Ks. prof. Andrzej Kobyliński: Powstała nowa religia. Grozi wielką psychomanipulacją

W globalnym chrześcijaństwie pojawiła się nowa, wielka siła: zielonoświątkowy charyzmatyzm. Często łączy się z tzw. prosperity gospel, czyli fałszywą ewangelią sukcesu. Charyzmatyzm tego rodzaju jest związany z całym szeregiem psychomanipulacji. Mówił o tym ks. prof. Andrzej Kobyliński.
Filozof i etyk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego był gościem podcastu Jana Pospieszalskiego.
Jak wskazał ks. prof. Andrzej Kobyliński, nie należy mówić o protestantyzacji katolicyzmu, kiedy chce się opisać problemy z ruchem charyzmatycznym. Charyzmatyzm jest nową gałęzią chrześcijaństwa, która składa się z setek tysięcy nurtów, prądów, kościołów i wspólnot zielonoświątkowych. Nurt charyzmatyczny czerpie z protestantyzmu, ale przejmuje też pewne elementy z katolicyzmu, wszystko zależy od regionu świata. Właśnie w tej nowej gałęzi szerzą się różnego rodzaju patologiczne techniki psychomanipulacji: nowe rozumienie szatana (pandemonizm), nieodpowiedzialne egzorcyzmy, tzw. spoczynek w duchu, masowe uzdrowienia i tym podobne. Jak podkreślił ks. Kobyliński, wspólnoty charyzmatyczne rozwijają się bardzo szybko i powoli zaczynają dominować w globalnym chrześcijaństwie. Tradycyjne formy chrześcijaństwa są przekształcane na nową modłę. Ten proces dokonuje się nie tylko w Polsce, ale również w Azji czy Afryce. – Mamy zjawisko globalne – wskazał.
Jak zaznaczył ks. prof. Kobyliński, charyzmatyzm łączy się ściśle z tzw. prosperity gospel, czyli z Ewangelią sukcesu. – Wśród chrześcijan, także w Polsce, którzy są uzielonoświątkowieni, jest przekonanie, że wolą Boga jest, żeby wszyscy ludzie byli zdrowi, szczęśliwi i bogaci. Żeby być szczęśliwym, zdrowym i bogatym trzeba mieć odpowiednią wiarę. Katolickie rozumienie cudu, choroby, uzdrowienia, cierpienia jest całkowicie odmienne od tego, co zawierają poglądy chrześcijan ze wspólnot zielonoświątkowych – zaznaczył.
Jako przykład podał afrykańskiego księdza Johna Bashoborę, który swego czasu prowadził w Polsce ewangelizację, przy pełnym wsparciu Konferencji Episkopatu Polski. - Rozumienie choroby, szatana, egzorcyzmu, które prezentował ksiądz John Baszabora, to jest katolicyzm uzielonoświątkowiony, czyli wymieszanie tradycyjnych elementów katolickich z różnymi wierzeniami afrykańskimi, czy z teologią zborów zielonoświątkowych – zaznaczył. Jak dodał ks. prof. Kobyliński, w ostatnim czasie na szczęście nieco wycofano się ze wsparcia dla takich postaci, prawdopodobnie z obawy przed tym, co może z tego wyniknąć.
- Na tym polegało oczyszczanie religijności przez pierwszych misjonarzy, którzy przyszli na polskie ziemię, żeby odczarować świat, to znaczy, żeby wprowadzić trochę racjonalności, żeby wprowadzić chrześcijańskie pojęcie Boga w miejsce pogańskich wierzeń Słowian. Dzisiaj w pewnym sensie te wymieszane szamańskie czy pogańskie wierzenia zdominowały naszą religijność – dodał gorzko.
Ks. prof. Andrzej Kobyliński przypomniał, że we Francji udało się przebadać – i to wewnątrz samego Kościoła – działalność grup charyzmatycznych w ostatnich dekadach. Obraz tej działalności jest wstrząsający. Szerzył się kult jednostki, czyli traktowanie założycieli grup charyzmatycznych jako ludzi, którzy mogą sprawować totalitarną władzę nad członkami swojej wspólnoty. Ponadto, stwierdzono też pandemoniczną wizję świata, czyli przesadne straszenie złymi duchami, które prowadziło ludzi do stanów lękowych i paniki, tak, że nie potrafili podejmować racjonalnych decyzji w swoim życiu. Z tym wiązały się też praktyki pseudo-egzorcyzmów, zwłaszcza wobec osób nieletnich oraz o słabej psychice. - To często prowadziło do takiej oto sytuacji, że te osoby uzależnione emocjonalnie od grupy oddalały się od swoich rodzin, rozpadały się z tego powodu małżeństwa, przestawały dobrze funkcjonować rodziny – wskazał. Do tego dochodziło wymieszanie katolickiej wiary z elementami zielonoświątkowymi, tak, że powstawał religijny miszmasz, w którym nie można było już mówić o rzetelnej katolickiej doktrynie.
- W Polsce to jest dopiero przed nami. Skala nadużyć jest o wiele większa niż to, co dotyczy nadużyć seksualnych. Cena, jaką zapłaci Kościół katolicki w Polsce w najbliższych dekadach za nadużycia psychomanipulacyjne, będzie znacząco wyższa niż to, co już zapłaciliśmy za pedofilię klerykalną. Stawiam tę tezę od kilkunastu lat – podkreślił.
Kapłan wskazał na tzw. spoczynek w duchu, który propaguje się w wielu krajach, w tym w Polsce, jako rzekome działanie Ducha Świętego. Przypomniał, że jeszcze do niedawna często poddawano tej manipulacji dzieci i młodzież. - Organizowano rekolekcje wielkopostne w halach sportowych i podczas takich rekolekcji ewangelizatorzy wprowadzali w stan hipnozy, transu, spoczynku w duchu dziesiątki, czasami setki dzieci za zgodą biskupów, księży, nauczycieli czy psychologów – przypomniał. - Ja jestem tym wstrząśnięty, krytykuję to od wielu lat. To jest opisywane jako działanie Ducha Świętego, że to jest jakiś szczególny dar Ducha Świętego. Nie sądzę, żeby Duch Święty chciał tego, żeby biedne dzieci, nie mające jeszcze 18 lat wprowadzać w stan autosugestii, transu czy hipnozy magnetycznej, żeby one traciły świadomość całkowicie bądź częściowo – dodał.
Całość w nagraniu na kanale Jana Pospieszalskiego (link).
Źródło: youtube





