Patus w autobusie nazistą? Kto wzbudza „moralną panikę”

Bielsko-autobus-panika.jpg

Histeria, jaka pojawiła się w polskich mediach – szczególnie tych społecznościowych – po upublicznieniu nagrania agresywnego zachowującego się mężczyzny wobec młodych Ukrainek, raczej zaszkodzi stosunkowi Polaków do mniejszości ukraińskiej w Polsce, niż w czymkolwiek pomoże.

Potrzeba rytualnego odcięcia się od jakiegoś patusa w autobusie ze strony najważniejszych polityków i popularnych dziennikarzy, wraz z żądaniem potępienia podobnych sytuacji przez Kościół (sic!), sprowadzają całą sprawę do absurdu. Ów pospolity cham, który postanowił nabluzgać grupce młodych dziewczyn został nazwany „nazistą”, zaś jego zachowanie ma właściwie świadczyć o panującej w Polsce atmosferze rodem z Niemiec lat 30. XX wieku.

Litościwie nie będę już znęcał się nad kompletnym niezrozumieniem tego, jak rodziły się totalitaryzmy, i że z pewnością u ich korzeni nie leżały nigdy szalone zachowania ludzi z marginesu. Dość powiedzieć, że mamy po prostu do czynienia z jakąś formą „moralnej paniki”. Nikt w tak udany sposób nie zrobił z nas narodu antyukraińskich nienawistników jak grupka publicystów i polityków w ostatnich dniach.

Przemoc narasta?

Żeby jednak nieco ostudzić emocje, pochylmy się na moment nad twardymi liczbami. Jak wygląda faktyczna skala tzw. przestępstw z nienawiści wobec Ukraińców? Otóż w 2024 roku zgłoszono w tej sprawie 267 zawiadomień na policję, w 2025 roku – 275, zaś do połowy 2026 roku zgłoszeń było 180. Przyznacie państwo, że wziąwszy pod uwagę ponad milionową mniejszość ukraińską w Polsce, są to sprawy „groszowe”. W dodatku mówimy o zgłoszeniach a nie potwierdzonych przypadkach agresji. Same zgłoszenia mówią nam jedynie o tym, że ktoś poczuł się znieważony a – jak wiadomo – subiektywne odczucie niekoniecznie oddaje rzeczywistą sytuację.

Zróbmy to razem!

Nie przeszkodziło to jednak Tomaszowi Terlikowskiemu ogłosić, że w Polsce „narasta przemoc wobec Ukraińców” a publicystce m.in. „Gazety Wyborczej” Wiktorii Bielaszyn dokonywać psychodiagnozy problemów Polaków z Ukraińcami, posługując się przy tym „dowodami anegdotycznymi”. Na przykład relacją Ukrainki, do której ktoś na ulicy miał się kiedyś brzydko odezwać.

Zakładam, niestety, że większość z osób, które wpadły w jakiś obłędny trans snucia teorii o fali nienawiści Polaków do Ukraińców, dawno nie podróżowało komunikacją miejską albo niespecjalnie bywa też w miejscach publicznych. Tam – niestety – zdarza się wcale nie tak rzadko, że ludzie z rozmaitymi problemami wyładowują swoją agresję na innych ludziach. Niewiele to jednak mówi o stosunku Polaków do jakiegoś problemu.

Sam byłem świadkiem, jeszcze całkiem niedawno, gdy jakiś pijaczyna wytaczając się z tramwaju obrzucił kogoś stekiem wulgaryzmów. Uważam, że w takich sytuacjach należy reagować, ale za nim podniosłem głowę znad czytnika, żeby zorientować się w sytuacji, lump sunął już po chodniku a motorniczy zamykał drzwi. Nie był to żaden „przykład męskiej agresji wobec bezbronnych”, ale człowiek, któremu – przepraszam za potoczne sformułowanie, nie będę udawał, że znam się na medycznej terminologii określającej skutki choroby alkoholowej – wóda wyżarła część mózgu. I tyle.

Podobnych zdarzeń w postaci rozmaitych utarczek słownych, przepychanek, kłótni, dzieje się zazwyczaj sporo, nie tylko w komunikacji miejskiej, ale też w ogóle na ulicach, w sklepach czy innych miejscach publicznych. Podobno staruszki – ja sam raczej się z tym nie spotkałem, ale moje koleżanki już na przykład tak – bywają wyjątkowo nieprzyjemne w autobusach czy tramwajach wobec młodszych kobiet. Czy z pojedynczych doświadczeń kilku osób należy wyciągnąć wniosek, że ludzie starsi są szczególnie brutalni lub – co gorsza – podatni na wpływy nazizmu?   

Jeśli politycy i dziennikarze wierzą, iż wieszcząc narastającą skalę nienawiści wobec Ukraińców i dostrzegając w niej narodziny nazizmu, przekonają kogokolwiek, że od dzisiaj należy przybyszów zza wschodniej granicy pokochać, jest w błędzie. Co więcej, tego typu akcje sprawią, że niechętna migrantom z Ukrainy Konfederacja Korony Polskiej, nabije sobie kolejne punkty poparcia, ku przerażeniu tej samej grupy komentatorów, którzy dzisiaj z rzekomo z antyukraińskimi nastrojami walczą.

Dyktatura poprawności

Nikt nie lubi, kiedy wciska mu się dziecko w brzuch. Szczególnie, że zmiana nastawienia Polaków wobec mniejszości ukraińskiej jest faktem, tyle że nie ma ona nic wspólnego z jakąś organiczną nienawiścią. Podłoże dla tej zmiany stanowią dość naturalne obawy związane z awansem ekonomicznym Ukraińców kosztem Polaków, ale też doświadczenie pewnych różnic kulturowych. Są to bardzo realne obawy, mające swoje uzasadnienie. Przekonywanie dzisiaj ludzi, że o to stajemy się bandą brutalnych nazioli – wyjątkowo odrażające porównania, jeśli wziąć po uwagę zbrodnie, jakie Niemcy dokonali w Polsce – jest po prostu nieskuteczne.

Nie jest bowiem przypadkiem, że wyborcy chyba najbardziej „antyukraińskiej” partii, czy wspomnianej Konfederacji Korony Polskiej to w niemałej mierze ludzie zamożni, zarabiający wyżej niż średnia krajowa. To między innymi im towarzyszą obawy związane z ryzykiem utraty pozycji w związku z kosztami, jakie ponosimy z powodu trwającej za wschodnią granicą wojny.

Jedyne zatem, do czego może doprowadzić absurdalna narracja o rodzącym się w Polakach złu, to wzrost napięć, poczucie, że za pomocą jakiegoś absurdalnego wzmożenia usiłuje się kanalizować realne problemy w relacjach z ukraińską mniejszością, a ostatecznie – bunt przeciwko dyktatowi politycznej poprawności, z czym mamy do czynienia na większą skalę w krajach zachodniej Europy. Tam nastroje „antyimigranckie” są już poważną społeczną emocją, którą rozpala m.in. autocenzura mediów czy polityków, „zabraniająca im” informować chociażby o pochodzeniu sprawców przestępstw.

Zamiast zajmować się poszukiwaniem rozwiązywania prawdziwych problemów społecznych, na przykład stworzeniem jakiejś spójnej polityki migracyjnej, zajmujemy się pojedynczymi przypadkami patologii. Medialne „grzanie” takich zdarzeń, jak to z Bielska, doprowadzi raczej do wzrostu niechęci wobec Ukraińców, niż uspokojenia nastrojów. Ci, którzy uważają się za mądrzejszych i lepszych od innych, pozwolili zatem sprowadzić debatę o migracji do emocjonalnego rynsztoku.

Tomasz Figura

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: