IV Niedziela Wielkiego Postu, zwana Niedzielą Laetare, przerywa pokutny charakter tego okresu subtelnym znakiem radości. W liturgii pojawia się wówczas rzadko używany kolor różowy, a sama niedziela przypomina o celu wielkopostnej drogi – świętowaniu zmartwychwstania Chrystusa w czasie Wielkanocy. O teologicznym sensie tej tradycji, jej historii oraz o znakach, które pojawiają się w liturgii tego dnia, opowiada liturgista Dawid Makowski, koordynujący projekt „Z pasji do liturgii”.
IV Niedziela Wielkiego Postu jest jedną z najbardziej charakterystycznych niedziel roku liturgicznego. To właśnie wtedy w liturgii pojawia się rzadki kolor różowy – a właściwie różany, a sama niedziela nosi nazwę Laetare.
Jak wyjaśnia liturgista Dawid Makowski, koordynujący projekt „Z pasji do liturgii”, niedziela ta zajmuje szczególne miejsce w strukturze Wielkiego Postu. – IV Niedziela Wielkiego Postu jest jedną z dwóch niedziel w całym roku liturgicznym, podczas których w liturgii używa się koloru różowego. Przypada ona w centrum trzech szczególnych niedziel Wielkiego Postu, podczas których odczytywane są bardzo istotne Ewangelie, a katechumeni przeżywają swoje skrutynia. Perykopą ewangeliczną, odczytywaną obowiązkowo w tę niedzielę w roku A Lekcjonarza Mszalnego – a opcjonalnie także w latach B i C, gdy zastępuje ona Ewangelię przypisaną do tych lat – jest opis uzdrowienia niewidomego od urodzenia – wyjaśnia Makowski.
Wesprzyj nas już teraz!
Skąd wzięła się nazwa „Laetare”?
– Każda niedziela ma swoją nazwę. Bierze ją od pierwszych słów introitu, czyli antyfony na wejście, śpiewanej na początku liturgii mszalnej. Do dziś utrwaliły się nazwy takie jak Msza Requiem czy Msza roratnia – obie pochodzą właśnie od antyfon na wejście: „Requiem aeternam” czy „Rorate coeli”. Podobnie jest z Niedzielą „Gaudete” i Niedzielą „Laetare”. Gdy słyszymy te nazwy, coś w nas natychmiast kojarzy się z radością – i bardzo dobrze, bo właśnie to jest ich sens – podkreśla liturgista.
Jak dodaje, obie te niedziele mają podobną funkcję w roku liturgicznym. – Są to bowiem dwie niedziele, które niejako wyprzedzają okres liturgiczny, w którym się znajdują. Zapowiadają to, do czego dany czas roku liturgicznego prowadzi wiernych. Niedziela „Laetare”, której pierwsze słowa brzmią „Laetare, Jerusalem” – „Raduj się, Jerozolimo” (por. Iz 66,10) – wskazuje na radość mimo czasu umartwienia, postu, pokuty i jałmużny – tłumaczy Dawid Makowski.
Symbolika koloru różowego
Najbardziej widocznym znakiem tej radości jest kolor szat liturgicznych. – Tę radość ukazuje także kolor szat wierzchnich diakona i kapłana – kolor różowy. Pojawił się on w liturgii w średniowieczu. Od X wieku papież w tym dniu błogosławił bowiem Złotą Różę, czyli szczególne odznaczenie przyznawane sanktuariom i zasłużonym osobom. Stąd bierze początek wprowadzenie w tym dniu do liturgii szat koloru różowego, powstałego z połączenia barwy fioletowej z białą – wyjaśnia liturgista.
Dziś różowy kolor nie jest obowiązkowy, ale w wielu miejscach nadal jest używany. – Tam, gdzie panuje taki zwyczaj, można go stosować – przypomina o tym Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego (nr 346f). W większości polskich parafii taki zwyczaj rzeczywiście istnieje, dlatego warto przypominać, co ten kolor oznacza – zaznacza.
Jak podkreśla liturgista, symbolikę tej barwy trzeba rozumieć w kontekście całego okresu liturgicznego. – Jest to niedziela, która zwiastuje radość i przypomina o jednym z celów Wielkiego Postu – przygotowaniu do świętowania misterium zmartwychwstania Pańskiego. Kolor różowy symbolizuje więc radość wynikającą z nadchodzącego wielkiego święta – podkreśla Dawid Makowski.
W całym roku liturgicznym kolor ten pojawia się tylko dwa razy: przed Uroczystością Narodzenia Pańskiego – w III Niedzielę Adwentu – oraz przed Uroczystością Zmartwychwstania Pańskiego, czyli w IV Niedzielę Wielkiego Postu. – Są to dwa święta tak ważne, że Kościół przedłużył ich celebrację poprzez oktawę. Dziś tylko te dwa wydarzenia w roku liturgicznym mają swoją oktawę – przypomina liturgista.
Radość wyrażona także na zewnątrz
Liturgia Niedzieli Laetare podkreśla radość nie tylko symboliką kolorów, ale także pewnymi zmianami w samej celebracji. – Choć w liturgii najważniejsze jest to, co dzieje się we wnętrzu człowieka, czyli jego współpraca z łaską Bożą, to jednak elementy zewnętrzne również mają swoje znaczenie. Liturgia IV Niedzieli Wielkiego Postu, podkreślając radość tego dnia, sprawia, że w przestrzeni celebracji coś się zmienia – wskazuje Makowski.
Te zmiany są zauważalne przede wszystkim przy ołtarzu i w muzyce liturgicznej: – Przy ołtarzu pojawiają się dekoracje kwiatowe, a organista może – „tak jak zawsze” – grać na organach. Wskazuje na to instrukcja Paschalis Sollemnitatis (nr 25). Choć nadal nie śpiewa się hymnu „Chwała na wysokości Bogu”, to jednak liturgia zaczyna już przygotowywać wiernych do chwili, gdy zabrzmi on w pełni w Wielki Czwartek, a potem w Noc Paschalną – tłumaczy koordynator projektu „Z pasji do liturgii”.
W pozostałych dniach Wielkiego Postu obowiązują bowiem inne zasady. – Warto pamiętać, że w okresie Wielkiego Postu – poza tą niedzielą oraz uroczystościami i świętami – przyozdabianie ołtarza kwiatami jest zabronione, a gra na organach jest dozwolona jedynie w celu podtrzymania śpiewu. Przypomina o tym Ceremoniał Liturgicznej Posługi Biskupów (nr 252) – zaznacza liturgista.
Niedziela Laetare jest więc liturgicznym znakiem nadziei: – To moment, w którym w środku pokutnej drogi Kościół przypomina wiernym, dokąd ona prowadzi – do radości paschalnej i do świętowania zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią – podsumowuje Dawid Makowski.
***
Dawid Makowski jest koordynatorem projektu „Z pasji do liturgii”, studentem Papieskiego Ateneum Św. Anzelma w Rzymie, członkiem watykańskiej służby liturgicznej. Więcej o projekcie na stronie: https://zpasjidoliturgii.pl/
Źródło: KAI
Wielki Post kolejną okazją do nawrócenia. A może już ostatnią?