Dzisiaj

Orban znowu wygra? Europejska lewica przygotowuje już plan „B”

(Victor Orban / fot. Annika Haas / Wikimedia Commons)

12 kwietnia Węgrzy wybiorą nowe władze. To bardzo ważne wybory nie tylko dla samych Węgrów, ale w szczególności dla obecnych władz w Brukseli i Kijowie. „The European Conservative” sugeruje, że „liberalna sfera publiczna jest już w pełnym rozkwicie: zawyżone sondaże są wykorzystywane do przedstawiania Pétera Magyara i jego partii Tisza jako nieuchronnych zwycięzców, jednocześnie przygotowując grunt pod potencjalną porażkę”.

„The European Conservative” wskazuje, że liberalne sondażownie i międzynarodowe media tworzą narrację, jakoby kandydat opozycji, wspierany przez Brukselę i Kijów, był nie do zatrzymania. Rzekomo ma utrzymywać bardzo dużą, dwucyfrową przewagą nad obecnym premierem.

Magazyn zaznacza, że w wyborach parlamentarnych w 2022, zgodnie z oficjalnymi danymi Węgierskiego Krajowego Biura Wyborczego, do urn poszło nieco ponad 69 % obywateli – dokładnie głosowało 5 717 182 osób.

Wesprzyj nas już teraz!

Dziś „niezależne” sondaże mają przedstawiać zupełnie inny obraz. I tak według sondażu Medián, na wyniki którego często powołują się media międzynarodowe, tegoroczna frekwencja miałaby wynieść aż 89%. Tymczasem o wynikach wyborów nie decyduje hipotetyczny entuzjazm, lecz „zaangażowani wyborcy, którzy faktycznie się stawią” przy urnach wyborczych.

Węgierski system wyborczy jest „prosty dla obserwatorów międzynarodowych. Istnieje 106 jednomandatowych okręgów wyborczych, wybieranych w systemie większościowym, uzupełnionych o mandaty z list partyjnych 199-osobowego Zgromadzenia Narodowego. Ta struktura nagradza rzeczywiste lokalne poparcie i skuteczną mobilizację – obszary, w których rządzące siły patriotyczne konsekwentnie osiągają lepsze wyniki”, wskazuje „The European Conservative”.

Fidesz–KDNP miał zbudować „ogólnokrajową, zaprawioną w bojach bazę wyborczą, która przynosi wiarygodne rezultaty w kolejnych wyborach”.

Z sondażu przeprowadzonego przez Instytut Nézőponta (opublikowany 31 marca 2026 r.) i z sondaży skorygowanych o dane krajowe oraz nowych sondaży lokalnych przeprowadzonych w 30 okręgach wynika, że w 66 okręgach prawdopodobnie wygrają kandydaci Fidesz-KDNP pod przewodnictwem premiera Viktora Orbána. W 39 okręgach mieliby wygrać kandydaci partii Tisza na czele z Péterem Magyarem. W jednym okręgu ludzie mają głosować na partię niezależną powiązaną z Tiszą. Przyglądając się bardziej szczegółowo sympatiom, portal sugeruje, że 44 okręgi są zdecydowanie prorządowe, a 27 ma wspierać opozycję.

Inny, ogólnokrajowy sondaż przeprowadzony przez Alapjogokért Központ potwierdza ten obraz. Ekipa Fideszu-KDNP może liczyć na 50% poparcia wyborców, w porównaniu z 42% dla Tiszy, przy frekwencji na poziomie 74%. Partie rządzące w sumie miałoby popierać blisko 2,8 mln obywateli.

Partia Orbána miała odnotować wzrost w ostatnich miesiącach. Z kolei przekaz Magyara ma nie trafiać do ludzi na wsi i w miastach na prowincji. Opozycja jest najsilniejsza w stolicy kraju.

W obecnej sytuacji powstaje pytanie, jak zareaguje Komisja Europejska, jeśli opozycja przegra? Istnieją obawy, że Bruksela – tak, jak w przypadku innych wyborów np. w Rumunii – może budować narrację o domniemanej zagranicznej ingerencji w wybory.

Jest już „zaplanowane alibi przegranego”. „W miarę jak zbliżają się ostatnie dni kampanii, Péter Magyar i wspierająca go proukraińska, powiązana z Brukselą sieć, już umiędzynarodowiają wątpliwości dotyczące wyborów na Węgrzech. Kluczowi sojusznicy tego ekosystemu – w tym Radosław Sikorski i Anne Applebaum – otwarcie podnieśli kwestię „nieuczciwych” wyborów, sygnalizując, że narracja jest gotowa. Nawet brukselskie media, takie jak ‘Politico’, publikują obecnie codzienne artykuły sugerujące, że choć Péter Magyar rzekomo ma dużą przewagę, zwycięstwo pozostaje niepewne – sprzeczność, która mówi sama za siebie”, komentuje „The European Conservative”.

Portal dodaje, że „ten sam ekosystem, powiązany z Brukselą i Kijowem” „przygotowuje teraz kolejny krok: jeśli Péter Magyar wygra, będzie to demokracja; jeśli przegra, będzie to oszustwo lub ‘zagraniczna ingerencja’”.

Ten schemat jest dobrze znany. Już wcześniej „sieci, które zacierają granicę między dziennikarstwem a działalnością polityczną” na czele z takimi osobami, jak Szabolcs Panyi, powiązanym z Georgem Sorosem, a wcześniej ze strukturami medialnymi finansowanymi przez USAID, miały odegrać „kluczową rolę w konstruowaniu i rozpowszechnianiu narracji wywiadowczych o rzekomych rosyjskich operacjach na Węgrzech. Jak widać w przypadku Donalda Trumpa i praktycznie każdej patriotycznej siły politycznej opierającej się presji zewnętrznej, wyłania się ten sam schemat ‘rosyjskiego oszustwa’”. Twierdzi się w oparciu o „anonimowe źródła”, że rzekomo doszło do ingerencji/oszustwa, by zdeprecjonować rządy suwerennych państw, a następnie szybko nagłaśnia się rzekomą ingerencję/oszustwo za pośrednictwem głównych międzynarodowych mediów, jakoby był to „ustalony fakt”.

Portal odnosi się do stworzonych przez KE mechanizmów „ochrony integralności wyborów”, które służą de facto do bezprawnej ingerencji unijnych urzędników w wybory krajowe państw członkowskich UE, aby wspierać prounijne siły polityczne. Wykorzystuje się w tym celu m.in. Akt o usługach cyfrowych (DSA).

Póki co, „sondaże oparte na faktach” mają wskazywać na to, że 12 kwietnia „zwyciężą siły patriotyczne pod wodzą Viktora Orbána” – sugeruje „The European Conservative”.

Źródło: europeanconservative.com

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 81 428 zł cel: 500 000 zł
16%
wybierz kwotę:
Wspieram