„Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni”. To tytuł dokumentalnego filmu, który ujawnia praktyki stosowane w placówce zatrudniającej do niedawna seryjną aborterkę Gizelę Jagielską. Obraz został po raz pierwszy publicznie zaprezentowany w mieście, gdzie stracił życie 9-miesięczny Felek zabity w bestialski sposób „legalnym” zastrzykiem z chlorku potasu.
Zanim wstrząsający dokument zostanie szeroko udostępniony w sieci internetowej, można było obejrzeć go w sali oleśnickiej biblioteki. Na piątkową premierę przybyło blisko 200 osób, w tym wielu samorządowców.
Wesprzyj nas już teraz!
– Szokujący, mrożący krew w żyłach. Nie rozumiem, jak można robić taką krzywdę dzieciom i jeszcze się z tego śmiać! – komentowali widzowie po projekcji.
„Szpital w tym dolnośląskim mieście w ciągu zaledwie kilku lat wyszedł na prowadzenie w niechlubnym rankingu aborcji. Masowo zabijano tam nienarodzone dzieci, także w trakcie późnych aborcji. Część dzieci dostawała najpierw zastrzyk dosercowy z trucizną, aby nie urodziły się z aborcji żywe. Sytuacja ta powodowała napięcia i odejścia z pracy wielu świetnych pracowników, którzy nie chcieli mieć nic wspólnego z potworną zbrodnią. Także ci pracownicy, którzy zostali, doszli do punktu, w którym zdecydowali się mówić” – czytamy na internetowej witrynie Fundacji Życie i Rodzina.
O placówce stało się szczególnie głośno gdy „Gazeta Wyborcza” zamieściła tekst o zabiciu zastrzykiem z chlorku potasu 9-miesięcznego, nienarodzonego Felka. Artykuł miał zapewne w założeniu być próbą „normalizowania” tak zwanych późnych aborcji. W rzeczywistości uruchomił falę społecznego sprzeciwu, którego najgłośniejszym przejawem była próba obywatelskiego zatrzymania Jagielskiej przez europosła Grzegorza Brauna.
Wstrząśnięci widzowie, którzy przyszli na premierę, w dyskusji po seansie zastanawiali się, jak to możliwe, że w naszych czasach może dochodzić do tego rodzaju systemowej, seryjnej zbrodni.
„Premiera filmu Oleśnica… była też okazją, aby zobaczyć nędzę zwolenników aborcji. Na szumnie zapowiadany protest pod miejską biblioteką stawiły się raptem trzy osoby. Zasłoniły wstydliwie twarze i nie chciały ich odsłonić. W sumie nie dziwimy się: wiemy, że to wstyd popierać aborcję” – skomentowała na swej stronie fundacja.
Gizela Jagielska, chociaż filmu nie widziała, zapowiada wytoczenie procesu obrońcom życia.
„Dla wszystkich, którzy zabiją dzieci zastrzykami z chlorku potasu lub pozbawiają je życia w jakikolwiek inny sposób mamy dobrą radę: zaprzestańcie swojej krwawej działalności. Odzyskacie spokój sumienia i nie będziecie się martwić, że ludzie dowiedzą się, jak z waszej ręki giną niewinni ludzie!” – zachęca organizacja, zapowiadając, że w nieodległym czasie film zostanie udostępniony w sieci internetowej.
Źródło: RatujZycie.pl, PCh24.pl
RoM