Filip Obara: Komu przeszkadza pomnik Matki Bożej w Konotopiu?

Obara_1024x1024 (1).jpg
Autor:
Filip Obara
Zrzut ekranu 2026-08-17 o 15.24.13.png
Pomnik Matki Bożej w Konotopiu / fot. PCh24 TV

Na nagłówki wszystkich mediów głównego nurtu trafiła sprawa pomnika Matki Bożej w Konotopiu. Spośród Polaków powstały zastępy bojowników o sprawiedliwość, którzy wiedzą lepiej, jak bliźni powinien wydawać swoje pieniądze. Zastanawiam się, czy oburzenie byłoby takie samo, gdyby na przykład szewc wystawił pomnik nożyczek albo jakiś Janusz Palikot zechciał podobnej wielkości monumentem zakpić z postaci religijnych…

Gdyby w szczerym konotopskim polu stanęły nożyczki, napisałaby o tym lokalna prasa i co najwyżej jakiś tabloid. Gdyby jakiś znany antyklerykał zakpił monumentalnie z wiary, zapewne odezwałyby się głosy, że wy, katole, nie macie dystansu, a ten oto bohatersko kontestuje zastane, fasadowe wzorce. Pech chciał, że na działce Romana Karkosika w Konotopiach stanęła ogromna figura Najświętszej Matki Zbawiciela jako wotum dziękczynne za wyjście z ciężkiej choroby. Tego uśmiechnięci, wiecznie aspirujący do mitycznego Zachodu, Polacy nie mogli puścić płazem.

Odpalono dyżurny w takich przypadkach argument, że po co wydawać na pomnik, jeżeli można dać na chore dzieci. Takie nagłówki i infografiki dotarły do wszystkich zakątków polskiego internetu. W komentarzach objawiły się tabuny Polaków, którzy wiedzą najlepiej, jak burżuj ma wydawać swoje pieniądze.

Zróbmy to razem!

Co ciekawe, jest to dyżurny argument nie tylko w Polsce. Swego czasu głośno było o niejakim Milo Yiannopoulosie, Amerykaninie greckiego pochodzenia, który z sukcesem wyleczył się z homoseksualnych skłonności, a na znak wyrwania się z tego duchowego i cielesnego zniewolenia wrzucił swój bajońsko drogi pierścionek „zaręczynowy” do morza. O, jaki jazgot się podniósł – że mógł oddać potrzebującym, a on wolał zaświecić całemu światu przed oczami swoim „homofobicznym” gestem.

Przypomina mi się przy tej okazji inny post, który podpowiedział mi kiedyś Facebook. Dotyczył pomnika w Czechach, przedstawiającego Chrystusa, który zszedł z krzyża, by usiąść na jednym z jego ramion i… popijać wino. Choć Syn Boży pił wino i dzielił się nim z innymi, to jednak w odniesieniu do symboliki Męki Krzyżowej, takie przedstawienie było co najmniej nie na miejscu. Dziś mówi się o tym używając enigmatycznego terminu „obraza uczuć religijnych”. Ale co tam uczucia religijne, przecież mamy wolność artystyczną, a naczelnym celem sztuki jest przełamywanie konwenansów – tak mniej więcej brzmiała spora część komentarzy wstukiwanych po polsku…

Nie jest moją intencją bronić pana Romana Karkosika, gdyż nie mam pojęcia kto zacz i niezbyt mnie to interesuje. Bardziej godna uwagi wydaje mi się reakcja części rodaków, dla których budowa pomnika stała się okazją do rytualnego wylewu bezinteresownej zawiści.

Jest w tej nagonce coś bolszewickiego. Jeden z komentujących na Facebooku postanowił wyjawić „całą prawdę” na temat pana Karkosika, wskazując na jego domniemane „winy”, takie jak omijanie podatków przez zakładanie fundacji czy zatrudnianie ludzi na czarno. Autor komentarza, jak widać, dobrze przyswoił dogmaty socjalistycznego etatyzmu. Wszak jest rzeczą „patriotyczną” oddawać połowę obrotu państwu, które zajmuje się wszystkim oprócz zabezpieczenia naszego dobra wspólnego, podobnie jak zbrodnią jest zatrudniać Polaków z pominięciem przymusowych „składek” na ZUS i innych haraczy.

Nie wiem, czy jest to prawda, ale towarzyszowi, który wysmarował ten „demaskatorski” komentarz, przypominam, że gdyby nie przedsiębiorcy, którzy mają odwagę żyć normalnie w systemie biurokratycznej opresji, to nie wiadomo, czy z tego państwa byłoby jeszcze co zbierać.

Ale załóżmy, że mówią prawdę ludzie, którzy twierdzą, iż „stary komuch” pan Karkosik cieszy się złą sławą w swoim mieście, ponieważ krzywdził pracowników. W takim wypadku, albo mamy do czynienia z nawróceniem (i jest sprawą sumienia penitenta, żeby wynagrodzić swoje winy) albo… tak czy inaczej nic to nie zmienia, bo w dalszym ciągu mamy do czynienia z prywatnym człowiekiem, który za prywatne pieniądze postawił na prywatnej działce pomnik, który nie reprezentuje zła. I nikomu nic do tego.

Inna sprawa, że krytyka pojawia się również w kręgach katolickich. Pomijam fakt takiej a nie innej estetyki pomnika, bo akurat o niej można by dyskutować. Ale pragnę zauważyć, że sytuacja ta wypisz wymaluj przypomina sceny z trzech Ewangelii, w których Chrystus Pan jest namaszczany przez niewiasty (u dwóch ewangelistów jest to przypadkowa kobieta, u trzeciego – publiczna grzesznica).

Czemu uprzykrzacie się tej kobiecie? Dobry uczynek spełniła względem Mnie. Albowiem zawsze ubogich macie u siebie, lecz Mnie nie zawsze macie – mówi Pan do uczniów i innych osób, które oburzyły się widząc, jak niewiasta wylewa drogi olej na głowę Mesjasza. Już tam pojawił się – i to dosłownie – argument, że olejek należało sprzedać, a pieniądze rozdać potrzebującym (Mateusz XXVI, 6 i Marek XIV, 3).

Tymczasem właśnie o tej niewieście mówi Pan: Gdziekolwiek opowiadana będzie Ewangelia ta po wszystkim świecie, i co ta uczyniła, powiadać będą na pamiątkę jej. I dodaje św. Chryzostom w swoim komentarzu: Kto więc jest tak nieszczęsny, by sprzeciwiać się tak wielkiej prawdzie? Bo oto, co On powiedział, spełniło się i gdziekolwiek się udasz, zobaczysz ją sławioną.

W przypadku jawnogrzesznicy (Łukasz VII, 36) Chrystus idzie jeszcze dalej. Łamie konwenans ku oburzeniu faryzeuszy. Tam nie chodziło już tylko o pieniądze wydane na olejek, ale o niegodność ofiarowującej go. Tamta scena zamyka dyskusję. Syn Boży uznaje za godne i sprawiedliwe wylanie drogocennego kosmetyku nie tylko przez zamożniejszą niewiastę, ale i przez tę, która pokutowała za znane wszystkim grzechy.

Zresztą, spójrzmy z pespektywy wieczności, do której pan Karkosik ma już bliżej niż dalej. Co zostanie po bogaczu. Majątek? Z niego będą korzystały dzieci i wnuki, przy założeniu, że prawdziwą korzyść wyniosą tylko wtedy, gdy pomyślności finansowej będzie towarzyszyła cnota. Co jeszcze? Wdzięczność ludzi, którym pomógł budowniczy pomnika? Tak, ale w tym wypadku obowiązuje zasada: niechaj nie wie lewica twoja, co prawica twoja czyni. I tu dochodzimy do kwestii non omnis moriar, która ma przecież prawo zrodzić się w głowie bogacza wiedzącego, że majątku do grobu nie zabierze.

Sytuacja ta pokazuje wyrugowanie nadprzyrodzoności ze sfery publicznej, co było postulatem masonerii w XIX wieku, a stało się powszechną rzeczywistością w naszych czasach. Skoro w Hucisku może stać ogromne krzesło upamiętniające Tadeusza Kantora, to dlaczego w Konotopiu nie miałby stać pomnik oddający cześć Maryi z Nazaretu? Może dlatego, że ten drugi pomnik przypomina, że może jednak jest „coś więcej” – a może nawet Ktoś, kto stawia nam wymogi moralne i nie jest entuzjastą dowolnego stylu życia?

Czemu się uprzykrzacie temu człowiekowi? Wypada zapytać. Tym bardziej, że jest to ten rodzaj celnego przytyku, w którym Boski Autor nie unosił się gniewem (to robił przy innych, poważniejszych okazjach), ale wskazywał na małoduszność osób, których szemrania w ten sposób ucinał. Czemu uprzykrzacie się temu człowiekowi, jak muchy latające koło ucha, zamiast zająć się własnymi sprawami?

Filip Obara

Obara_1024x1024 (1).jpg
Autor:
Filip Obara
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: