Dzisiaj

Minister Nowacka twierdzi, że rodzice popierają „edukację zdrowotną”. To dlaczego wypisali z niej swoje dzieci?

(PCh24TV)

[Rodzice] podnoszą temat edukacji zdrowotnej, że ważny przedmiot, że mają pewne obawy, że chcieliby, żeby dzieci były tego uczone, ale niektórzy, nawet bardziej konserwatywni rodzice mówią, tu mamy obawy, jak to będzie prowadzone – powiedziała Barbara Nowacka. Szefowa MEN nie dostrzega faktu, że rodzice powiedzieli zdecydowane „nie” wobec propagandowego przedmiotu – na zajęcia z „edukacji zdrowotnej” uczęszcza zaledwie 30 proc. polskich uczniów.

Szefowa MEN goszcząca w Polsat News oznajmiła, że opowiada się za obowiązkowym przedmiotem „edukacja zdrowotna”. – Ja uważałam cały czas, żeby przedmiot miał sens, powinien być obowiązkowy. Młodzież powinna wiedzieć, jak się badać, jak zadbać o swoje zdrowie psychiczne, jak się zdrowo odżywiać – powiedziała w programie „Graffiti” 10 lutego. Minister dodała jednocześnie, że decyzja, czy przedmiot dziś dobrowolny w przyszłości stanie się obowiązkowy, powinna zapaść do końca marca, tak aby nauczyciele mogli się przygotować, a dyrektorzy szkół zatrudnić odpowiednią kadrę. – Mam nadzieję, że nie będzie awantury – dodała.

Minister powiedziała również, że rodzice uczniów podczas spotkań z nią podnoszą temat edukacji zdrowotnej mówiąc, że to „ważny przedmiot”. – Podnoszą temat edukacji zdrowotnej, że ważny przedmiot, że mają pewne obawy, że chcieliby, żeby dzieci były tego uczone, ale niektórzy, nawet bardziej konserwatywni rodzice mówią, tu mamy obawy, jak to będzie prowadzone – stwierdziła szefowa MEN.

Wesprzyj nas już teraz!

Tyle tylko, że dane opublikowane przez MEN w listopadzie 2025 r. mówią jasno, że rodzice polskich uczniów nie chcą (!) by ich dzieci uczestniczyły w zajęciach propagandowego przedmiotu. Na lekcje „edukacji zdrowotnej” w tym roku szkolnym uczęszcza zaledwie ok. 30 proc. uczniów. W przypadku pozostałych, rodzice (bądź sami uczniowie, jeśli są już pełnoletni) wypisali swoje dzieci z zajęć. Skoro bowiem ok. 70 proc. rodziców zadało sobie trud złożenia w szkole pisemnego oświadczenia, że nie chcą, by ich dzieci brały udział w „edukacji zdrowotnej”, nie można zatem mówić o reprezentantach mniejszości, że to „rodzice” chcą edukacji zdrowotnej.

Minister nie ma racji również mówiąc, że ci „bardziej konserwatywni” rodzice mają „obawy”. To nie są „obawy”, a zdecydowany głos sprzeciwu wobec nowego przedmiotu! Rodzice są bowiem świadomi, że kwestie dotyczące zdrowia są już zawarte w programach nauczania innych przedmiotów, a „edukacja zdrowotna” to tak naprawdę jawna i bezwstydna propaganda niemoralności poprzez wprowadzenie do szkół w ramach nowego przedmiotu permisywnej edukacji seksualnej.

Źródło: polsatnews.pl, PCh24.pl

AF

Diabeł tkwi w szczegółach. Co dokładnie znajdziemy w programie „edukacji zdrowotnej”?

Wielka porażka propagandowego przedmiotu Nowackiej? „Przyczyny rezygnacji będą analizowane”

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 39 469 zł cel: 500 000 zł
8%
wybierz kwotę:
Wspieram