Łukasz Warzecha: Poznajcie Amelię

Warzecha_1024x1024.jpg
Autor:
Łukasz Warzecha
Warzecha-Amelia-UK.jpg
Oprac. PCh24.pl

Wiedzą państwo, kim jest Amelia? Skojarzeń można mieć wiele – między innymi z klasycznym już dziś filmem pod tym tytułem z 2001 r. w reżyserii Jeana-Pierre’a Jeuneta z młodziutką wtedy Audrey Tatou w roli głównej. Jednak tytułowa Amelia była w tym filmie brunetką, a ja mam na myśli Amelię inną, młodszą, bardzo nawet młodą, której charakterystyczną cechą są purpurowe włosy. Nie wiedzą państwo?

Zanim jednak opowiem o Amelii, cofnijmy się o wiele lat. Młodszym czytelnikom nic zapewne nie powie nazwa „WC Kwadrans”. Tymczasem od tego właśnie telewizyjnego programu, nadawanego w latach 1994-1996, zaczęła się kariera medialna Wojciecha Cejrowskiego. W tamtych czasach starcie pomiędzy konserwatystami a postępowcami wyglądało może nieco inaczej niż dzisiaj (niektórych może to zdziwić, ale internet raczkował i nie był powszechnie dostępny), ale już trwało. Jednym z ubliżających określeń, stosowanych przez postępowców wobec konserwatystów było słowo „ciemnogród”. Miało zawstydzać i kontrastować z oświeconą elitą. Cejrowski dokonał manewru genialnego, choć nie był przecież pierwszy – takie rzeczy w historii już się zdarzały: przejął i odwrócił pojęcie ciemnogrodu. Zamiast się obrażać albo odpowiadać agresją, zaczął o sobie z dumą mówić, że jest ciemnogrodzianinem. Ba, organizował nawet zjazdy sympatyków pod hasłem ciemnogrodu. Odczarował słowo pomyślane jako obelga.

To przykład, jak groźne może być przejęcie i odwrócenie pojęcia, hasła, symbolu. Gdzie tu jednak purpurowowłosa Amelia? Otóż kilka miesięcy temu laburzystowski rząd Wielkiej Brytanii pod kierownictwem Keira Starmera, a konkretnie Home Office, czyli ministerstwo spraw wewnętrznych, wymyślił sobie, że sfinansuje internetowy projekt, mający odciągać młodych ludzi od rzekomego ekstremizmu. Jak wiadomo, brytyjski rząd definiuje ekstremizm bardzo szeroko, zaliczając do niego w zasadzie wszelkie formy kwestionowania rozkładającego Albion obsesyjnego tolerancjonizmu. Niedawne bezzasadne zatrzymanie Sławomira Mentzena na Heathrow na podstawie donosu jednej z wielu tolerancjonistycznych brytyjskich jaczejek, jest tylko jednym z wielu przykładów. Jak wiadomo, w Wielkiej Brytanii można trafić do aresztu, przed sąd, a nawet do więzienia za wyrażanie w sieci niepoprawnych politycznie opinii, ale już niekoniecznie za „hodowanie” (tzw. grooming) młodych dziewcząt dla zaspokajania seksualnych potrzeb – zwłaszcza jeśli jest się muzułmaninem. Pod tym względem miasto Rotherham stało się niechlubnym symbolem. Przez dwie dekady członkowie mniejszości etnicznych, głównie pakistańskiej, „hodowali” i gwałcili tam białe Brytyjki. Późniejsze dochodzenie Izby Gmin wykazało, że policję paraliżował strach przed oskarżeniami o kierowanie się rasistowskimi względami.

Zróbmy to razem!

Dzisiaj Wielka Brytania coraz bardziej wrze pod powierzchnią. Sprzeciw wobec polityki laburzystów – zresztą wcale nie tak znów różnej niż wcześniejsza polityka torysów – jednoczy coraz większą grupę ludzi. W połowie maja w Londynie znany aktywista Tommy Robinson zorganizował wielką antyimigrancką demonstrację z mocnym antyislamskim przekazem. Trudno się temu ostatniemu dziwić – muzułmanie dokonują politycznego podboju królestwa w obliczu bierności władz. Przykładów nie trzeba długo szukać. W marcu wybuchła awantura wobec zajęcia Trafalgar Square, jednego z symboli Londynu, na publiczną modlitwę muzułmanów. Minister sprawiedliwości w rządzie cieni konserwatystów nazwał to wydarzenie trafnie „aktem dominacji”, wywołując oczywiście oburzenie laburzystów. W maju muzułmańską modlitwą obrady rady miasta otworzył nowy burmistrz (Lord Mayor) Birmingham, Zaker Choudhry pochodzący z Kaszmiru. Wszystko to przywodzi na myśl proroczą powieść Gilberta K. Chestertona „Latająca gospoda” – kto nie czytał, temu polecam gorąco!  (Nawiasem, ważnym wątkiem podboju, jaki się w tej powieści dokonuje, jest walka z alkoholem, która tak nakręca naszych rodzimych purytanów.)

