Dzisiaj

Mądry Norweg przed szkodą. Tradycyjne „nieekologiczne” piece mają być zabezpieczeniem na wypadek blackoutów

(opr. PCh24.pl)

Norwegowie zmieniają prawo budowlane, aby przygotować się na wypadek tzw. blackoutów. Pojawi się obowiązek budowania kominów w nowych budynkach, tak, aby mieszkańcy mogli zainstalować piec działający bez prądu. Tymczasem w Polsce nakazuje się likwidować stare i rzekomo „nieekologiczne” piece czy kominki, strasząc kilkusetzłotowymi mandatami za korzystanie z nich.

Wśród presji na likwidację „nieekologicznych” źródeł ciepła wywieranej zarówno przez Unię Europejską jak i przez polski rząd, zdrowy rozsądek podpowiada jednak posiadanie alternatywnego ogrzewania, do którego nie potrzeba energii elektrycznej. Ba! Nawet słynny rządowy „Poradnik bezpieczeństwa” zaleca zapewnienie sobie alternatywnych źródeł ciepła jak np. piecyka gazowego, olejowego, czy kominka. Tradycyjne sposoby ogrzewania są bowiem kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego każdemu gospodarstwu domowemu.

Zanim Polacy pozbyli się swoich tradycyjnych pieców, likwidację używania paliw kopalnych przechodzili już Norwegowie. Ponad 70 proc. norweskich domów jest całkowicie uzależnionych od prądu, aby zapewnić ciepło. Co się jednak stanie w przypadku przerwy w dostawie prądu, szczególnie długotrwałej, czyli tzw. blackoutu?

Wesprzyj nas już teraz!

Skandynawów naszły refleksje, że być może stare metody ogrzewania wcale nie były takie złe, a nawet są gwarancją bezpieczeństwa. I tak nowe przepisy prawa budowlanego w Norwegii nakazują, aby nowo budowane budynki posiadały komin, dzięki któremu możliwe byłoby zainstalowanie nieelektrycznego pieca na wypadek braku prądu, choć samego pieca instalować nie trzeba. Ten sam wymóg ma dotyczyć domów przechodzących remont generalny. Za kluczowe uznano również dostęp do zaopatrzenia w drewno opałowe.

Polska dopiero rozpoczyna proces całkowitego odchodzenia od paliw kopalnych i jak dotąd w głowach rządzących nie pojawiło się pytanie, co się stanie w przypadku braku prądu. Polacy mają pozbywać się starych pieców, a proces ten wręcz zagraża bezpieczeństwu energetycznemu. – Jak najbardziej powinniśmy iść za tym przykładem Norwegii. W dobie, gdy „wszystko jest na prąd” i nawet zaopatrzenie w wodę jest zależne od dostępu energii, zabezpieczenie sobie alternatywnego sposobu ogrzewania – w postaci kominka, kozy czy innego pieca podłączonego do przewodu kominowego, to już nawet przy obecnych mrozach, których doświadczamy tej zimy, czasami kwestia życia – powiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Andrzej Gawron (PiS) z sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju.

Polityk zwrócił uwagę na paradoks pomiędzy zaleceniami w „Poradniku bezpieczeństwa” do posiadania niezależnego od prądu źródła ciepła, a wymuszaniem zamurowywania kominów i instalacji np. pomp ciepła. – Jest to absolutny brak logiki. Zobaczmy też, co dzieje się na Ukrainie, gdzie w sytuacji wojny prąd czy ogrzewanie są ludziom odcinane i pozostaje ratowanie się własnymi piecami – dodał rozmówca.

Przeciwko pozbywaniu się tradycyjnych pieców ostrzegają również kominiarze. W styczniu 2025 r. Krajowa Izba Kominiarzy wydała stanowisko, w którym zaznaczono, że ciepło nie jest kwestią komfortu, a warunkiem ochrony zdrowia i życia – szczególnie dzieci, osób starszych i chorych. Izba zaznaczyła jednocześnie, że ogrzewacze pomieszczeń na paliwo stałe – kominki, piece i wolnostojące „kozy” – są jedynym w pełni niezależnym źródłem ciepła. „Praktyka kominiarska pokazuje, że nawet proste palenisko, podłączone do prawidłowo wykonanego przewodu dymowego, pozwala rodzinie funkcjonować w sytuacji całkowitej awarii sieci energetycznej i gazowej” zaznaczyli kominiarze.

Ekspert ds. energetyki prof. Władysław Mielczarski podkreśla, że jesteśmy narażani na utratę bezpieczeństwa w imię ideologii klimatycznej. – W imię ideologii mamy zmieniać technologie zasilania i z konwencjonalnej, scentralizowanej przechodzimy na źródła pogodozależne – słońce, wiatr, które nie gwarantują ciągłości zasilania, gdyż nie zawsze świeci słońce i nie zawsze wieje. A kiedy zorientowano się, że z tego powodu nie można już zagwarantować bezpieczeństwa w sposób centralny, to postanowiono przerzucić ten obowiązek na obywatela, instruując, aby we własnym zakresie to bezpieczeństwo energetyczne sobie zapewnił, budując kominek czy może magazyn energii – tłumaczy ekspert w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

W opinii profesora jest to po prostu cofane się w czasie. – Gdy państwo nie było w stanie zapewnić obywatelom bezpieczeństwa na Dzikim Zachodzie, to obywatele kupowali sobie rewolwery, aby poczuć się bezpieczniej. Dziś mamy do czynienia z tym samym. Mówi się nam, że państwo nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa, więc kup sobie obywatelu we własnym zakresie taki pistolet dla bezpieczeństwa w postaci kominka, kozy czy innego paleniska. To powrót człowieka do Dzikiego Zachodu. W imię błędnych założeń ideologicznych próbuje się zmienić coś, co działało od dawna, na coś, co z góry wiadomo, że nie będzie działało – konkluduje prof. Władysław Mielczarski.

Źródło: „Nasz Dziennik”

AF

Rachunki grozy za ogrzewanie. Pompy ciepła nie wytrzymały starcia z zimą

Geotermia zawiodła w środku sezonu. Zakopane na awaryjnym ogrzewaniu gazowym, Poronin bez ciepła

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 42 314 zł cel: 500 000 zł
8%
wybierz kwotę:
Wspieram