Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa dla wszystkich uczniów od września – informuje RMF FM. W programie przedmiotu nie będzie jednak komponentu dotyczącego tzw. zdrowia seksualnego.
„Ministra” edukacji Barbara Nowacka nie rezygnuje z rewolucji ideologicznej w polskich szkołach. Jak dowiedział się nieoficjalnie RMF FM, tzw. edukacja zdrowotna, która w planach MEN stanowiła zakamuflowaną wersję permisywnej edukacji seksualnej, ma być przedmiotem obowiązkowym od września. I to pomimo wyraźnej czerwonej kartki ze strony uczniów i samych rodziców, którzy na początku obecnego roku szkolnego gremialnie wypisali się z dotychczas nieobowiązkowego przedmiotu fakultatywnego. W całej Polsce na zajęcia uczęszcza zaledwie 30 proc. dzieci.
Ministerstwo wykazuje jednak w tym zakresie niesłabnącą determinację. W czwartek minister Nowacka zdaniem RMF FM ogłosi, że przedmiot będzie obowiązkowy. Zabraknie w nim jednak komponentu dotyczącego tzw. zdrowia seksualnego, który wywołuje najwięcej kontrowersji.
Wesprzyj nas już teraz!
W jego opracowaniu brali udział m.in. profesjonalni „sex-edukatorzy” związani z biznesem antykoncepcyjnym i ruchem LGBT+. Komponent pisany zgodnie ze standardami WHO, pomija przede wszystkim główny cel ludzkiej seksualności, czyli prokreację i budowanie trwałego związku, stawiając na pierwszym miejscu „zdrowie”, „bezpieczeństwo” i „przyjemność” płynącą z aktu płciowego.
„W koalicji nie chcą bowiem wojny światopoglądowej, obawiają się protestów środowisk prawicowych, a szkoła według nich nie powinna być polem walki. Tym bardziej, że gdy edukacja zdrowotna jako obowiązkowy przedmiot wejdzie do szkół, zaczynać się będzie prekampania przed przyszłorocznymi wyborami” – czytamy w medialnych doniesieniach.
Źródło: rmf24.pl
PR