Rząd chce zniechęcać ludzi do angażowania się w działania podważające jego samobójczą politykę kulturową i społeczną. Władza wciągnęła więc do współpracy globalną organizację ShoutOut. Działa ona w kilku krajach świata – między innymi w USA, Francji, Niemczech, Nigerii, Czadzie, Burkina Faso, Włoszech, Bośni i Hercegowinie czy Mołdawii. No i oczywiście w Wielkiej Brytanii. W Polsce ich szczęśliwie jeszcze nie ma. Misja organizacji to nowomowa typowa dla NGO-sów, działających w głównym nurcie politycznej poprawności: walka z rzekomymi teoriami spiskowymi, dezinformacją, ekstremizmami.

ShoutOut UK opracowała propagandową gierkę, którą uruchamia się w przeglądarce. Nazywa się toto „Pathways”, czyli „Drogi” czy „Ścieżki”. Gierka jest bardzo prosta, opiera się na prymitywnych animacjach i jeszcze prymitywniejszych schematach myślowych. Będąc jej bohaterem, nastolatkiem w college’u, stajemy w sześciu prostych scenariuszach przed wyborem. Jesteśmy mianowicie kuszeni a to ściągnięciem jakiegoś złowrogiego, ekstremistycznego filmiku, a to znów pójściem na antyrządową demonstrację. Oczywiście za każdym razem jedynie słusznym wyborem jest odmowa wzięcia udziału w tych gorszących poczynaniach i powiadomienie rodziców, nauczycieli czy innych stosownych organów. Inne wybory kończą się dla nas źle – na przykład opuszczają nas koledzy albo zatrzymuje nas policja. Na koniec gry zostajemy pouczeni, że z tej matni niesłusznych, radykalnych poglądów pomoże nam wyjść rządowa terapia rodzinna albo rozmowa z psychologiem.

Przesłanie całości jest nie tylko skrajnie prymitywne – jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, to udaj się na terapię – ale też potężnie zmanipulowane. Gierka sugeruje, że żadne problemy nie istnieją, a jeżeli ktoś zwraca nam na nie uwagę, to jest agentem złych sił.

Tu właśnie pojawia się Amelia o purpurowych włosach, którą twórcy „Pathways” uczynili negatywną bohaterką gierki. To ona kusi gracza, żeby dołączył do niej na demonstracji albo załadował na swój telefon ekstremistyczny materiał. I tu wydarzyło się coś, czego ani Home Office, ani ShoutOut zapewne nie przewidzieli: Amelia została przejęta. Buntownicy przeciwko panującemu w Wielkiej Brytanii porządkowi uznali ją za znakomity symbol. Internet zalewają wiralowe filmiki produkowane za pomocą sztucznej inteligencji z atrakcyjną dziewczyną o purpurowych włosach, która gnębi Keira Starmera, ratuje młode dziewczęta przed muzułmanami, z dumą powiewa brytyjską flagą i wzywa, aby ratować kraj przed upadkiem. Zamiast symbolem groźnych tendencji, Amelia stała się symbolem obrony tradycyjnych brytyjskich wartości. Można już znaleźć zdjęcia z patriotycznych protestów, na których kobiety w różnym wieku występują w purpurowych włosach. Pojawiła się również piosenkarka, która na swoim kanale między innymi na YouTube zaprezentowała kilka całkiem udanych piosenek, z tekstami idącymi kompletnie w poprzek politycznej poprawności. Klipy w większości są zrobione w SI. Czy stoi za nimi prawdziwa osoba czy też wszystko to jest kreacją cyfrową, trudno na sto procent stwierdzić. (Poddałem kilka z nich analizie – przez SI, jakże by inaczej – z konkluzją, że najpewniej wokalistka jest prawdziwa i momentami można ją w klipach zobaczyć, natomiast udział SI w produkcji tychże i przygotowaniu muzyki jest znaczący.)

Czy Wielka Brytania jest jeszcze do uratowania? Nawet Marine Le Pen wątpiła w możliwość uratowania swojego kraju jeszcze podczas ostatnich wyborów parlamentarnych we Francji w 2024 r., i to zakładając, że wygrałoby Zjednoczenie Narodowe (co, jak wiadomo, nie nastąpiło ze względu na specyficzne rozwiązania francuskiej ordynacji wyborczej). Zaś wiele wskazuje na to, że sytuacja Albionu jest jeszcze gorsza niż Francji, a terror politycznej poprawności – silniejszy. Moglibyśmy się cieszyć, że my jesteśmy w lepszej sytuacji, ale powinniśmy mieć świadomość, że mówimy jednak o naszym wspólnym europejskim domu – w sensie kulturowym i cywilizacyjnym. Francuskie czy angielskie dziedzictwo jest w tym sensie także nasze. Nawoływania muezzina pod Paryżem czy w Birmingham są zagrożeniem również dla nas, nawet jeśli nie bezpośrednio. Dlatego takie drobne sprawy, jak pozyskanie Amelii dla sprawy ratowania Wielkiej Brytanii przed upadkiem i wystrychnięcie na dudka brytyjskich agend rządowej politpoprawności zawsze cieszą.

Łukasz Warzecha

Warzecha_1024x1024.jpg
Autor:
Łukasz Warzecha
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: