21 sierpnia 2012

Milczące objawienie Matki Boskiej

(Fragment kaplicy w Knock/EamonnPKeane/wikimedia commons)

Ponad sto trzydzieści lat temu w małej irlandzkiej miejscowości grupie kilkudziesięciu osób ukazała się Matka Boska. Objawienie – różniące się znacznie od innych oficjalnie uznanych przez Kościół – trwało dwie godziny, a w jego trakcie nie padły żadne słowa.

 

21 sierpnia 1879 r. w irlandzkiej wsi Knock (hrabstwo Majo) dwie kobiety – 25-lenia Mary Byrne i 45-letnia Mary McLoughlin – wracając do domu, przechodziły obok kościoła. To właśnie przy nim zobaczyły unoszącą się nad ziemią Matkę Boską, której towarzyszył św. Józef oraz św. Jan Ewangelista. Przed nimi ustawiony był ołtarz z Barankiem, za nim krzyż, a nad nim aniołowie. Na wezwanie kobiet w miejsce objawienia zbiegła się lokalna społeczność. Piętnaście osób widziało to samo – kobietę w złotej koronie i białej szacie, wznoszącą ręce do modlitwy. 

 

Inni, którym nie dane było oglądać Matki Boskiej, podkreślali w późniejszych relacjach, że na teren wokół kościoła, pomimo ulewnego wówczas deszczu, padało bardzo jasne światło. Pozostali zaś dodają, iż widzialne postacie, ściana kościoła i pobliska kaplica pozostały suche. „Przez całe półtorej godziny lał rzęsisty deszcz i byliśmy przemoczeni, ale deszcz nie wydawał się padać na widziane sylwetki” – mówił jeden z mężczyzn w 1879 r.

 

Ciche objawienie

 

„Sylwetki były pełne, jakby było w nich ciało i życie, lecz nic nie mówiły” – relacjonował objawienie jeden z jego uczestników. „Gdy zbliżyliśmy się, przesunęły się trochę w stronę ściany kaplicy. Widziałem dokładnie Dziewicę Maryję, wielkości naturalnej, unoszącą się około pół metra nad ziemią, ubraną w białą szatę spiętą u szyi. Ręce miała uniesione do poziomu ramion, jakby w modlitwie, z dłońmi skierowanymi od siebie, lekko rozchylającymi się w kierunku twarzy. Oczy miała skierowane ku niebu. Na głowie nosiła wspaniałą, brylantową koronę, pokrywającą część czoła, aż do brwi, z piękną różą. Zobaczyłem, że się poruszyła, ale nic nie powiedziała. Jedna ze starszych kobiet podeszła i objęła stopy Dziewicy, ale nic nie poczuła – stopy rozpłynęły się w jej rękach i ramionach… Widziałem św. Józefa po prawej stronie Dziewicy, z pochyloną głową, w geście oddawania czci. Zauważyłem, że miał lekko posiwiałe wąsy i brodę. Dłonie miał złożone jak w modlitwie. Trzecią osobą był św. Jan Ewangelista. Stał wyprostowany obok ołtarza, zwrócony zarówno ku ołtarzowi z lewej, jak i stojącej po jego prawej stronie Dziewicy. Ubrany był jak biskup, z niewielką mitrą na głowie, a w lewym ręku trzymał otwartą księgę: nie wiem, Mszał lub Ewangelię. Prawą rękę miał uniesioną, w geście nauczania, choć nie słyszałem żadnych słów. Podszedłem bliżej i zajrzałem do księgi, zobaczyłem linijki tekstu i litery. Jan nie nosił sandałów… Na ołtarzu stał Baranek, około ośmiotygodniowy, obrócony ku zachodowi. Patrzył w kierunku Najświętszej Dziewicy i św. Józefa. Za ołtarzem był duży krzyż. Naokoło Baranka cały czas unosiły się anioły, przez półtorej godziny albo i dłużej. Widziałem ich skrzydła, ale nie widziałem twarzy…”.

Podczas objawienia nie padło ani jedno słowo. Sam obraz miał przemówić do zgromadzonych już licznie ludzi. Zdaniem badaczy objawień maryjnych, Baranek stojący podczas wizji na ołtarzu miał unaocznić krwawą ofiarę Syna Bożego na krzyżu, która dokonuje się każdego dnia na Mszy Świętej oraz w Niebie; św. Jan, ukazując się jako kapłan – wskazywać na Maryję i uzmysławiać, iż każdy człowiek powołany jest do uczestniczenia w misterium odkupienia; św. Józef, ogłoszony przez papieża Piusa IX w 1872 r. patronem Kościoła powszechnego oraz modlitwy – podkreślić wzór ojca i małżonka, jakim powinniśmy się kierować w życiu. Sama Maryja natomiast przypomnieć o jej wielkim znaczeniu w dziele odkupienia i nieustającym pośrednictwie. 

 

Objawienie uznane przez Kościół

 

Dziesięć dni po „milczącym objawieniu” w kościele miało miejsce pierwsze uzdrowienie. Głucha od urodzenia dziewczyna zaczęła nagle słyszeć. Po tym cudzie nadeszły kolejne, a pod koniec 1880 r. w księgach parafialnych odnotowano już 300 niewyjaśnialnych medycznie uzdrowień.

Aby dowiedzieć się więcej o wydarzeniach w Knock, Kościół już tego samego roku powołał specjalną komisję, którą kierował abp Jan MacHale. Rok później komisja przedłożyła raport, w którym napisano: „Widzący, którzy pod przysięgą potwierdzają prawdziwość swych zeznań, są szanowanymi mieszkańcami okolic. Ich odpowiedzi na pytania są szczere i proste, pozbawione patosu i uników, a spójność ich świadectw stanowi zasób, którego wiarygodność trudno podważyć”. Wtedy też ksiądz prałat zaczął zachęcać do pielgrzymowania w miejsce wizji.   

Do objawienia w Knock Kościół podszedł z należytą rezerwą. Było ono zupełnie inne niż objawienia zatwierdzane wcześniej, gdzie Maryja dawała przestrogę lub wyrażała konkretną prośbę. To zaś, powtórzmy, odbyło się bez słów. Symbolika samego objawienia nie pozostawiała jednak władzom Kościoła wątpliwości. 

Objawienia zostały oficjalnie uznane przez Kościół w 1936 r. po uprzednim otworzeniu biura medycznego do naukowego zbadania przypadków uzdrowień oraz powołaniu kolejnej komisji, która wyciągnęła wnioski takie same jak komisja z 1880 r.

Kościół w Knock, przed którym ukazała się Maryja, do dziś słynie z licznych uzdrowień. W setną rocznicę objawienia „Deszczowej Pani” obecne miejsce półtoramilionowych pielgrzymek odwiedził również papież Jan Paweł II, który podniósł kościół do rangi bazyliki.

 

Dziś mija 133. rocznica milczącego objawienia.  

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie