1 czerwca 2012

Amerykański ekonomista, wykładowca Princeton University i laureat Nagrody Nobla z ekonomii, Paul Krugman, stwierdził, że wyjście Grecji ze strefy euro jest konieczne zarówno dla Europy jak i samych Greków. Jego zdaniem, grecka secesja jest tylko kwestią czasu.


Może się to stać w ciągu najbliższych kilku tygodni, o czym zadecydują wybory, albo w momencie, kiedy Europejski Bank Centralny stwierdzi, że nie może dłużej pożyczać greckim bankom pieniędzy, aby te mogły finansować swoje operacje. W czasach koniunktury Grecja była bardzo nieodpowiedzialna. Najważniejsze jest to, że kraj ten nie ma własnej waluty, a nie może przecież drukować euro, i jest to powodem jego słabości. Jeśli jest się premierem małego europejskiego kraju, ma się tylko dwie opcje: podporządkować się wszystkiemu, czego żądają Niemcy w zamian za pożyczki, albo opuścić strefę euro. Gdybym był teraz premierem greckiego rządu, byłbym zrozpaczony, ponieważ uważam, że Grecja musi i w końcu wyjdzie ze strefy euro. To się musi stać. Ktokolwiek podejmie tę decyzję, skończy swoją karierę polityczną – mówił w wywiadzie Krugman.

 

Ciekawe, że Paul Krugman w sprawie Grecji oświadczył co innego, niż dotąd głosił. Trudno pojąć, w jaki sposób można rozumieć ekonomię w ten sposób, by stwierdzić, że, co prawda, tsunami w Japonii to tragedia, ale ostatecznie, będzie zapotrzebowanie na nowe domy, biurowce, itd., więc będzie to bodziec dla gospodarki. Najwidoczniej powinniśmy modlić się o globalne tsunami, by branża budowlana na całym świecie prosperowała i tworzyła miejsca pracy. Rozumowanie Krugmana jest podobne to tego, jakie prezentował John Maynard Keynes, który powiedział kiedyś, że „w dłuższej perspektywie czasowej, wszyscy będziemy martwi”. Jest to klasyczne niezrozumienie tego, o czym pisał Frédéric Bastiat w „Co widać, a czego nie widać”.


Dwa miesiące temu, na antenie Bloomberg TV, Paul Krugman dyskutował z Ronem Paulem, ubiegającym się o nominację na kandydata na prezydenta USA obrońcą wolnego rynku. Noblista bronił wówczas rządowego interwencjonizmu, drukowania dolarów i zwiększania deficytu jako lekarstwa na kryzys w Stanach Zjednoczonych. To samo remedium powinien zatem proponować pogrążonej w długach Grecji. Problem jednak w tym, że Europejski Bank Centralny przez ostatnie pół roku nie robił nic innego, jak tylko drukował pieniądze i pożyczał. Uzbierał się ich aż bilion. Trzeba też zaznaczyć, że EBC już przestał pożyczać Grecji, co prawda bankom prywatnym, przerzucając czasowo odpowiedzialność za ich dokapitalizowanie na Bank Grecji.

 

Interesujące zapewne byłoby wysłuchać uzasadnienia Krugmana dla konieczności wyjścia Grecji ze strefy euro. „Nieodpowiedzialność w okresie koniunktury” to wyjaśnienie niewystarczające, ponieważ nie dotyka sedna problemu. Warte odnotowania jest również to, że według noblisty, powodem słabości Grecji jest to, że nie może drukować euro. Jak gdyby zadrukowany papier miałby sprawić, że Grecja rosłaby w siłę, a ludzie żyli dostatniej. Paul Krugman zapewne dogadałby się z naszym ministrem Rostowskim, który ostatnio ratunek dla strefy euro widział w dodruku pieniądza przez Europejski Bank Centralny, jako „zaporę przeciwogniową”. Zadziwiające, niepalne właściwości ma ten papier. Obaj nie chcą najwidoczniej przyjąć do wiadomości, że to właśnie pusty pieniądz doprowadził do kryzysu.

 

 

Tomasz Tokarski

Źródło: www.ekonomia24.pl

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie