Potężna wpadka ministra energii Miłosza Motyki na antenie Radia Zet. Zapytany, co mają zrobić Polacy w przypadku awarii prądu w warunkach srogiej zimy, skoro palenie węglem będzie zakazane, polityk odparł, że można zawsze palić gazem lub kotłem na biomasę. Jak się jednak okazuje, oba urządzenia aby funkcjonować potrzebują prądu.
Jeden ze słuchaczy zadał ministrowi energii pytanie, co mają zrobić Polacy w sytuacji, gdy na przykład w wyniku ataku zimy czy też ataku hakerskiego, dojdzie do wstrzymania dostaw prądu na 3-7 dni. Jak przypomniał, Polska nie ma magazynów energii pozwalających na zabezpieczenie prądu na taki czas. Z kolei źródła ciepła forsowane przez Brukselę i polski rząd wymagają dostępu do prądu. W takich warunkach nie ma również co liczyć na energię z wiatraków czy fotowoltaikę.
– Szczególnie po tych wydarzeniach, które są nam przedstawiane po ataku Rosji na Ukrainę plus po nagłym ataku zimy, (…) uważam, że w ogrzewnictwie indywidualnym posiadanie takiego backupu czy to w postaci kotła na biomasę, czy to w postaci pieca gazowego, powinno być możliwie i jest możliwe, należy się moim zdaniem też tak zabezpieczyć – odpowiedział minister Miłosz Motyka.
Wesprzyj nas już teraz!
Jak jednak zauważa portal wPOlityce.pl, do działania pieca gazowego potrzeba prądu, podobnie jak do korzystania z bardziej zaawansowanych kotłów na biomasę.
Źródło: wpolityce.pl
PR
Szok! Żona polskiego ministra jest Ukrainką i w przeszłości gloryfikowała banderyzm