Marcin Możdżonek dla Kwartalnika PCh24.pl: Natura sobie poradzi. Ale człowiek bez jej regulacji – już nie

Oczywiście prawdą jest, że natura poradzi sobie bez ingerencji człowieka. Ale jest jeszcze druga strona medalu. Natura sama sobie poradzi, ale człowiek bez jej regulacji już nie. I to jest właśnie źródło tej manipulacji, które organizacje czy różnego rodzaju aktywiści nam sączą – zauważa Marcin Możdżonek, sportowiec, polityk i myśliwy, prezes Naczelnej Rady Łowieckiej w rozmowie z Piotrem Relichem.
Kobieta zabita i zjedzona przez niedźwiedzia w Bieszczadach, emerytka z przeciętą tętnicą po ataku dzika, kierowca TIR-a zagryziony przez psy w lesie - to opisy tylko tych najgłośniejszych incydentów w ostatnim czasie z udziałem zwierząt. Przy takich okazjach bardzo często słyszy się, że ataki prowokuje człowiek, który niepotrzebnie nachodzi zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Kto zatem jest winny podobnych tragedii? Człowiek czy zwierzę?
Zwierzę dokonuje ataku, więc winne jest zwierzę. Ale to człowiek dopuszcza do tego typu sytuacji. Nie mówię tu o ofiarach; nikomu nie zawiniła kobieta, która została zagryziona przez niedźwiedzia. Były zgłaszane sygnały o tym, że osobnik jest agresywny i że może dojść do tragedii. I faktycznie doszło, w lesie gospodarczym, zaledwie kilkaset metrów od zabudowań.
Dziki w miastach stanowią już coraz większy problem. Słyszeliśmy przykład z Krakowa, gdzie roczne dziecko wypadło z wózka przewróconego przez lochę. Polskę rozgrzała niedawna sprawa zagryzienia przez psy kierowcy TIR-a w okolicach Zielonej Góry, czy też ciężarnej mieszkanki Warszawy, która poroniła w wyniku ataku dzika. W Polsce mamy ponad 35 tysięcy pogryzień przez psy rocznie, a mówimy tu wyłącznie o przypadkach zgłaszanych.
Dlatego mimo wszystko większą winą należy obarczyć człowieka. Bo są ludzie, którzy świadomie pozwalają na takie sytuacje. Mało tego, sprzeciwiają się rozwiązaniom racjonalnym i zgodnym z prawem. Dzisiaj pozwalamy naszym zwierzętom niemal na wszystko: właściciele psów - mam duże wątpliwości co do tego, jak rzeczywiście o nie dbają. Nie układają psów, nie szkolą ich, często zdarza się, że nawet nie sprzątają po swoich pupilach. Państwo, które nadzoruje polską przyrodę, w ogóle nie posiada strategii dotyczącej gatunków konfliktowych: niedźwiedzia, wilka, łosia, żubra, bobra. Do tego dochodzą jeszcze inwazyjne gatunki. Wajcha została przestawiona w skrajnie lewą stronę i zaczynamy ustępować miejsca zwierzynie, zwłaszcza w miastach. Miejsce dzikich zwierząt jest na dzikich terenach, więc w lesie lub na polach, a nie tutaj.
Skąd się zatem bierze ta zmiana stosunku człowieka do zwierzęcia? Czy nie jest tak, że powoli przestajemy traktować je jak zwierzęta, chcąc widzieć w nich naszych towarzyszy, bliskich, członków rodziny?
Faktycznie, obserwujemy proces zdumiewającej antropomorfizacji. Prawa zwierząt są dla niektórych ważniejsze niż prawa człowieka, co jest aberracją. Zachowania zwierząt nie zmieniły się od setek tysięcy lat. Zwierzęta chcą przetrwać, więc pobierają pokarm, przemieszczają się tam, gdzie mogą go znaleźć, atakują, a jeśli trzeba, to się bronią. Pokazują dominację. To nie jest proces rozumowania na ludzkim poziomie, choćbyśmy nie wiem jak zaklinali rzeczywistość. To jest instynkt.
