29 października 2020

Nicea: agresor podczas zatrzymywania nie przestawał powtarzać „Allach Akbar”. Krwawy atak w kościele

(Fotograf: ERIC GAILLARD/Archiwum: Reuters)

Trzy osoby zabite i kilka rannych to najnowszy bilans ataku nożownika pod bazyliką Notre-Dame w Nicei. Mężczyzna został postrzelony i zatrzymany. Do zamachu doszło w czwartek 29 października o godzinie 9 i zaczął się on w samym kościele. Policja i straż miejska zatrzymały z użyciem broni planej sprawcę. Z raną postrzałową trafił do szpitala. Na miejsce zdarzenia przybyła ekipa saperów, bo sąsiedztwie tego zdarzenia znaleziono podejrzany pakunek. Sprawca dekapitował wiernych, dwóch zabił na miejscu, trzecia ofiara zmarła z odniesionych ran.

Policja przychyla się teorii zamachu o charakterze terrorystycznym. Nicea byłą już miejscem tragicznych zamachów na Promenadzie Anglików lipcu 2016 roku. Zginęło wówczas 86 osób. Powołano specjalny sztab kryzysowy, policja chroni inne kościoły Nicei.

Na miejsce zamachu przybył mer miasta Christian Estrosi, który potwierdził, że wszystko wskazuje na atak terrorystyczny w bazylice Notre-Dame. Zamachowiec podczas zatrzymywania nie przestawał powtarzać „Allach Akbar”. Do Nicei udali się też prezydent i premier. Premier Castex opuścił parlament, gdzie miała odbyć się debata o nowych środkach przeciwko koronawirusowi i udał się od razu do jednostki kryzysowej przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. W Zgromadzeniu Narodowym miała miejsce minuta ciszy dla uczczenia ofiar nowego zamachu.

W ostatnich dniach, po zamachu na nauczyciela i ogłoszeniu działań przeciw „separatyzmowi islamskiemu”, Francja jest krytykowana przez kraje muzułmańskie za wspieranie „karykatur Mahometa” i atak na islam. Zapowiedzi rządu zostały też odebrane negatywnie przez miejscowych wyznawców islamu.

 

Po zamachu w Nicei, centroprawicowy mer miasta Estrosi mówił o ataku „islamo-faszyzmu”. Z kolei jego partyjny kolega z partii Republikanie z tego regionu mówił: „Nasz kraj jest w stanie wojny i my jesteśmy w stanie wojny.” Nawet szef lewackiej partii Zbuntowana Francja Jean-Luc Melenchon wyraził „solidarność z katolikami we Francji.” Przewodnicząca Zjednoczenia Narodowego wezwała z kolei do „globalnej odpowiedzi mającej na celu wykorzenienie islamizmu z naszej ziemi”.

 

Wyraźnie przestraszeni są sami muzułmanie. Kierownictwo Francuskiej Rady Kultu Muzułmańskiego” (CFCM) oświadcza nawet, że „karykaturowanie Mahometa” to francuska „tradycja” i trzeba się z tym niemal pogodzić. Zamach ukazał poplątanie z pomieszaniem francuskiej sceny politycznej. Terrorysta zaatakował katolicką świątynię, chociaż „karykatury” publikował antyreligijny tygodnik „Charlie”, a drażnienie rysunkami uczniów to element wartości „laickiej” Francji. Francja od lat chce zrywać ze swoimi korzeniami katolickimi, a tu okazuje się, że islam jej na to nie pozwala. Kolejny absurd to nagłe opatrywanie islamu epitetem „faszystowskiego”. Wcześniej do „faszosfery” zaliczano niemal wszystkie organizacje, które z islamem i jego postępami walczyły.

 

Opublikowane przez „Charlie Hebdo” karykatury Mahometa najwyraźniej obudziły fanatyków islamskich. Już od kilku dni m.in. służby specjalne alarmowały, że np. osoby związane z terroryzmem islamistycznym (TIS), które opuściły wcześniej więzienia po odbyciu kary, wykazują nową aktywność. Paryż w tym czasie deklaracjami Macrona o obronie prawa do karykaturowania Mahometa skonfliktował się ze światem islamu. Wszedł w spór z Turcją, Pakistanem, czy krajami Maghrebu. Francja ma jednak u siebie prawie 10 mln muzułmanów…

 

 

Bogdan Dobosz

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie