23 października 2012

Miasta budują stadiony nie licząc się z kosztami

(fot.Michał Bulsa/GNU/creative)


Stadionowa gorączka ogarnęła Polskę. Wszystkiemu winne jest Euro 2012. Kolejne miasta chcą budować stadiony nie licząc się zupełnie z kosztami ani rentownością przedsięwzięć. Ważne, żeby były jak najbardziej okazałe, nowoczesne i oczywiście najlepiej jeśli będą lepsze niż u sąsiada.

 

Poza czterema stadionami wybudowanymi na Euro 2012 na terenie miast – gospodarzy w ciągu ostatnich 6 lat powstało lub zostało zmodernizowanych 18 innych tego rodzaju obiektów piłkarskich lub żużlowych.

 

Stadion budowany jest też w Zabrzu, ma on pomieścić 30 tys. widzów, przy czym samo miasto liczy 180 tys. mieszkańców. Koszt inwestycji wyniesie 265 mln zł. W Białymstoku do 2014 roku ma powstać obiekt na 22 tys. osób za 256 mln zł. Bielsko – Biała wybuduje stadion za 92,4 mln zł, Stalowa Wola za 81 mln. zł, a Łódź za 218 mln. zł. Lublin chce przeznaczyć na podobną inwestycję 136 mln zł.

 

Wszystko oczywiście byłoby zrozumiałe, gdyby nie to, że tego rodzaju duże wydatki mogą mocno zaciążyć na finansach miast, co więcej długo mogą się nie zwrócić. Samorządowcy nie uczą się wcale na błędach innych, którzy już mają doświadczenie w tej materii. Tak jak np. Wrocław, który poza Euro 2012 zorganizował koncert zespołu Queen oraz turniej Polish Masters, co niestety przyniosło 10 milionowe straty. Podobnie było w przypadku koncertu Jennifer Lopez w Gdańsku. Na imprezę przybyło 25 tys. osób, podczas gdy może on pomieścić 45 tys.

 

Jednak władze miast wcale się tym nie martwią. Według inwestora budującego stadion w Zabrzu obiekt zacznie przynosić zyski za 5-6 lat. To akurat przypadek, kiedy ktoś wysilił się na jakiekolwiek wyliczenia. Inaczej jest w Białymstoku. Według Urszuli Mirończuk, rzecznika prezydenta miasta, po zerwaniu umowy z poprzednim wykonawcą miasto dokonuje analiz dotyczących aspektów finansowych budowanego obiektu.

 

Mniej optymistycznie oceniają sprawę eksperci. Ich zdaniem miasta mogą nie udźwignąć finansowo tego rodzaju przedsięwzięć. Marcin Diakonowicz, z firmy doradczej Deloitte, twierdzi, że jest to prawdopodobne w przypadku stadionu w Zabrzu, gdzie może być problem z zapełnieniem trybun. Problemy miał wszak i stadion we Wrocławiu, znacznie większym mieście, gdzie ledwie udało się go zapełnić w 40proc. Nawet obiekt Legii nigdy nie był zapełniony w 100 proc., choć to najmodniejszy klub w Polsce.

 

Diakonowicz przywołał tu przykład zachodnich klubów piłkarskich, które w dużej mierze współfinansują tego rodzaju projekty. Tymczasem u nas koszty ponosi jedynie miasto. Co więcej obiekty pełnią tam wiele funkcji co pozwala im lepiej zarabiać na siebie. Dlatego lepszym finansowo rozwiązaniem niż budowanie własnych stadionów przez takie miasta jak Zabrze, Bielsko-Biała czy Białystok byłoby wykorzystywanie Stadionu Narodowego w Warszawie, co przy okazji pomogłoby mu się utrzymać.

 

Iwona Sztąberek

Źródło: www.gazetaprawna.pl

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie