8 stycznia 2026

Paweł Chmielewski: To szczyt hipokryzji. Barbara Nowacka… staje w obronie krzyża

(PCh24TV)

Tego jeszcze nie było, żeby Barbara Nowacka stawała w obronie krzyża. Problem w tym, że skandaliczny eksces, który teraz potępia, jest ewidentnym efektem klimatu politycznego, jaki sama od lat współtworzy.

Chodzi o głośną sprawę ze szkoły podstawowej w Kielnie w pobliżu Gdańska. Nauczycielka nakazała uczniom VII klasy zdjąć krzyż ze ściany. Gdy tego nie zrobili, sama go zdjęła – i wrzuciła do kosza na śmieci, wywołując tym oburzenie uczniów. Postępek nauczycielki wywołał duże protesty, w tym protesty polityczne. Głos zabrał też metropolita archidiecezji gdańskiej, abp Tadeusz Wojda, potępiając nienawiść do krzyża i dziękując tym, którzy gotowi są go bronić.

Dość nieoczekiwanie właśnie w tej drugiej grupie obrońców krzyża znalazła się… minister edukacji, Barbara Nowacka. Zapytana przez media o swoją ocenę zajścia w Kielni przedstawiła jednoznacznie krytyczne stanowisko. – Bez względu na to, w co kto wierzy, to każdy ma prawo do poszanowania godności swojej wiary. To wydaje mi się fundamentalne i nauczyciele o tym doskonale wiedzą. Mają oni obowiązek pokazywania dzieciakom wartości i dbałości o wartość i o szacunek – mówiła. Jak dodawała, krzyż jest ważnym symbolem, dlatego nic nie usprawiedliwia działania nauczycielki. Zapowiedziała w jej sprawie postępowanie dyscyplinarne.

Wesprzyj nas już teraz!

Problem polega na tym, że nienawiść do krzyża i chrześcijaństwa w ogóle jest przecież istotnym elementem polityki obecnego rządu – w tym resortu edukacji. Nieważne, jak bardzo potępiałaby teraz wydarzenie w Kielnie minister Barbara Nowacka, w szerokim sensie ponosi moralną odpowiedzialność za stworzenie klimatu agresywnej niechęci do Kościoła katolickiego.

To przecież właśnie minister Nowacka zaczęła swoje urzędowanie od zmniejszenia wymiaru liczby lekcji religii w szkole. Czyniła to w sposób bardzo brutalny, nie przejmując się protestami środowisk katechetów ani głosem Konferencji Episkopatu Polski. Nowacka dość obcesowo wskazywała, że katecheci mogą się przekwalifikować; pozwalała też sobie na taką organizację zmian, która wiązała się z łączeniem różnych poziomów klas w jedną grupę, co stanowiło ewidentną dyskryminację uczniów lekcji religii.

To również ta sama minister forsowała przymusową edukację zdrowotną w miejsce dotychczasowego przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Podczas gdy WDŻ zawierał silne i liczne elementy antropologii chrześcijańskiej, nowy przedmiot – już nie. Wprost przeciwnie, edukacja zdrowotna była osadzona w wyraziście sekularystycznym paradygmacie, który traktuje religię katolicką jak powietrze – tak, jakby nie stanowiła cywilizacyjnego paradygmatu, w którym rozwijała się i nadal funkcjonuje Polska. Krytykom swoich zmian Nowacka odpowiadała butnie, sugerując, że to ludzie ekstremistyczni religijnie – podczas gdy za protestami wobec edukacji zdrowotnej stały po prostu setki tysięcy polskich rodziców, nieżyczących sobie żadnej ideologizacji dzieci ani odchodzenia od chrześcijaństwa w szkole.

Do stworzenia głęboko antychrześcijańskiego klimatu przyczyniła się nie tylko sama Nowacka, ale również inni członkowie ekipy Donalda Tuska, z premierem na czele. To on firmował próby zmiany prawa aborcyjnego, tak, by ułatwić zabijanie dzieci nienarodzonych, z rażącym pogwałceniem prawa naturalnego, którego głosicielem jest Kościół katolicki. Szef MSZ w jego rządzie Radosław Sikorski obrażał biskupów – Wiesława Meringa i Antoniego Długosza. Temu pierwszemu sugerował nawet, by „zrzucił sukienkę”, jeżeli chce krytykować politykę Platformy Obywatelskiej. Sikorski odpowiada też za stworzenie głęboko niemerytorycznego demarche, które złożono w Watykanie w geście protestu przeciwko wystąpieniom wymienionych biskupów. Wreszcie ludzie Donalda Tuska na początku rządów obecnej koalicji przeprowadzili operację aresztowania ks. Michała Olszewskiego. Niezależnie od jego winy bądź niewinności, operacja miała ewidentny charakter pokazowy, będąc nakierowana na demonstrację siły rządu wobec Kościoła katolickiego.

To oczywiście tylko kilka przykładów – środowiska lewicowe i liberalne od wielu, wielu lat prowadzą w Polsce zajadłą kampanię antykościelną. Wyrzucenie krzyża do kosza na oczach uczniów nie jest zatem wydarzeniem, które odbywa się w politycznej i społecznej próżni. To raczej eksces wpisujący się w szeroko pojętą propagandę antyklerykalną, na której swoją popularność próbują budować tacy politycy jak Barbara Nowacka czy Donald Tusk.

Słowa minister edukacji, choć słuszne i być może nawet szczere, są po prostu nieadekwatne. Oprócz potępienia skandalicznego incydentu, Barbara Nowacka powinna przede wszystkim zaprzestać walki z cywilizacyjnym polskim porządkiem ściśle związanym z chrystianizmem. Jeżeli tego nie zrobi – a z oczywistych względów jest to przecież bardzo mało prawdopodobne – to kolejne antychrześcijańskie ekscesy, do których prędzej czy później znowu dojdzie, znowu będą obciążać ją i całe jej środowisko polityczne.

Paweł Chmielewski

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(21)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie