Arcyludzka wolność. Jak obronić człowieka w epoce AI

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
czkowiek-wolnosc-AI_02.jpg
Oprac. PCh24.pl

Wolność – oto czego potrzeba człowiekowi w dobie sztucznej inteligencji. Jeżeli będziemy dalej ograniczać wolność człowieka, to maszyny szybko staną się bytami bardziej wartościowymi, niż ludzie.

Człowiek, zwierzę, maszyna

Człowiek zawsze odróżniał samego siebie od innych bytów w świecie, kontrastując się szczególnie chętnie ze zwierzętami. Kluczowymi elementami tego kontrastowania były rozum, mowa i zmysł moralny. Arystoteles w „Polityce” wskazuje, że spośród wszystkich zwierząt – tak to ujmuje Filozof – natura tylko człowieka obdarzyła mową, podczas gdy głosem dysponują również inne zwierzęta. Ludzki głos jest mową dzięki temu, że jego używaniem rządzi rozum; człowiek może wykorzystywać mowę celem określania tego, co pożyteczne i szkodliwe, sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Podobnie rzecz ujmuje Cyceron w „De officis”. Jak wskazuje, społeczność ludzką podtrzymuje rozum i mowa. Zwierzęta mogą mieć cechy godne podziwu, jak na przykład odwagę, ale nie ma w nich sprawiedliwości, zdolności sądzenia, dobra – ani rozumu i mowy.

Dziś takie wyróżnienie człowieka ze świata zwierząt nie byłoby już równie łatwe. Pojawił się zupełnie nowy punkt odniesienia: tzw. sztuczna inteligencja. Maszyna napędzana AI stanowi wprawdzie ludzkie narzędzie, ale na tyle szczególne, że może symulować albo naśladować specyficznie ludzkie działania, do tego stopnia, że na powierzchownym poziomie wyjątkowość człowieka ulega zaciemnieniu.

Mowa, rozum i osąd moralny

Zróbmy to razem!

Maszyna napędzana AI może przecież symulować mowę, używanie rozumu – a nawet pozorować posiadanie zmysłu moralnego. Dla każdego jest oczywiste, że maszyna nie czyni tego autonomicznie, to znaczy: sama z siebie; musi zostać nakarmiona tym, co stworzyli ludzie. Można jednak argumentować, że bardzo prostacki człowiek, niepoddany szczególnie wybitnej ścieżce pedagogicznej, czyni poniekąd to samo: jego sądy moralne, choć teoretycznie zakotwiczone w specyficznie ludzkiej wolności stanowiącej dar samego Boga, w praktyce są tylko naśladownictwem tego, czym ten człowiek został nakarmiony.

Innymi słowy, nawet jeżeli każdy zdrowy na umyśle człowiek zachowuje od strony formalnej możliwość swobodnego używania mowy i rozumu do tego, by wygłosić jakiś autonomiczny osąd moralny, używając swojego sumienia, to w praktyce nader często dzieje się inaczej. Jest na przykład oczywiste, że praktyka składania ofiar z ludzi nie była nigdy zgodna z Bożym porządkiem moralnym i stąd należało ją zawsze odrzucić; a jednak ludzie tę praktyką aprobowali, jako że ich sumienie zostało ukształtowane w konkretny sposób – zostało, by tak rzec, nakarmione pewnym światopoglądem moralnym, który prowokował ich do używania mowy i rozumu w stopniu nader ograniczonym. W pewnym sensie, człowiek aprobujący ofiary z ludzi, bo taka jest jego kultura, jest podobny maszynie, która wydaje określony „osąd moralny”, bo taka jest kultura treści, którym została nakarmiona.

To zatarcie – choćby niewielkie, ale jednak faktyczne – granicy pomiędzy maszyną napędzaną AI a przeciętnym człowiekiem może zostać jeszcze zwiększone za sprawą problemu symulacji pamięci i erudycji. Już dziś program AI przerasta pod tym względem nawet świetnie wykształconego człowieka. Pamięć i erudycja, jako standardowe źródła społecznego prestiżu, przestają mieć swoje dawne znaczenie; pisałem o tym jakiś czas temu w osobnym tekście (TUTAJ). Można skonstruować robota, który będzie przypominać człowieka – nota bene, dlaczego tak właściwie miałby go przypominać? – który nakarmiony stosowną porcją wiedzy (symulacja procesu ludzkiej pedagogii) będzie w określonej dziedzinie (albo interdyscyplinarnie!) zdecydowanie przerastać dowolnego eksperta światowej klasy; co więcej, może mówić na zadany temat.

Kto nadaje cel człowiekowi, a kto maszynie?

Zatem klasyczne wyróżniki człowieka względem świata zwierząt pozostają ważne względem zwierząt, ale już niekoniecznie względem maszyn. Dla uargumentowania wyjątkowości człowieka wobec maszyn napędzanych przez AI, potrzebne są nowe argumenty.

Można powiedzieć, że jednym z najciekawszych jest zagadnienie celu. Różnicę dobrze widać na przykładzie erudycji. Maszyna, która zna świetnie tematykę, dajmy na to, chemiczną, może przerastać każdego eksperta – ale niczego z tym nie zrobi, ponieważ sama nie stawia sobie celów.

Maszyna może zostać zaprogramowana do tego, by rozwiązywała kolejne trudności, znajdowała nowe ścieżki podejścia do problemów i tak dalej – niemniej jednak, ten cel zostaje jej nadany z zewnątrz. Innymi słowy, maszyna jest heteroteliczna – cele zostają jej nadane. Człowiek może działać autotelicznie – sam określa swoje cele.