Dzisiaj zdajemy się o tym zapominać, gdzieś totalnie odcięliśmy się od praw, jakimi rządzi się przyroda. Zatraciliśmy kompletnie zdrowy rozsądek. Dla nas pokarmy mięsne czy odzwierzęce, jak mleko i sery, stały się po prostu produktami ze sklepu. Tymczasem one pochodzą od zwierząt. Żeby w ogóle zjeść jakikolwiek posiłek mięsny, zwierzę musi stracić życie. Zwierzę musimy zjeść albo musimy je przegonić z pól, bo niszczy nasze uprawy.
Z drugiej strony według oficjalnych statystyk mamy już w Polsce więcej gospodarstw domowych z psem lub kotem, aniżeli z dziećmi. Polacy znajdują się w europejskiej czołówce pod względem liczby psów na jednego mieszkańca. Wydawałoby się zatem, że zbliżamy się do natury, chcemy żyć za pan brat z przyrodą – tymczasem Pan mówi, że jest wręcz przeciwnie. Dlaczego?
Jeżeli pies czy kot jest dobrze traktowany, dobrze mu się żyje, jest ułożony, zna swoje miejsce w hierarchii rodzinnej (bo są to zwierzęta stadne, które dążą do tego, żeby dominować), to tak, miejmy psy. Miejmy ich jak najwięcej, cieszmy się nimi, bo i nasze dzieci się przy zwierzętach rozwijają. Natomiast jeżeli zwierzęta domowe mają być substytutem dzieci czy substytutem rodziny, no to świat staje na głowie i potem mamy to, co mamy.
Aktywiści prozwierzęcy i środowiska promujące ekologizm lubią powtarzać, że „natura sama sobie poradzi”, więc ingerencja człowieka w środowisko naturalne jest niepotrzebna, a nawet szkodliwa. Czy rzeczywiście tak jest? Czy natura faktycznie poradzi sobie bez człowieka?
Oczywiście to prawda, że natura poradzi sobie bez ingerencji człowieka. Ale jest jeszcze druga strona medalu. Natura sama sobie poradzi, ale człowiek bez jej regulacji już nie. I to jest właśnie źródło tej manipulacji, którą organizacje czy różnego rodzaju aktywiści nam sączą. Natura zawsze znajdzie rozwiązanie: coś nowego urośnie, powstanie nowy gatunek czy powróci stary gatunek do danego biotopu, ale człowiek już będzie miał problem.
Jeżeli nie będziemy regulować populacji zwierząt, jeżeli nie będziemy ingerować w przyrodę, zaczną nam zarastać drogi. Drzewa wyrosną w zupełnie przypadkowych miejscach. Zwierzyna dziko żyjąca, co już ma miejsce, będzie chodzić po centrach miast i stwarzać coraz większe zagrożenie. Naprawdę jestem zdumiony, że jeszcze nie doszło do jakiejś spektakularnej tragedii, ale to jest tylko kwestią czasu. Oczywiście mieliśmy poważne poturbowanie chłopca przez dzika w Legnicy, na szczęście dziecko odratowano. Okazuje się jednak, że nie jest to tak medialny temat jak „uśmiercanie dzika” czy „zabicie dzika”, który nagminnie wchodził na teren placu zabaw w Warszawie, gdzie przebywały dzieci z rodzicami. Ideologia uczłowieczania zwierząt powoduje też to, że wszystko, co zrobi zwierzę człowiekowi, jest usprawiedliwiane przez nieświadomość zwierzęcia. Ale robienie ze zwierząt członków społeczeństwa opiera się z kolei na ich „wybitnym poczuciu wspólnoty z człowiekiem, wykształconym ewolucyjnie”. To bzdury i dopasowywanie narracji do fałszywej ideologii (...)
Całą rozmowę przeczytasz w 6. numerze Kwartalnika PCh24.pl
Marcin Możdżonek – sportowiec, myśliwy, polityk i komentator życia publicznego. Były kapitan reprezentacji Polski w siatkówce, wicemistrz Europy z 2009 r., mistrz świata z 2014 r. Od 2023 r. jest prezesem Naczelnej Rady Łowieckiej. Radny miasta Olsztyn, członek Konfederacji (Nowa Nadzieja)






