„Konserwatywna Rosja” – ów mocno kontrowersyjny pojęciowy zlepek funkcjonował dotychczas w narracji odnajdywanej raczej u ideologów, analityków czy publicystów z krajów Zachodu. Patriotyczni Polacy, doświadczeni sowieckim opresyjnym reżimem, przez lata byli odporni na pokusy upatrywania cywilizacyjnego ratunku w Moskwie. Coś zaczęło się jednak w tej kwestii zmieniać, i to musi budzić obawy. Rosja jest bowiem zarówno dla nas, jak i dla całego, dziś zepsutego Zachodu alternatywą fałszywą i niebezpieczną.
– Z pewnością to, że obecnie poruszamy temat konserwatyzmu w Rosji czy wizerunku Rosji jako konserwatywnego kraju, jest spowodowane faktem, iż w ostatnich latach coś się zmieniło w świadomości przynajmniej części Polaków. Kiedy na łamach magazynu „Polonia Christiana” zaczynaliśmy pisać o problemie takiego konserwatywnego zwrotu – nawet używając określenia „manewr Putina” w odniesieniu do przyjęcia przez prezydenta Rosji tej nowej ideologii, tego tak zwanego nowoczesnego konserwatyzmu, i wpływu tego wszystkiego na politykę Kremla – to mieliśmy świadomość, że jest to zwrot i polityka obliczone przede wszystkim na użytek Zachodu. To była próba pozyskania sobie przez Rosję części konserwatywnej opinii publicznej w krajach zachodnich, szczególnie anglosaskich, a zwłaszcza w Ameryce, z uwagi na to, że pod wpływem ofensywy ruchów rewolucyjnych owa opcja została tam w pewnym momencie zepchnięta do głębokiej defensywy, wręcz na margines. Zatem w oczywisty sposób poszukiwała wszędzie w świecie jakichś sojuszników – zauważył Piotr Doerre.
Wesprzyj nas już teraz!
Jak wskazał historyk, takim sprzymierzeńcem miał okazać się – albo raczej chciał się okazać – właśnie Putin wraz ze swoim państwem. To oblicze, ta idea mówiąca o konserwatywnej Rosji, w głębokim przekonaniu środowiska SKCh nie jest zgodna z prawdą. Faktycznie trafiła jednak do zachodniej opinii publicznej – przynajmniej do jej konserwatywnej części albo wręcz nawet do obydwu stron tamtejszego polityczno-ideowego sporu. Bo cała liberalna i lewacka strona owej konfrontacji zaczęła podkreślać to, iż rzeczywiście istnieje związek pomiędzy konserwatyzmem, prawicą a Rosją, która jest jednak państwem niedemokratycznym, gwałcącym różne swobody obywatelskie etc. I to miał być dla zachodnich konserwatystów wizerunkowy „pocałunek śmierci”.
W ocenie gościa PCh24TV, przez dłuższy czas analizowaliśmy powyższy proces z „bezpiecznych” pozycji, ponieważ wydawało się, że w Polsce raczej nikt specjalnych złudzeń co do Rosji nie ma. Dostrzegaliśmy, że jest to kraj rządzony w dalszym ciągu przez post-kagiebowską elitę władzy, traktującej chrześcijaństwo i konserwatyzm czysto instrumentalnie – jako narzędzia w jej polityce, której celem jest restytucja mocarstwowej pozycji Rosji. Dla realizacji tego zamierzenia owa władza może popierać rozmaite środowiska. W jednym kraju konserwatystów – tam gdzie dla interesów Moskwy istotne jest, aby osłabić rządzących liberałów. Z kolei na innym gruncie sprzyjać może skrajnym lewicowcom – na przykład pokroju obalonego ostatnio przez Amerykanów w Wenezueli Nicolása Maduro. Dla Rosji nie ma w tym żadnej sprzeczności, bo istotny jest nadrzędny cel, który stanowi dla niej potęga jej państwa.
I wydawało się, że tak naprawdę czymkolwiek byłby reżim panujący na Kremlu – czy byłby liberalny, czy socjalistyczny, czy też komunistyczny, konserwatywny i tak dalej – to i tak z punktu widzenia Polski jest to obojętne. Z zasadniczych, geopolitycznych przyczyn Rosja zawsze będzie naszym rywalem. Nieodmiennie będzie patrzeć na Polskę jako pomost, po którym należy przejść, aby w zwycięskim marszu dotrzeć na Zachód. Tak jak dążyła do tego w czasach stalinowskich czy wcześniej – w okresie walki z Napoleonem. Drugą ewentualność stanowi chęć nawiązania z Zachodem współpracy – jak w 1939 roku – i podziału Polski, wówczas pomiędzy dwa imperia: Związek Sowiecki oraz III Rzeszę.
