Dzisiaj

MEN proponuje „kompromis” ws. przymusowej „edukacji zdrowotnej”. Jest w tym podstęp?

Wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej w obecnym kształcie będzie prowadziło do naruszenia naturalnego i gwarantowanego konstytucyjnie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – zwraca uwagę Instytut Ordo Iuris.

Według zapowiedzi Barbary Nowackiej, Ministerstwo Edukacji Narodowej chce, aby edukacja zdrowotna była od przyszłego roku szkolnego przedmiotem obowiązkowym, z wyłączeniem z obligatoryjnego zakresu zagadnień dotyczących edukacji seksualnej.

Jak wskazuje Instytut Ordo Iuris, takie wyłączenie może się okazać pozorne, ponieważ brak jest spójnej definicji „wychowania seksualnego”, które resort edukacji i rodzice mogą rozumieć zupełnie inaczej. Ponadto obecnie o omawianiu treści fakultatywnych decyduje nauczyciel, a nie rodzice.

Wesprzyj nas już teraz!

Program edukacji zdrowotnej zrównuje małżeństwo ze związkami nieformalnymi, przedstawia rozwód i rozpad rodziny jako „normalną zmianę”, a macierzyństwo ukazuje głównie w kontekście zagrożenia dla zdrowia psychicznego.

Obecne w podstawie programowej elementy ideologii gender i treści zbieżne z postulatami ruchu LGBT są prezentowane nie tyle w kategoriach wychowania seksualnego, co praw człowieka i walki z dyskryminacją. Treści ideologiczne pojawiają się też w obszarach dotyczących zmian klimatu i „mowy nienawiści”.

Wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej w obecnym kształcie, nawet z wyłączeniem niektórych treści odnoszących się do „wychowania seksualnego”, będzie prowadziło do naruszenia naturalnego i gwarantowanego konstytucyjnie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Widać to na przykładzie działu „zdrowie seksualne”, dla klas IV-VI szkoły podstawowej pojawia się zapis w brzmieniu: „[uczeń] wymienia stereotypy płciowe oraz wyjaśnia ich wpływ na funkcjonowanie człowieka”. Program nauczania, opublikowany na stronie MEN, rozwija ten punkt sugerując następujące pytania: Czy chłopcy i dziewczynki muszą zachowywać się inaczej? Czy zainteresowania zależą od płci? Czy chłopiec może bawić się lalkami?

Pojawia się pytanie – czy tego rodzaju zapis zostanie potraktowany jako odnoszący się „wychowania seksualnego”? Bardzo możliwe, że nie, zatem treści te byłyby obowiązkowe dla wszystkich uczniów. Podobne pytanie zadać można w kontekście omawiania z uczniami w kl. VII-VIII obecnych w podstawie programowej tematów związanych z „orientacja seksualną” i „tożsamością płciową”. Dziś zagadnienia te prezentowane nie tyle w kategoriach wychowania seksualnego, co praw człowieka i przeciwdziałania dyskryminacji, co widać choćby na przykładzie działań Komisji Europejskiej.

Można zatem przewidywać, że znaczna część treści kontrowersyjnych zostanie włączona do obowiązkowego programu edukacji zdrowotnej, a jako fakultatywne oznaczone zostaną jedynie te elementy, które w sposób najbardziej oczywisty i bezpośredni dotyczą aktywności seksualnej.

Co istotne, nie tylko treści nawiązujące bezpośrednio do ludzkiej seksualności zawarte w podstawie programowej „edukacji zdrowotnej” w istotny sposób wkraczają w obszar wychowania, zarezerwowany w pierwszej kolejności dla rodziców. Podstawa programowa „edukacji zdrowotnej” dotyczy nie tylko wiedzy medycznej czy biologicznej, ale wywiera wpływ na kształtowanie światopoglądu, systemu wartości i postaw wobec fundamentalnych zagadnień życia społecznego.

Już na poziomie ogólnym zauważyć należy, że program edukacji zdrowotnej ukazuje zdrowie jako wartość nadrzędną w różnych kręgach kulturowych. Takie ujęcie nie jest jednak aksjologicznie neutralne i może budzić wątpliwości z perspektywy wielu systemów wartości, w tym tradycji chrześcijańskiej, dla której istnieją wartości ważniejsze od zdrowia – takie jak życie wieczne, niezbywalna godność osoby ludzkiej czy poświęcenie dla innych. Wpajanie przez państwo hierarchii wartości, w której to zdrowie zajmuje pozycję nadrzędną, stanowi ingerencję w obszar wychowania, gdzie decydujący głos powinni mieć rodzice.

Jeszcze bardziej kontrowersyjny charakter ma zapis w dziale „zdrowie społeczne” dla klas IV-VI szkoły podstawowej, zgodnie z którym uczeń „opisuje zmiany mogące występować w rodzinach, w tym separację, rozwód, wejście rodziców w nowe związki, adopcję, rodzicielstwo zastępcze, pojawienie się rodzeństwa, chorobę i śmierć, a także wymienia sposoby radzenia sobie w takich sytuacjach”.

Znamienne jest tu potraktowanie „jednym tchem” zjawisk o radykalnie odmiennym charakterze moralnym i społecznym. Rozwód i separacja – będące załamaniem się więzi małżeńskiej i najczęściej traumatycznym doświadczeniem dla dzieci – są przedstawione obok pojawienia się rodzeństwa czy choroby jako zwykłe „zmiany mogące występować w rodzinach”, bez wskazania pożądanego modelu rodziny opartej na trwałym małżeństwie. Małżeństwo zostaje zrównane ze związkiem nieformalnym, wierność z decyzją o rozstaniu. Co więcej, jednym z celów takiego zapisu jest, by uczeń „przejawiał akceptację i szacunek wobec siebie i innych” – co można odczytywać jako afirmację tego rodzaju zjawisk. Dziecko otrzymuje przekaz, że rozwód rodziców i znalezienie sobie przez nich nowych partnerów życiowych to „normalna zmiana”, wobec której nie powinno protestować czy wyrażać sprzeciwu.

Tego rodzaju podejście ma potencjalnie dalekosiężne konsekwencje wychowawcze. Młody człowiek, który otrzymuje w szkole przekaz o „normalności” rozpadu rodziny, może za kilkanaście lat wchodzić w dorosłe życie i budować własne związki z przekonaniem, że rozstanie małżonków jest równie akceptowalnym wyborem jak pozostanie razem. Brak w programie zachęty do wierności małżeńskiej, podkreślenia wartości trwałości zobowiązania, zwłaszcza wobec dzieci, dla których rozstanie rodziców stanowi traumę – może w przyszłości generować wzrost liczby rozwodów, spadek liczby trwałych związków, pogłębienie kryzysu demograficznego i wzrost liczby rozbitych rodzin.

Kolejnym przykładem ideologicznego nacechowania programu jest sposób prezentacji zagadnień związanych z macierzyństwem. W dziale poświęconym zdrowiu psychicznemu w podstawie programowej szkół ponadpodstawowych, jako przykłady zaburzeń depresyjnych wymienione są dwa: depresja w ciąży i depresja poporodowa. Takie ukierunkowanie, bez wskazania na pozytywne aspekty macierzyństwa, może kreować w świadomości młodych ludzi – zwłaszcza dziewcząt – skojarzenie macierzyństwa przede wszystkim z zagrożeniem dla zdrowia psychicznego. Dodatkowo nastolatki mają uczyć się m.in. o przebiegu porodu z wykorzystaniem kleszczy lub próżniociągu, co również nie napawa optymizmem na myśl o ewentualnym macierzyństwie.

Powyższe przykłady połączone z osadzeniem seksualności w kontekście zdrowia i przyjemności, a nie rodziny i prokreacji, oraz traktowaniem decyzji o wielodzietności i bezdzietności (niezależnie od powodu) jako tak samo wartościowych, mogą wywierać wpływ na przyszłe decyzje dotyczące macierzyństwa i pogłębiać kryzys demograficzny, który w Polsce jest aktualnie jednym z najpoważniejszych na świecie.

W programie znajdują się też inne treści o charakterze ideologicznym i politycznym, a nie naukowym, takie jak ideologia klimatyzmu czy też wpajanie słuszności rządowej cenzury pod pretekstem tzw. „dezinformacji”.

Źródło: Instytut Ordo Iuris / Marek Puzio

Edukacja seksualna to zagrożenie dla wolności młodych. Pius XI trafnie ją potępił

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 10 050 zł cel: 500 000 zł
2%
wybierz kwotę:
Wspieram