Mateusz Morawiecki zapowiedział powołanie własnego stowarzyszenia, jednak całkowicie odrzucił możliwość przekształcenia struktury w ugrupowanie polityczne. Jak przekonuje „Rzeczpospolita”, tzw. partia Morawieckiego mogłaby „namieszać w polskiej polityce”.
Nie jest tajemnicą konflikt wewnętrzny pomiędzy frakcją Morawieckiego (tzw. harcerzami), a bardziej konserwatywnym środowiskiem wewnątrz partii, reprezentowanym m.in. przez Przemysława Czarnka, Patryka Jakiego czy Tobiasza Bocheńskiego.
Jak poinformował rzecznik PiS Rafał Bochenek, 2 kwietnia doszło do spotkania byłego premiera z Kaczyńskim, które miało na celu odnalezienie „drogi do zwycięstwa w najbliższych wyborach parlamentarnych”.
Wesprzyj nas już teraz!
„Rzeczpospolita”, powołując się na swoje źródła przekonuje, że chodziło tak naprawdę o załagodzenie konfliktu. – By grał do jednej bramki, stał się twarzą partii i jednym z jej silnych filarów. Nie chcemy, by był na obrzeżach czy wręcz na zewnątrz PiS. Rozłamów nie chcemy – miał powiedzieć informator „Rz” zaznajomiony ze szczegółami spotkania na Nowogrodzkiej.
W wywiadzie dla WP.pl, Mateusz Morawiecki zapowiedział powołanie stowarzyszenia dla rozczarowanych obecną ofertą polskiej prawicy. Kategorycznie odrzucił jednak możliwość tworzenia przy tej okazji własnych struktur partyjnych. – Szukam więc formuły do budowy obozu patriotycznego w szerokim rozumieniu tego słowa – podkreślił były premier.
Gdyby jednak Mateusz Morawiecki zdecydował się wyjść z PiS i wystartować pod własnym szyldem, mógłby namieszać w polskiej polityce. Według badania SW Research dla „Rz”, na tzw. partię Morawieckiego chciałoby zagłosować 16,7 proc. badanych.
Źródło: rp.pl
PR
Ardanowski założył stowarzyszenie „Polski Chleb” i wychwala Morawieckiego
Morawiecki na CPAC w Teksasie: nie wierzę, że uda się odciąć Rosję od Chin