– Jak powiedział słynny myśliciel i geopolityk rosyjski Aleksander Dugin, Rosja w żadnym wypadku nie będzie zainteresowana istnieniem silnej i niepodległej Polski. A chyba takiej Polski każdy polski patriota sobie życzy. Było dla naszego środowiska oczywiste, że niezależnie od tego, jak identyfikujemy ów reżim (…), Polacy powinni w bardzo ostrożny sposób odnosić się do wszelkich perspektyw współpracy i otwarcia na Rosję. Tymczasem okazuje się, że ta idea zaczyna w Polsce, także na polskiej prawicy, zyskiwać coraz większą rzeszę zwolenników – ocenił Piotr Doerre.
Jak zauważył Krystian Kratiuk, jawnie fałszywa narracja o rosyjskim konserwatyzmie okazała się dość skuteczna i kusząca. Ma w tym udział sam Zachód – pod względem moralnym coraz bardziej zdegenerowany i zgniły oraz porzucający wiarę. Nic dziwnego, że do wyobraźni tamtejszych konserwatystów trafiały pokazówki z Putinem w uroczystość Chrztu Pańskiego czy też inne obrazy z cerkwi. Tyle tylko, że ten wizerunek to złudzenie.
– Rosja nie jest chrześcijańskim krajem, od tego trzeba zacząć. Tamtejsze społeczeństwo wcale nie jest prawosławne, jak się powszechnie sądzi. Jest prawosławne w sensie identyfikacyjno-narodowym, tam gdzie jego tradycyjna wiara oznacza identyfikację z rosyjskością, z kulturą rosyjską, z „rosyjskim mirem”. Jednak nie w tym sensie, który wiążemy z pojęciem społeczeństwa chrześcijańskiego, a więc respektującego prawa Ewangelii, próbującego urządzić swoje życie wspólnotowe właśnie w oparciu o Chrystusowe Prawo – zaznaczył Piotr Doerre.
W ocenie historyka, można próbować zrozumieć patrzących na Rosję z pewną nadzieją, estymą, z uwagi na kryzys zachodniego świata i jego cywilizacji. Im bardziej diagnoza tego stanu jest dojmująca, tym mocniej może wywoływać u niektórych obrońców tradycyjnego porządku poczucie osaczenia, osamotnienia, nawet może i rozpaczy. Takie osoby patrząc na Wschód dostrzegają coś innego, a w złudnej nadziei – jakościowo lepszego i bliższego. Tyle tylko, że to po prostu fatamorgana.
– Widzą to, bo taki obraz usiłuje im się sprzedać, bo jest to pewna strategia rządu rezydującego w Moskwie i w Petersburgu. Ale należy podkreślić, że nawet gdyby ten obraz był prawdziwy, to i tak nie byłaby to żadna prawdziwa alternatywa, bo właśnie taka jest istota tej polityki, którą prowadzi w stosunku do nas, katolików, Rewolucja. Drąży ona naszą cywilizację już od wieków, usiłuje nam prezentować różne zakłamane alternatywy i skłaniać do wyboru jednego zła przeciw innemu złu; do szukania patrona czy sojusznika tam, gdzie chcemy uciec od innego opresora. Otóż ta putinowska, rosyjska alternatywa malowana przed naszymi oczami, jest niewątpliwie fałszywa. Chociażby z tego powodu, że nie może być opcją dla odrodzenia cywilizacji zachodniej, łacińskiej coś, co tą cywilizacją nie jest. Obcość cywilizacyjna Rosji w stosunku do naszego świata jest oczywista. Rzecz jasna nie wszyscy muszą to wiedzieć i rozumieć, ale też właśnie od tego są intelektualiści, profesorzy, wykładowcy, żeby im to uświadomić. Staramy się takich myślicieli, badaczy i mówców gromadzić na tego typu konferencjach, żeby do opinii publicznej mógł docierać przekaz wynikający z ich wiedzy – wyjaśnił Piotr Doerre ideę zamojskiej sesji.
Cała rozmowa o Rosji jako fałszywej alternatywie, dostępna jest na PCH24TV: