Dzisiaj

Patriarcha Jerozolimy: używanie imienia Boga dla usprawiedliwiania wojny to „ciężki grzech”

(fot. prtscr// youtube/ VaticanNews English)

Kardynał Pierbattista Pizzaballa, łaciński patriarcha Jerozolimy ostrzegł tych, którzy używają imienia Boga dla usprawiedliwiania wojny, wskazując, że jest to „najcięższy grzech, jaki możemy popełnić w tym czasie”.  Bóg jest obecny z tymi, którzy cierpią i giną w konfliktach, a nie z tymi, którzy wykorzystują religię do celów politycznych, konstatował.

– Nadużywanie i manipulowanie imieniem Boga w celu usprawiedliwienia tej i każdej innej wojny to najcięższy grzech, jaki możemy popełnić w tym czasie – wskazał patriarcha Jerozolimy. – Wojna jest przede wszystkim polityczna i ma bardzo materialne interesy, jak większość wojen – komentował, odnosząc się do trwających działań wojennych na Bliskim Wschodzie.

Duchowny wziął udział w webinarium zorganizowanym 15 marca przez Międzynarodową Fundację Oasis. Łaciński patriarcha przestrzegał przed „językiem pseudoreligijnym”. – Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby nie pozostawić miejsca na ten pseudoreligijny język, który mówi nie o Bogu, ale o nas samych – zaznaczył.

Wesprzyj nas już teraz!

Jego wypowiedzi zostały opublikowane 16 marca przez agencję AsiaNews należącą do Papieskiego Instytutu Misji Zagranicznych. Organizatorem webinarium jest włoska Fundacja Oasis, organizacja katolicka z siedzibą w Mediolanie, która wspiera dialog między chrześcijanami a muzułmanami. Została założona w 2004 roku w Wenecji przez kardynała Angelo Scolę, ówczesnego patriarchę Wenecji, a później arcybiskupa Mediolanu.

Kardynał skrytykował działania sekretarza obrony USA Pete’a Hegsetha, który podczas briefingu w Pentagonie 10 marca zacytował Psalm 144 (Modlitwa króla za naród), by prosić o Boże błogosławieństwo w wojnie prowadzonej przeciwko Iranowi. Zdaniem hierarchy, wierzący nie mogą się godzić na przedstawianie wojny w kategoriach religijnych. – Nie ma nowych krucjat – zaznaczył. – Jeśli Bóg jest obecny w tej wojnie, to jest wśród tych, którzy umierają, cierpią, są uciskani na różne sposoby na całym Bliskim Wschodzie – zasugerował. Co prawda, według duchownego, obecna wojna w regionie ma „konotacje religijne”, ale „manipulacją” jest wykorzystywanie imienia Boga w tym kontekście.

Pizzaballa odniósł się do wielokrotnych apeli o pokój kierowanych przez papieża Leona XIV, sugerując, że jest mało prawdopodobne, aby zostały wysłuchane. – Wiemy, że apele Leona XIV trafiają w próżnię, ale musimy nadal mówić prawdę. Informacja jest bronią w tym konflikcie – dodał.

Hierarcha ubolewał z powodu utrzymujących się wojen na Bliskim Wschodzie, które doprowadziły do ​​ spustoszeń”. – To, co zbudowane jest na przemocy, ginie; nie ma przyszłości, ale tworzy wokół siebie pustkę: strach, urazę, nienawiść – wszystko to, co w języku chrześcijańskim należy do świata śmierci. Nie pozwala dostrzec niczego poza tym – ostrzegł.

Kardynał wskazał na bardzo ważną rolę mediów w kształtowaniu postrzegania konfliktu, mówiąc, że informacje są „częścią samego konfliktu” i mają uczynić go „akceptowalnym”. Tymczasem, dziennikarze nie mogą ograniczać się jedynie do relacjonowania wiadomości, ale powinni także prezentować krytyczne analizy, by „pomóc czytelnikowi w zrozumieniu tego, co się dzieje, zapewniając jak najdokładniejszą interpretację, a przynajmniej pomoc w wyrobieniu sobie krytycznego spojrzenia i własnego osądu”- zaznaczył.

W tym kontekście zwrócił uwagę na blokadę informacyjną, jaka obecnie panuje w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu. – Gaza nie jest już przedmiotem dyskusji, tymczasem sytuacja tam pozostaje tragiczna z humanitarnego punktu widzenia – wyjaśnił Pizzaballa, który jest w stałym kontakcie z parafią Świętej Rodziny.

Problem głodu już nie istnieje, ale 2 miliony przesiedleńców wciąż jest pozbawionych wszystkiego; 80% Strefy Gazy jest nadal zniszczone, a odbudowa nie została rozpoczęta; 36 szpitali działa częściowo, lecz brakuje leków, nawet podstawowych antybiotyków. Ludzie dosłownie żyją w kanałach; zdjęcia nie oddają zapachów. Nie sposób zrozumieć, jak i kiedy ta dramatyczna sytuacja zostanie rozwiązana: Rada Pokoju nie zrozumiała jeszcze, co powinna zrobić. W każdym razie jest to rodzaj błędnego koła: jeśli Hamas nie odda broni, Izrael się nie wycofa; Hamas nie odda broni, dopóki Izrael się nie wycofa. Wszystko pozostaje w martwym punkcie – ocenił.

Jeśli chodzi o Zachodni Brzeg – dodał – sytuacja stale się pogarsza: niemal każdego dnia dochodzi do ataków osadników na palestyńskie wioski. Obecnie istnieje prawie tysiąc punktów kontrolnych; Palestyńczycy wciąż mają trudności z przemieszczaniem się, a pozwolenia zostały w dużej mierze anulowane.

Patriarcha niepokoi się konsekwencjami ostatnich działań rządu izraelskiego związanych z ponownym rejestrem gruntów i nieuznawaniem palestyńskich kwalifikacji akademickich w Izraelu, przez co chrześcijańscy nauczyciele z Betlejem nie mogą dotrzeć do Jerozolimy, gdzie znajduje się 15 szkół chrześcijańskich.

Na początku lutego kardynał ostro skrytykował kierowaną przez USA Radę Pokoju, nadzorującą zarządzanie i odbudowę Strefy Gazy. W rzymskiej parafii San Francesco a Ripa Grande 6 lutego Pizzaballa został zapytany przez moderatorkę Marię Gianniti, korespondentkę włoskiego kanału informacyjnego RAI o jego przemyślenia na temat Rady Pokoju. – Co myślę o Radzie Pokoju? Uważam, że to operacja kolonialna: inni decydują za Palestyńczyków – odparł.

Podobnie, jak Patriarcha Jerozolimy, także papież Leon XIV zaapelował do mediów, aby pokazywać oblicze cierpienia w czasie wojny i weryfikować informacje, by nie rozpowszechniać „propagandy” ani nie stać się „rzecznikiem władzy”.

– Zawsze, a szczególnie w dramatycznych okolicznościach wojny, takich jak te, których obecnie doświadczamy, media muszą wystrzegać się ryzyka stania się propagandą – podkreślił niedawno papież w przemówieniu skierowanym do dziennikarzy, którzy tworzą programy informacyjne TG2 dla włoskiej telewizji państwowej Rai 2.

Źródło: ncronline.org, asianews.it

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(1)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie