– Coraz większym powodem do niepokoju jest dla mnie powszechność jawnego marksizmu w retoryce i praktykach niektórych przywódców lewicy w Ameryce – stwierdza w swojej wypowiedzi dla Fox News biskup Robert Barron z diecezji Winona-Rochester w USA.
Hierarcha wyznaje, że bardzo dobre wrażenie wywarło na nim przemówienie sekretarza stanu Marco Rubio podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Podkreślił on, że wspólna kultura Europy i Ameryki – obejmująca demokrację, uniwersytety, rządy prawa i wielką sztukę – wyrasta ze wspólnych korzeni. Wezwał Zachód do ponownego odkrycia tych fundamentów jako warunku odzyskania jedności.
Krytycznie odniosła się do tych słów Rubio ekstremistycznie lewicowa kongresmen Alexandria Ocasio-Cortez, określając kulturę zachodnią jako „płytką” i sugerując, że analiza społeczna powinna koncentrować się raczej na kwestiach materialnych i nierównościach klasowych.
Wesprzyj nas już teraz!
Bp Barron uznaje to podejście za inspirowane myślą Karola Marxa, który traktował kulturę i religię jako element „nadbudowy” służącej interesom ekonomicznym. Ostrzega przed rosnącą popularnością retoryki marksistowskiej wśród części współczesnych polityków amerykańskiej lewicy.
– Coraz większym powodem do niepokoju jest dla mnie powszechność jawnego marksizmu w retoryce i praktykach niektórych przywódców lewicy w Ameryce. Niedawno słyszeliśmy, jak burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani wychwalał „życzliwość kolektywizmu”, a jeden z jego najbliższych współpracowników nalegał, aby mieszkańcy naszego największego miasta przyzwyczaili się do idei, że rząd może i powinien konfiskować własność prywatną oraz przejmować środki produkcji – przytoczył hierarcha. Wskazał na historyczne doświadczenia reżimów komunistycznych.
– Zdecydowanie zachęcam zwolenników Mamdaniego i Alexandrii Ocasio-Cortez do rozmowy z osobami, które uciekły przed marksistowską tyranią w Rosji i Europie Wschodniej, lub z tymi, którzy obecnie cierpią pod komunistycznym uciskiem w Korei Północnej, na Kubie, w Wenezueli lub w Chinach. Szczerze wątpię, aby ktokolwiek z nich z wdzięcznością docenił „życzliwość kolektywizmu” – stwierdził.
Zaznaczył, że jako Amerykanin i jako biskup Kościoła katolickiego jest zdecydowanym przeciwnikiem tego radykalizmu. Przytoczył słowa Marksa, który postrzegał religię jako „opium dla ludu”. Rozumiał to jako potrzebę wyzbycia się uzależnienia od narkotyku nadprzyrodzonej wiary, który znieczulił nas na własne cierpienia i zapewnił ochronę klasie uciskającej.
– Należy zauważyć, że polityczni zwolennicy marksizmu ściśle podążali za swoim mistrzem w tej kwestii. Wystarczy przyjrzeć się strategiom Lenina, Stalina, Mao Zedonga, Fidela Castro i Pol Pota, by wymienić tylko kilka najbardziej znanych przykładów. Ich pierwszym krokiem było niezmiennie atakowanie Kościołów. Niektórzy mogą uważać marksizm propagowany obecnie przez niektórych radykalnych polityków za modny i odświeżający, coś, czym można się chwalić na koktajlowych przyjęciach na Upper East Side. Biorąc pod uwagę dane historyczne, uważam to za przerażające – przestrzega biskup Robert Barron.
Źródło: KAI
„National Review”: lewica dzięki Trumpowi już nigdy nie wróci do radykalizmu „woke”