„Osoby Doktoranckie”, czyli nowa forma „neutralności płciowo-językowej” na najstarszej polskiej uczelni

„Osoby Doktoranckie” – w taki sposób do doktorantów i doktorantek Szkoły Doktorskiej Nauk Humanistycznych UJ zwrócili się przedstawiciele Rady Doktorantów (doktorantów, a nie osób doktoranckich!) SDNH. O sprawie poinformował na Twitterze Kacper Kita z „Nowego Ładu”, który podkreślił, że taka jest niestety „rzeczywistość wielu polskich uczelni”.
„Rzeczywistość wielu polskich uczelni – tu Szkoła Doktorska Nauk Humanistycznych UJ. Osoby Doktoranckie. Zideologizowany język kształtuje rzeczywistość. Trucizna jest odgórnie wlewana do umysłów ludzi, którzy powinni kiedyś stanowić polskie elity”, napisał Kita.
https://twitter.com/KacperKita/status/1598021794677624833
W kolejny wpisie na Twitterze możemy z kolei przeczytać: „A wiecie, z czego doktorat robi szef tej Rady Doktorantów? Z rekonstrukcji dyskursu dot. społeczności nieheteronormatywnych na Facebooku. Potem będzie występował w mediach z pozycji autorytetu jako pouczający ciemny polski lud doktor nauk i uczył studentów swojej wiedzy”.
https://twitter.com/KacperKita/status/1598209249943121921
Jeden z internautów zapytał: „dlaczego lewica tak silnie uczepiła się słowa osoba? Tak jakby nie mogli napisać normalnie doktoranci?”.
W odpowiedzi mógł przeczytać m.in.: „Nieee… to by wykluczało doktorantki. Z kolei doktoranci i doktorantki (abstrahując o możliwej afery o kolejność) wyklucza osoby niebinarne”.
Źródło: Twitter
TK






