Dzisiaj

Nie dawał rozgrzeszenia tym, którzy nie znali głównych prawd wiary. Biskup Józef Sebastian Pelczar: Anioł stróż Kościoła

(Św. Sebastian Pelczar. Kotyłło [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)])

„Jego rządy były czasem wielkiej troski o podniesienie poziomu wiedzy duchowieństwa i wiernych”, mówi o świętym biskupie Józefie Sebastianie Pelczarze notka zamieszczona w serwisie internetowej liturgii godzin. To stwierdzenie zupełnie zgodne z prawdą. Dawny biskup Przemyski pozostawił po sobie olbrzymią ilość pism, w których uczył wiernych. Nie pomnażał jednak przecież jakiejkolwiek wiedzy – ale nade wszystko tą płynącą z wiary. W nauczaniu i pasterskiej posłudze wybitny biskup kładł olbrzymi nacisk na zapoznanie wiernych z doktryną Kościoła. Dziś jego twórczość niesie cenne przypomnienie. Świadomość prawd wiary to kluczowy religijny obowiązek – bez którego nie ma „relacji z Bogiem”.

Z twórczości świętego Józefa Sebastiana Pelczara przebija wręcz miłość, jaką hierarcha obdarzał depozyt katolickiej nauki. Oddanie mu to charakterystyczny rys jego twórczości – którego przejawy dostrzega się w każdej pracy przemyskiego ordynariusza. Znajdziemy je w zbiorach kazań, mowach, czy obszerniejszych rozprawach.

Skąd to szczególne uczucie świętego biskupa dla akurat doktryny? Mogłoby się zdawać przecież, że to raczej praktyka życia codziennego i ludzkie chęci „liczą się” w oczach bożych… Tymczasem święty Józef Sebastian w różnorodności literackich form dowodził, że poznanie religijne w żadnym stopniu nie ustępuje im ważnością. Jak przypominał, to wiara katolicka przenosi jedyną prawdę o Bogu, a „relacja” ze Stwórcą i zbliżenie ku Niemu zaczyna się nie inaczej, jak od przyjęcia objawionej religii.

Wesprzyj nas już teraz!

Wierny tej zasadzie św. Józef Sebastian Pelczar bronił katolicyzmu jako ścieżki wiodącej człowieka ku Bogu przed błędnymi prądami wieku. W „Obronie Religii katolickiej” zmagał się z antyklerykalizmem, liberalizmem, ale również modernizmem teologicznym i jego reformistycznymi dążeniami. Występował przeciwko innym herezjom i nieustannie pracował nad pogłębieniem wiedzy religijnej wiernych. Wiedza o boskim źródle nauki Kościoła dodawała mu sił we wszystkich tych potyczkach.

Pierwszy obowiązek

Poznanie prawd wiary święty nie tylko zaliczał do istotnych aspektów życia religijnego. Więcej: wskazywał, że to ono jest fundamentem i stanowi pierwszy z obowiązków człowieka wobec Jego Stwórcy. To nie wymóg właściwy wobec teologów, odcięty o pastoralnej praktyki – ale powinność każdego wierzącego.  

Jak znaczącą wagę święty przykładał do tej zasady pokazuje m.in. jego zupełnie „praktyczna” w zamyśle praca, mająca służyć pogłębieniu pobożności wiernych. W „Życiu duchownym, czyli doskonałości chrześcijańskiej” były biskup przemyski uczył:

„Kto chce żyć po Bożemu winien naprzód poznać Jezusa Chrystusa. Kto Go zna, ten chodzi w światłości. Kto Go nie zna, pogrążony jest w ciemnościach i jako ów ślepy z Jerycha siedzi obok drogi wiodącej do Boga, a Bóg, świat, życie, wieczność, są dla niego nierozwiązaną zagadką. Dzisiaj nie brak takich ślepych, bo dla większości chrześcijan jest Chrystus Bogiem Nieznajomym Ateńczyków. Nawet wielu z pomiędzy wybranych uczniów i sług Chrystusowych zasługuje na ów zarzut uczyniony apostołom. „Przez tak długi czas jestem z wami, a nie poznaliście Mnie. (…) Mędrcy pogańscy opuszczali dom, rodzinę, ojczyznę, przedsiębrali przykre i dalekie podróże, aby nabyć mądrości (…) Jeżeli Ci ludzie dla poznania owada lub gwiazd tyle czasu i trudu poświęcili, któż teraz będzie szczędził pracy, gdy idzie o nabycie najwyższej, najdoskonalszej nauki, bo znajomości Jezusa Chrystusa?”, czytamy w jego mniej znanej książce.  

Zamknięta droga do sakramentów

Najbardziej wyraziście, przywołując zresztą ważny kontekst historyczny, święty Józef Sebastian Pelczar pisał o znaczeniu poznania głównych prawd wiary we wprowadzeniu do „Przewodnika do Zbawienia”. „Z pomiędzy wszystkich obowiązków, jakie mamy wprost względem Boga bez wątpienia poznanie Jego same poznanie Jego jest najpierwszym i najważniejszym przedmiotem świętej religii naszej, najgodniejszym naszej uwagi i zastanowienia się”, wskazywał święty biskup przemyski, przypominając, że wierni zaniedbujący tę powinność nie powinni być dopuszczani do sakramentów.

