Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział w środę, że armia USA być może nie zaatakuje Iranu. Miałoby to zależeć od skali represji wobec protestów antyrządowych. Według Trumpa Waszyngton dysponuje wiarygodnymi informacjami, które wskazują na rezygnację przez władze Teheranu od stosowania kary śmierci wobec protestujących.
Pytany o to, czy w świetle informacji o odwołaniu egzekucji więźniów w Iranie rezygnuje z użycia siły przeciwko reżimowi, odparł: – Będziemy się przyglądać, jak będzie wyglądał proces. Ale otrzymaliśmy bardzo, bardzo dobre oświadczenie od ludzi, którzy mają świadomość, co się dzieje – powiedział Trump.
Dodał, że informacje o odwołaniu egzekucji otrzymał od „bardzo dobrych źródeł z drugiej strony”.
Wesprzyj nas już teraz!
Wcześniej Agencja Reutera podała, że amerykański atak na Iran może nastąpić w ciągu najbliższych 24 godzin.
„Wszystko wskazuje na to, że atak USA jest bliski, ale tak właśnie działa amerykański rząd, podtrzymuje stan napięcia. Nieprzewidywalność jest częścią tej strategii” – powiedział Reutersowi wojskowy jednego z państw Zachodu.
Izraelski urzędnik uzupełnił, że wydaje się, iż prezydent USA Donald Trump już zdecydował o interwencji, chociaż jej czas i zakres pozostają niejasne.
Amerykański przywódca groził w ostatnich dniach Iranowi interwencją w związku z brutalnie dławionymi antyrządowymi protestami w tym kraju i zapowiadanymi przez irańskie władze wyrokami śmierci dla demonstrantów.
Dowódca irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) gen. Mohammad Pakpour ogłosił w środę, że jego formacja jest „w najwyższej gotowości do zdecydowanej odpowiedzi na błędną ocenę sytuacji przez wroga”.
Oskarżył też Trumpa i premiera Izraela Benjamina Netanjahu o to, że są „zabójcami irańskiej młodzieży”.
Rząd w Teheranie zwrócił się w środę do innych krajów Bliskiego Wschodu z apelem o podjęcie działań, które „powstrzymają Stany Zjednoczone przed atakiem na Iran”. Irański reżim ostrzegł też, że w wypadku amerykańskiego ataku uderzy w bazy USA w regionie.
W środę Reuters poinformował, że USA wycofują część swojego personelu wojskowego z kluczowych baz na Bliskim Wschodzie, w tym z bazy lotniczej w Al Udeid w Katarze – największej amerykańskiej placówki w regionie.
Później pojawiły się doniesienia, że z katarskiej bazy odwołano także część stacjonujących tam sił brytyjskich.
Ze względu na wprowadzoną przez władzę w Teheranie blokadę internetu trudno uzyskać sprawdzone informacje dotyczące bieżących wydarzeń w Iranie.
Według różnych szacunków mediów i organizacji pozarządowych podczas tłumienia protestów siły bezpieczeństwa zabiły od kilkuset do nawet 20 tys. osób.
Demonstracje wybuchły 28 grudnia w reakcji na pogłębiający się kryzys gospodarczy i przekształciły w ogólnokrajowy bunt przeciwko teokratycznemu reżimowi.
Według wielu ekspertów skala represji i brutalność reżimu wydają się przewyższać poprzednie fale antyrządowych wystąpień w Iranie.
Na razie nic nie wskazuje jednak, by reżimowi groził upadek, a siły bezpieczeństwa wydają się wciąż kontrolować sytuację – zaznaczył Reuters, powołując się na ocenę zachodnich urzędników.
Źródło: PAP
Pach