Komplikację wprowadza fakt, że ludzkie działania, choć w teorii mogą być autoteliczne, nader często są…  heteroteliczne. Większość ludzi poświęca większość swojego czasu na realizację celów, które zostały im nadane z zewnątrz. Na przykład chemik pracujący przy dużym projekcie w laboratorium realizuje własny cel w zakresie zdobywania finansów i w tym sensie działa autotelicznie; ale to, co faktycznie robi w obszarze rozwoju badań jest heteroteliczne – bo cele całego projektu zostały określone poza nim, najpewniej przez organizatora czy inicjatora tego projektu.

W ten sposób eksperiencja chemika jest używana dokładnie w ten sam sposób, jak eksperiencja maszyny napędzanej przez AI, co odbiera chemikowi jego wyjątkowość w obszarze, w którym jest chemikiem.

Chemik wprawdzie zachowuje potencjalną autoteliczność; albo też w warstwie wewnętrznej może działać autotelicznie – załóżmy, że utożsamia się z celem badania nadanym przez zewnętrzny podmiot i faktycznie chce pracować na rzecz realizacji celu tego badania; to różni go od maszyny.

Niemniej jednak można przyjąć, że znaczna część pracowników na świecie faktycznie działa w dużej mierze heterotelicznie. Nawet jeżeli nie znosi to całkowicie różnicy pomiędzy ich pracą a pracą maszyn, poważnie tę różnicę zmniejsza.

Wolność

Stawiam dlatego tezę, że konieczne jest dziś podjęcie strukturalnych działań na rzecz zwiększenia tej różnicy – zwłaszcza poprzez zaakcentowanie ludzkiej wolności.

To szczególnie konieczne, bo współczesność, choć odmienia wolność przez wszystkie przypadki, w praktyce wolność bardzo silnie ogranicza. Idzie mi o różne przestrzenie wolności: zarówno myślenia, jak i działania.

Zachodzi dziś bardzo niebezpieczna synergia. Z jednej strony AI odbiera człowiekowi jego wyjątkowość i utrudnia wyodrębnienie ze świata innych bytów – człowiek, który pod wieloma względami jest mniej skuteczny niż maszyna, musi w konsekwencji tracić część własnej godności, która była tradycyjnie związana z jego unikalnymi kompetencjami. Z drugiej strony wszechobecny socjalizm, poprzez zagarnianie kolejnych płaszczyzn życia publicznego, ma tendencję do traktowania człowieka jak ściśle materialistycznego trybiku w wielkiej społecznej maszynie. Owszem, trybiku obdarzonego katalogiem ściśle określonych praw, niemniej jednak – tylko trybiku, a to znaczy – bytu heterotelicznego.

Kontrrewolucja wolności

 Dlatego konieczna jest strukturalna, polityczna odpowiedź na wyzwanie AI poprzez zwiększenie czy „zaakcentowanie” ludzkiej wolności. Trzeba to przeprowadzić na wielu obszarach, począwszy od ekonomii. Człowiek również w swojej pracy powinien zyskać maksymalną możliwość działania autotelicznego, a to znaczy – pracowania dla siebie i własnej rodziny oraz w imię zasad, które uznaje za uzasadnione przez porządek naturalny czy moralność, w tym przede wszystkim moralność metafizyczną (jako niezależną od czynnika państwowego). To musi wyrazić się w poważnych zmianach, przede wszystkim w obszarze biurokracji, państwa opiekuńczego i podatków. Im więcej wolności w tym zakresie, tym większa podmiotowość ludzi zamieszkujących dane państwo – i tym większa ich faktyczna odrębność od maszyn, które w systemie skrajnie socjalistycznym mogą okazywać się dalece lepszym „niemym wykonawcą” ustanowionych przez kolektyw celów, niż ludzie.

Zmiana musi dotyczyć też edukacji. Niewłaściwe jest dalsze utrzymanie systemu, w którym wszyscy poddani są temu samemu programowi, ukształtowanemu wyłącznie poprzez utylitaryzm: to jest dobre, co ułatwia bezproblemowe funkcjonowanie trybików w społecznej maszynerii nakierowanej na realizację czysto materialistycznych celów. Poprzez zwiększenie wolności w obszarze edukacji, należy stworzyć wolność wychowywania ludzi w paradygmacie umiłowania tego, co sprawiedliwe – poprzez edukację opartą na cywilizacyjnych kolumnach naszego zachodniego świata.

Jeżeli nasze społeczeństwo będzie dalej prowadzić walkę z wolnością i uprzedmiotowiać człowieka, to rychło okaże się, że okaleczony ludzki produkt tej inżynierii społecznej przegra w niemal każdej konkurencji z maszyną; a wtedy jego wartość zostanie znacząco zredukowana – ze wszystkimi tego złymi konsekwencjami. Czym będzie przeciętny człowiek wobec maszyny z perspektywy rządów? Biologicznym problemem. Dlatego musimy obronić wolność, tę wolność poszerzając – tak, aby człowiek mógł skutecznie odróżnić się od innych bytów.

Paweł Chmielewski

AI-Alexandra_Koch-Pixa.jpg
Grafika: Alexandra_Koch / Pixabay

Paweł Chmielewski: AI, godność ludzka i prawda Kościoła przeciwko gnozie

Co jest faktycznym źródłem poczucia ludzkiej godności? Co jest źródłem społecznego uznania, jakby to powiedział Hegel – co jest źródłem Anerkennung, uznania, które człowiek zdobywa w ciągu swojego życia w oczach innych, a poprzez nie – również w oczach własnych? Pierwotna godność, czyli siła i piękno W czasach Homera była to przede wszystkim: dobre urodzenie i znakomite ciało. W przypadku mężczyzn...Czytaj dalej

 

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: