Schulz jest politykiem skrajnie lewicowym i być może wydawało się mu, że jeśli w polskim parlamencie nie znalazła się lewica, to jest to jakaś aberracja – mówi w wywiadzie z „Gazetą Polską” minister spraw zagranicznych, Witold Waszczykowski.
Pytany o wypowiedź przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza sugerującego iż w Polsce mamy do czynienia z zamachem stanu, minister Waszczykowski stwierdził: „Mam nadzieje, że w przypadku Schulza to już się więcej nie powtórzy; rozmowa z panią premier miała charakter wyjaśniający”.
Wesprzyj nas już teraz!
W opinii Waszczykowskiego, wypowiedzi Schulza „wynikały z braku informacji, braku wiedzy, poza tym były związane z pewnego typu nostalgią za tym, że w Polsce zniknęła ze sceny politycznej lewica”.
„Schulz jest politykiem skrajnie lewicowym i być może wydawało się mu, że jeśli w polskim parlamencie nie znalazła się lewica, to jest to jakaś aberracja” – dodaje szef MSZ.
Zdaniem rozmówcy Olgi Doleśniak-Harczuk „takie głosy będą się w dalszym ciągu podnosić, niektóre są inspirowane przez polityków polskich, którzy nie potrafią rywalizować w ramach sceny wewnętrznej. Niektóre głosy będą inspirowane przez korespondentów zagranicznych, którzy być może w Polsce są zbyt blisko wspomnianych polityków, inne z kolei wyjdą od polityków zagranicznych, którzy uważają, że Europa powinna rozwijać się w tylko jednym kierunku”. Jakim? „Federalnego modelu Unii Europejskiej dyktowanego przez tandem francusko-niemiecki” – precyzuje minister Waszczykowski.
Wciąż można podpisać protest przeciwko skandalicznym wypowiedziom Martina Schulza. Apel trafi nie tylko do niemieckiego eurokraty, ale także do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska oraz szefa Komisji Europejskiej Jeana Claude’a Junckera.
Źródło: „Gazeta Polska”
luk