziecięciokrotnością wysokości turbiny.
Wetując projekt, prezydent Nawrocki stwierdził, że „ludzie nie chcą mieć przy swoich gospodarstwach domowych 150–metrowych wiatraków”, a „odejście od zasady 10H, zmniejszenie odległości do 500 metrów nie jest rzeczą akceptowalną społecznie”.
Wesprzyj nas już teraz!
Ministerstwo Klimatu i Środowiska w nowym projekcie wycofało zapis o zmniejszeniu minimalnej odległości z 700 do 500 m. Zamiast tego, branży wiatrakowej oferuje się „usprawnienie długotrwałych procesów inwestycyjnych w lądową energetykę wiatrową”, których celem będzie m.in. skrócenie procesu budowy turbin nawet do trzech lat.
Projekt wprowadza również zmiany w systemie gratyfikacyjnym dla właścicieli zabudowań leżących w bliskiej odległości turbin. W poprzedniej wersji dokumentu mieszkający w odległości do 1 km od wiatraka, mieli do podziału 20 tys. zł rocznie za 1 MW wyprodukowanej energii. Obecny projekt wprowadza formułę tzw. prosumenta wirtualnego. Inwestorzy mają zaoferować mieszkańcom udział w łącznie 10 proc. mocy elektrowni wiatrowej.
Źródło: gazetaprawna.pl
PR
Ulgi, dotacje i preferencyjne warunki. Radosław Pogoda mocno o „wiatrakowym biznesie”