„Kościół święty dekretem papieża Innocentego XI, potępiwszy jako heretyckie i gorszące, a w praktyce szkodliwe twierdzenie pewnego teologa, że może otrzymać rozgrzeszenie, ktokolwiek, kto by nie znał tajemnic Wiary, nawet tajemnicy Trójcy Przenajświętszej i Tajemnicy Wcielenia, a na tych, którzy by tego zdania bronili i nadal tak dowodzili rzuciwszy klątwę latae sententiae (…) surowo wszystkim spowiednikom pod zagrożeniem sądu bożego zabrania takowych chrześcijan, którzy tych głównych artykułów wiary nie umieją, na spowiedzi świętej rozgrzeszać”, zauważał święty biskup.   

„Licznymi przepisami zabrania Kościół swoim ministrom chrześcijan, co nie znają głównych prawd wiary, dopuszczać do sakramentów świętych. (…) Gdyby kapłan jakiś udzielił im rozgrzeszenia, wedle dekretu Innocentego XI będzie ono zupełnie nieważne. Św. Liguori, doktor Kościoła, mówi, że nie mogą otrzymać rozgrzeszenia, których bytności Boga, nieśmiertelności duszy, tajemnic Trójcy Przenajświętszej i Wcielenia Syna Bożego nie znają. (…) Zatem nie masz dla chrześcijanina nic bardziej opłakanego, niż nieznajomość prawd i obowiązków religii”, dodawał.

Kościelny zakaz hierarcha wziął sobie głęboko do serca. Jak sam wspominał, we wprowadzeniu do „Przewodnika do Zbawienia” – pytał wiernych przy spowiedzi o znajomość wspomnianych tajemnic. Niestety, spotkał wielu takich, którzy „najmniejszego wyobrażenia, nawet o Tajemnicy Trójcy świętej i o Tajemnicy Wcielenia Syna Bożego, nie mają”. O podobnych katolikach biskup przemyski wypowiadał się bardzo ostro: „błądzą oni bardzo i oszukują samych siebie, a ich opłakana ciemnota niechybnie doprowadzi ich do wiecznej zguby”.

Tak konkretna w formie nauka świętego przywraca dzisiejszemu czytelnikowi poczucie powagi doktryny religijnej. Skoro jej przyjęcie i poznanie okazuje się pierwszym obowiązkiem religijnym, a jej brak nie pozwala ważnie uczestniczyć w sakramentach świętych, to z pewnością nie jest ona jakąś ludzką koncepcją, czy teologią dla wybranych. To Objawienie samego Boga. Bez jego przyjęcia, w ignorancji, czy błędach religijnych, nie ma prawdziwego zbliżenia do stwórcy. Nauka chrześcijańska jest więc ramą, w której granicach człowiek może zbliżać się ku żywemu Bogu, a nie błądzić we własnych iluzjach.

Anioł Kościoła

Taka natura depozytu wiary czyni jego przechowanie, wykład i obronę zadaniem zdecydowanie świętym. Mając tego dojrzałą świadomość, święty przemyski ordynariusz nie był nigdy emisariuszem jakieś humanistycznej wrażliwości, współczesnej filozofii, czy aktualnych trendów. Przeciwnie, wbrew ludzkim wyobrażeniom i koncepcjom stale posilał wiernych boską nauką. Nie miał wątpliwości, że nadto nie miał nic cenniejszego. Rolę tę Józef Sebastian Pelczar w jednym z kazań opisywał w poruszający sposób:

„Mistrz, Przewodnik i Zbawca (…) daje każdemu dwóch aniołów stróżów, jednego widzialnego, jednego niewidzialnego. Widzialnym Aniołem stróżem jest kapłan, bo on ma wskazywać człowiekowi drogi pańskie, to znaczy uczyć go prawdy i prawa (…). My niegodni to poselstwo Boże sprawujemy i Bożą naukę wam głosimy. Myśmy wzięli tę naukę od Kościoła, a Kościół od Chrystusa, my sami korzymy przed nią nasze czoła, za nią ostatnią kroplę krwi przelać gotowi. W niej droga bezpieczna dla jednostek i ludów, w niej światłość jedyna dla mędrców i prostaczków, bez niej ciemność i bezdroże dla wszystkich”, pisał święty biskup.

Czytając te słowa można odczuć za podobnymi „aniołami” pewną nostalgię, w czasach proroków dostosowania Kościoła do osiągnieć myśli świeckiej. Cóż pozostaje, jeśli nie modlić się za przyczyną świętego Józefa Sebastiana Pelczara, by podobni mu stróże towarzyszyli nam w kolejnych wiekach?  

Filip Adamus

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(1)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie