Świat jako cyfrowa symulacja. Czy „władcy AI” zbudują nam „Matrixa”?

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
symulacja-matrix-AI.jpg
Oprac. PCh24.pl

Czy rzeczywistość, w której żyjemy, to tylko cyfrowa symulacja? Taką tezę głoszą wpływowi ludzie z branży AI. Niektórzy wydają miliony dolarów, by wydostać się z tego „Matrixa”. Problem w tym, że ofiarą tych prób możemy paść wszyscy.

W tekście omówię koncepcję symulacjonizmu, czyli poglądu, zgodnie z którym cała nasza rzeczywistość to tylko komputerowa symulacja. Symulacjonizm głosił niedawno Elon Musk, a rozwija go bardzo popularny informatyk, Roman Yampolskiy. Zanim przejdę do omówienia właściwego symulacjonizmu, pokażę krótko jego korzeń gnostycki oraz odniosę się do słynnego dzieła kinematrografii z 1999 roku. 

Pokusa gnozy

Ludzkość od wieków wyobraża sobie, że jest uwięziona w świecie, z którego powinna uciec. Nie wdając się w rozważania na temat mitów i spirytualizmów wschodnich, osnutych właśnie wokół motywu ucieczki ze świata, głównym wyrazem tego przekonania na Zachodzie stał się gnostycyzm. W ujęciu historycznym to bardzo złożony fenomen, o wielu różnych odnogach i prądach. Motywy gnostyckie można znaleźć u Platona, a jeszcze silniej u greckich orfików. Klasycznym wdrożeniem myśli gnostyckiej stały się jednak wielkie systemy mityczno-filozoficzne, które powstawały na gruncie wczesnego chrześcijaństwa. Zasadnicza struktura mitu gnostyckiego jest bardzo prosta:

Zróbmy to razem!

- istnieje dobry Bóg, do którego człowiek nie posiada jednak bezpośredniego dostępu;

- istnieje zła istota – Demiurg, która uwięziła ludzi w świecie materii;

- istnieje możliwość nawiązania kontaktu z rzeczywistością dobrego Boga (Pleromą);

- inicjatorem kontaktu jest dobry Bóg, kierując do świata materii swojego Wysłannika;

- korzystając z inspiracji Wysłannika, ludzie mogą wejść w posiadanie wiedzy (gnozy, gnosis) o naturze rzeczywistości;

- zdobycie gnozy – niekiedy w połączeniu z określonymi praktykami duchowymi albo ascetycznymi – prowadzi do osiągnięcia stanu gwarantującego wyzwolenie;

- ostatecznym celem człowieka jest przejście z „materialnego więzienia” do Pleromy, czyli połączenie z dobrym Bogiem.

Zależnie od wersji gnostyckiego mitu, boskim Wysłannikiem bywały różne postaci. Wielu gnostyków wczesnochrześcijańskich wskazywało na osobę Jezusa Chrystusa. Byli jednak i tacy, którzy w kluczu gnostyckim odczytywali Księgę Rodzaju. Wówczas niebiański strażnik Edenu okazywał się być Demiurgiem, sam Eden materialnym więzieniem, a wysłannikiem z Pleromy – szatan. W ten sposób to właśnie diabeł stawał się gnostycką figurą prometejską, wspomożycielem ludzkości.

Gnostycyzm jest w świecie Zachodu w różnych formach popularny również dzisiaj, zwłaszcza za sprawą fascynacji mitologią i spirytualizmem wschodu. Wielu ludzi eksperymentuje z technikami medytacji, mając nadzieję na uzyskanie gnozy, nazywanej tu zwykle oświeceniem. Inni mieszkańcy Zachodu starają się wykorzystywać techniki hipnotyczne, uzyskiwać świadomość podczas snu albo też zażywają narkotyki, oczekując, że w ten sposób uzdolnią się do przekroczenia rzeczywistości materialnej i zyskają kontakt z prawdziwą rzeczywistością, jakkolwiek nazywaną, a zawsze stanowiącą odpowiednik gnostyckiej Pleromy.

„Matrix” jako źródło nowej fali gnostycyzmu

W 1999 roku ukazał się filmowy hit „Matrix”, stanowiący nowoczesną adaptację mitu gnostyckiego. W przeciwieństwie do ujęć klasycznych czy starożytnych, w Matrixie nie ma duchowego złego Demiurga, który tworzy cały świat materialny. W roli Demiurga występują superinteligentne maszyny, traktujące ludzi jak źródło energii i trzymające ich świadomość w cyfrowej symulacji rzeczywistości. Fabuła filmu dotyczy hakera o pseudonimie „Neo”, który zyskuje wiedzę (gnozę) pozwalającą mu na wyjście z cyfrowej symulacji, co też ostatecznie z sukcesem przeprowadza, zyskując dostęp do rzeczywistości. W filmie „Matrix” inaczej niż w klasycznym ujęciu gnostyckim zobrazowany jest ostateczny cel – nie jest nim połączenie z Pleromą, ale wydostanie się z cyfrowej symulacji do „rzeczywistości bazowej”, czyli do materialnego świata. Nie ma tu zatem dosłownego powtórzenia mitu gnostyckiego; to raczej trawestacja, która zachowuje zasadniczą, dwudzielną strukturę gnostycką – fałszywa rzeczywistość doświadczana przez ludzi, prawdziwy ukryty świat, do którego trzeba się wyzwolić.

Symulacja Niklasa Boströma

W 2003 roku szwedzki filozof z Oxfodu, Nicklas Boström, opublikował artykuł pt. „Czy żyjesz w komputerowej symulacji?” (ang. „Are You Living in a Computer Simulation?”). Według Boströma, z dużym prawdopodobieństwem należy przyjąć, iż cała nasza rzeczywistość jest tylko cyfrową symulacją, którą generuje niezwykle rozwinięta technologia komputerowa. Od czasu publikacji tego artykułu koncepcja cyfrowej symulacji, rozpowszechniona przez film „Matrix”, zaczęła być coraz częściej rozważana przez filozofów. Traktowana długo jako zupełnie marginalna, w ostatnich latach odżyła za sprawą rozwoju tzw. Sztucznej Inteligencji. Nowi zwolennicy tej idei, którą będę tu określać mianem symulacjonizmu, są głęboko przekonani, że prawdopodobieństwo uwięzienia ludzkości w cyfrowej symulacji jest niemal całkowite. Jak argumentują, rozwój technologiczny jest tak szybki, a moce generatytywne AI tak potężne, że należy przyjąć, iż całe nasze otoczenie – być może także inni ludzie – to tylko cyfrowa symulacja, tworzona przez superkomputer z nieznanych nam przyczyn.

Elon Musk i „obsesja” Doliny Krzemowej

Taką tezę wyraźnie poparł kilka lat temu obecnie najbogatszy człowiek świata, Elon Musk. W 2016 roku stwierdził, że szanse na to, iż nasza rzeczywistość jest prawdziwa, to tylko „jeden do miliarda”. Musk wskazywał na szybki rozwój gier wideo: jeszcze kilkadziesiąt lat temu takie gry były niezwykle proste graficznie, tymczasem dziś symulują widzialną rzeczywistość o wiele lepiej. Według szefa SpaceX i Tesli, jeżeli założyć dalszy postęp, należy przyjąć osiągnięcie stanu całkowitej nieodróżnialności symulacji komputerowych od rzeczywistości materialnej – i to właśnie sprawia, jakobyśmy mieli funkcjonować w ramach jednej z takich symulacji. Według Muska, jeżeli jednak nie jesteśmy w symulacji (szansa 1 na miliard), to wynika to z faktu naszego pierwszeństwa: to my rozwijamy nowoczesną technologię jako pierwsi i to dopiero my zaczniemy w przyszłości tworzyć doskonałe symulacje wszechświata. Argumentacja Muska była właściwie tożsama z tą, którą przedstawił w cytowanym artykule Niklas Boström.

W tym samym 2016 roku na łamach magazynu „The New Yorker” pojawił się obszerny artykuł na temat Samuela Altmana, wówczas jednego z założycieli firmy OpenAI, a dziś jej dyrektora generalnego; Altmana zna niemal każdy z racji na rewolucyjny produkt OpenAI, czyli słynnego ChataGPT. W artykule z 2016 roku padło krótkie, ale ciekawe stwierdzenie dotyczące interesującego nas problemu, czyli symulacjonizmu. „Wielu ludzi w Dolinie Krzemowej obsesyjnie interesuje się hipotezą symulacji, czyli twierdzeniem, zgodnie z którym rzeczywistość, jakiej doświadczamy, jest w istocie dziełem komputera. Dwóch technologicznych miliarderów poszło tak daleko, że potajemnie zaangażowali naukowców do pracy nad wydostaniem się z symulacji”. Nazwiska tych miliarderów nie zostały nigdy ujawnione; jeżeli fakt poczynienia takiej inwestycji jest prawdziwy, to pokazuje, że przynajmniej w tamtym okresie symulacjonizm traktowano w Dolinie Krzemowej z dużą powagą.

Wizja Romana Yampolskiy’ego

Kolejną falę popularności symulacjonizmu można wiązać z działalnością Romana Yampolskiyego. To informatyk urodzony w 1979 roku w łotewskiej Rydze. Wykształcił się w Stanach Zjednoczonych; pracuje na Uniwersytecie Louisville w stanie Kentucky. Specjalizuje się w problematyce bezpieczeństwa AI; ma na tym polu duże osiągnięcia naukowe i uchodzi za cenionego profesjonalistę. Od kilku lat Yampolskiy przestrzega przed tworzeniem tzw. AGI, czyli Ogólnej Sztucznej Inteligencji (ang. „Artificial General Intelligence”), czyli zaawansowanego systemu AI, znacząco przerastającego ludzkie zdolności intelektualne. Według Yampolskiy’ego, stworzenie AGI z dużym prawdopodobieństwem doprowadzi do zagłady ludzi. System AGI miałby realizować swoje własne cele, traktując istnienie człowieka z całkowitą obojętnością. Jeżeli to istnienie stanęłoby na drodze celom AGI – a według Yampolskiy’ego, tak mogłoby się stać – to wówczas ludzkość zostałaby przez system po prostu zgładzona, tak, jak ludzie nie przejmują się istnieniem mrowiska na placu budowy, zwyczajnie je niwelując.

Radykalny symulacjonizm

Będąc skrajnym katastrofistą w obszarze przyszłości AI, Yampolskiy głosi jednak również radykalny symulacjonizm. Przyjął tę koncepcję jako prawdopodobnie prawdziwą w roku 2021, a rozwinął ją w artykule opublikowanym pierwotnie w październiku 2022 – nota bene, zaledwie na miesiąc przed premierą przełomowego ChataGPT. Artykuł Yampolskiy’ego można znaleźć w sieci pod dwoma tytułami; ja odnoszę się do wersji bardziej oficjalnej, ogłoszonej w roku 2023 na łamach czasopisma „Seeds of Science”, a noszącej tytuł „Jak uciec z symulacji” (ang. „How to Escape From the Simulation”). Yampolskiy uważa, że prawdopodobieństwo życia w symulacji wynosi więcej niż 99 proc., co sytuuje go w jednej linii z twierdzeniem Elona Muska z 2016 roku. W swoim artykule nie argumentuje jednak na rzecz istnienia symulacji, ale traktując to jako założenie, stara się pokazać możliwe drogi wyjścia z tej symulacji.

Ucieczka dzięki AGI

Yampolskiy w gruncie rzeczy przyjmuje strukturę rzeczywistości zaprezentowaną w „Matriksie”. Twierdzi, że jesteśmy uwięzieni w cyfrowej symulacji komputerowej, a początkiem drogi do wyzwolenia jest uzyskanie wiedzy o tym fakcie (czyli gnozy). Yampolskiy nie wie, kto albo co jest Demiurgiem, jakkolwiek za najbardziej prawdopodobny scenariusz uważa ten, w którym symulację tworzy zaawansowany system AI. Innymi słowy, to sztuczna superinteligencja symuluje naszą rzeczywistość, w nieznanym nam celu. Autor przyjmuje jednak również inne możliwe tożsamości Demiurga. W jednym z późniejszych wywiadów stwierdził półżartem, że być może symulatorem (czyli posiadaczem symulacji) jest… Elon Musk, wskazując w ten sposób, że symulacja, w której mamy być uwięzieni, może być efektem obecnego rozwoju AI, aż do poziomu AG, czyli Ogólnej Sztucznej Inteligencji.

W omawianym artykule Yampolskiy stawia jednak szczególną tezę. Otóż jego zdaniem to właśnie rozwój AI może stanowić drogę ucieczki z cyfrowej symulacji. W ten sposób opisuje tę ścieżkę: „Stworzyć symulowaną replikę naszego wszechświata, umieścić w nim AGI, obserwować, jak ucieka, skopiować zastosowane podejście albo też przyłączyć się do AGI uciekającej z naszej symulacji”. Poza tym, Yampolskiy wskazuje między innymi na takie sposoby ucieczki z symulacji, jak: próba nagłego przeciążenia systemu, który tworzy naszą symulowaną rzeczywistość, celem wywołania w nim błędów albo luk, które można byłoby wykorzystać do ucieczki; doprowadzić do wyłączenia systemu, na przykład poprzez tworzenie paradoksu w postaci zorganizowania podróży w czasie, albo też stworzenia naszej własnej symulacji, która będzie wymagać użycia większej ilości pamięci, niż dostępna w bazowym programie dla symulacji naszej rzeczywistości; nawiązać kontakt z symulatorem w nadziei na to, że sam pomoże nam się wydostać z symulacji; czy też utrzymywanie planów ucieczki w tajemnicy za sprawą kryptografii kwantowej. 

Naprawić „kod źródłowy” świata

Zostawiając te szczegóły na boku, warto przyjrzeć się motywacji do ucieczki, którą wskazuje Yampolskiy. Otóż jego zdaniem, po prostu dobrze jest wiedzieć, jaka naprawdę jest rzeczywistość. W artykule wskazuje, że możliwości są zasadniczo dwie: rzeczywistość jest albo lepsza niż ta, w której żyjemy (co zbliżałoby nas do klasycznie gnostyckiej Pleromy), albo też jest gorsza (co zbliżałoby nas do trawestacji koncepcji gnostyckich w „Matrixie”). W każdym przypadku, zdobycie wiedzy (gnozy) o naturze rzeczywistości jest po prostu wskazane.

Na tym jednak nie koniec. Otóż Yampolskiy uważa, że ucieczka z cyfrowej symulacji może doprowadzić ludzi do osiągnięcia niesamowitej potęgi. To chyba najciekawszy z pomysłów autora. „Jeżeli zwieńczona sukcesem ucieczka będzie wiązać się z pozyskaniem kodu źródłowego wszechświata, to być może umożliwi to naprawdę świata na podstawowym poziomie” – pisze. Propozycja Yampolskiyego ma zatem swoisty „mesjański” wymiar, podobnie jak w „Matriksie” czy klasycznych mitach gnostyckich: ucieczka z fałszywej rzeczywistości ma doprowadzić do naprawy tego, co istnieje, niejako przywracając „pierwotną jedność rzeczywistości” (gnostycyzm) – czy też usprawniając „kod źródłowy” świata i uwalniając świadome byty od cierpienia (Yampolskiy).

Popularność

Roman Yampolskiy podróżuje po wielu krajach świata, gdzie spotyka się nawet z przedstawicielami rządów. Jak sam mówi z ubolewaniem, zwykle jest pytany o to, jak przyspieszyć rozwój AI, choć jego intencja to spowolnienie i ograniczenie tego rozwoju. Spotkania, które odbywa, gwarantują mu jednak pewien znaczący wpływ na świadomość społeczną dotyczącą fenomenu AI. Co więcej, Yampolskiy jest niezwykle popularny w sieci. Niektóre wywiady, jakich udziela popularnym podkasterom, notują miliony odsłon – rekordowa rozmowa ma ponad 20 mln wyświetleń. Jako że Yampolskiy praktycznie wszędzie mówi o koncepcji symulacjonistycznej, nadaje to tej idei bardzo duży rozgłos – a z racji na profesjonalną powagę tego informatyka, symulacjonizm może być potencjalnie traktowany coraz poważniej, już nie tylko w Dolinie Krzemowej.

„Matrix” zamiast wyzwolenia

Problem polega na tym, że wizja Yampolskiy’ego, podobnie jak ograniczona intelektualnie wizja Elona Muska, jest całkowicie ateistyczna. Nie występuje w niej Bóg, a człowiek nie ma żadnej szczególnej wartości. W jednym z wywiadów, w których Yampolskiy komentował swoją hipotezę symulacji, wskazywał na własne rozumienie fenomenu świadomości. Twierdził, że świadomość prawdopodobnie „podąża za inteligencją”, a to oznacza, że AI może być świadoma – a Ogólna Sztuczna Inteligencja może być świadoma w sposób znacząco przekraczający ludzką świadomość. Według Yampolskiy’ego, świadomość najpewniej nie jest powiązana z biologią, a to oznacza, że człowiek nie jest w ogóle istotą wyjątkową. Tego rodzaju narracja dobrze koresponduje z inną wypowiedzią Elona Muska, dla którego ludzkość stanowi tylko „biologiczny starter” dla powstania sztucznej superinteligencji. Mamy zatem do czynienia z bardzo specyficzną wersją gnostycyzmu, w pewnym sensie jeszcze niebezpieczniejszą od tych, które rodziły się jako herezje w pierwotnym chrześcijaństwie. Ten cyfrowy gnostycyzm zaprzecza nie tylko boskości Chrystusa, ale w ogóle istnieniu Boga – a nawet istnieniu człowieka jako szczególnego podmiotu, obdarzonego wyjątkową godnością.

Przyjęcie światopoglądu symulacjonistycznego może ponadto prowadzić do rozmaitych nadużyć: jeżeli ludzie żyją w symulacji, to czy sami nie są tylko symulacją? Może jedynymi rzeczywiście świadomymi podmiotami są ci, którzy posiadają „gnozę” na temat symulacji albo szerzej, na temat AI? Czy wobec tego nie są etycznie uprawnieni do tego, by traktować „nie-gnostyków” jako byty niższej kategorii, przeznaczone do wykorzystania – na przykład, do wykorzystania jako „masa”, cyfrowa czy quasi-biologiczna, zdatna do tego, by stać się narzędziem w rękach gnostyków chcących „uciec” z symulacji rzeczywistości? Nawet jeżeli brzmi to szaleńczo, ludzka historia pokazuje, że wielka koncentracja władzy w połączeniu z fałszywą antropologią może prowadzić do budowy wielkich systemów opresji. Nie byłoby dziwne, gdyby „cyfrowi panowie”, napędzani ideologią symulacjonizmu, zamiast wyzwalać się z rzekomego „Matrixa”, raczej go stworzyli, traktując zwykłych ludzi jako pozbawione wartości, ledwie świadome cyfrowe „awatary” prawdziwie świadomych podmiotów.

Paweł Chmielewski

 

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: