Chiny nie będą tolerować krajów pełniących rolę „sędziego świata” – oznajmił szef chińskiej dyplomacji Wang Yi. Chiński minister spraw zagranicznych podkreślił, że „suwerenność i bezpieczeństwo wszystkich krajów powinny być w pełni chronione na podstawie prawa międzynarodowego”.
Wang Yi odniósł się do operacji USA w Wenezueli i uprowadzenia przez siły USA siły prezydenta Nicolasa Maduro oraz jego żony, którzy mieliby być osądzeni przez amerykański wymiar sprawiedliwości za łamanie praw człowieka i inne przestępstwa.
– Nigdy nie uważaliśmy, aby jakikolwiek kraj mógł pełnić rolę światowej policji, ani nie akceptujemy, by jakikolwiek naród rościł sobie prawo do bycia sędzią świata – mówił Wang Ishaqowi Darowi, pakistańskiemu ministrowi spraw zagranicznych, którego gościł w niedzielę w Pekinie. Chiński polityk wykorzystał spotkanie, aby odnieść się do „nagłych wydarzeń w Wenezueli”, nie wspominając bezpośrednio o Stanach Zjednoczonych.
Wesprzyj nas już teraz!
– Suwerenność i bezpieczeństwo wszystkich krajów powinny być w pełni chronione na podstawie prawa międzynarodowego – stwierdził chiński dyplomata, wypowiadając się po raz pierwszy od czasu, gdy zdjęcia 63-letniego Maduro z zawiązanymi oczami i skutego kajdankami wstrząsnęły światem.
W 2023 r. Wenezuelczycy zawarli „kompleksowe partnerstwo strategiczne na dobre i złe” z Chińczykami, by uczcić prawie 50 lat stosunków dyplomatycznych pomiędzy komunistycznymi krajami.
Kilka godzin przed swoim pojmaniem prezydent Maduro odbył spotkanie ze specjalnym przedstawicielem Chin ds. Ameryki Łacińskiej. Akcja Amerykanów miała być „wielkim ciosem dla Chin”, które chciały „pokazać się jako niezawodny przyjaciel Wenezueli”. Pekin od 2017 r. zapewniał ogromne wsparcie latynoamerykańskiemu krajowi po tym, jak Stany Zjednoczone i ich sojusznicy zaostrzyli sankcje przeciwko socjalistycznemu reżimowi. Chińczycy kupowali ropę naftową. Z kolei chińskie koncerny państwowe zainwestowały około 4,6 miliarda dolarów w przemył petrochemiczny w Wenezueli.
Do akcji Amerykanów odniósł się sam przywódca Chin Xi Jinping, ostrzegając przed „aktami zastraszania”. Przewodniczący Komunistycznej Partii Chin wezwał do „poszanowania ścieżek rozwoju wybranych przez narody innych krajów i przestrzegania prawa międzynarodowego, a także celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych, przy czym główne kraje powinny odgrywać w tym rolę lidera”.
Nie wymieniając bezpośrednio Stanów Zjednoczonych, Xi Jinping w przemówieniu wygłoszonym podczas spotkania z premierem Irlandii Michaelem Martinem ostrzegł przed „jednostronnymi i zastraszającymi działaniami”.
Również w poniedziałek wkrótce po wypowiedzi prezydenta, rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Lin Jian ponownie wyraził sprzeciw wobec „aktów zastraszania”, naruszających „suwerenność” innych państw.
Przemawiając na konferencji prasowej Lin mówił, iż Pekin wezwał do natychmiastowego uwolnienia Maduro i wyraził sprzeciw wobec użycia siły w stosunkach międzynarodowych. Wskazał, że działania USA zagrażają pokojowi i stabilności w Ameryce Łacińskiej. Jednocześnie podkreślił, że Chiny „utrzymują pozytywną komunikację oraz współpracę z rządem Wenezueli i są gotowe wspierać kraje Ameryki Łacińskiej w kwestiach suwerenności, bezpieczeństwa i integralności terytorialnej”. Zapewnił, że Chiny pozostaną „dobrym przyjacielem” państw Ameryki Łacińskiej, niezależnie od zmian zachodzących na arenie międzynarodowej.
Pekin zabiega o poparcie dla zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w celu omówienia działań USA.
Na kilka dni przed planowaną operacją wojskową administracji Donalda Trumpa, Izba Reprezentantów zaledwie dwoma głosami odrzuciła rezolucję o uprawnieniach wojennych w sprawie Wenezueli, zaproponowaną przez republikańskiego kongresmena Thomasa Massiego. Miała ona zablokować nieautoryzowane przez Kongres działania militarne administracji Trumpa na wodach w pobliżu Wenezueli. Za odrzuceniem rezolucji było 213 kongresów, przy sprzeciwie 211. Nie głosowało 9 osób.
Projekt rezolucji republikanina z Kentucky nakazywał prezydentowi wycofanie sił zbrojnych USA z działań wojennych w Wenezueli lub przeciwko niej, chyba że Kongres wyraźnie na to zezwoli.
Massie ostrzegał kolegów w Izbie Reprezentantów przed kolejną wojną o zmianę reżimu i pokrętnymi uzasadnieniami dla niej. Podobnie, część „osobowości medialnych”, komentatorów podnosiło alarm z powodu szykowania się Ameryki do kolejnej interwencji zbrojnej. Tucker Carlson mówił, że dowiedział się, iż członkowie Kongresu zostali poinformowani przez prezydenta o planach rozpoczęcia działań militarnych przeciwko Wenezueli bez uzyskania zgody Kongresu. Dziennikarz Dave DeCamp także twierdził, że administracja Trumpa lada dzień może ogłosić wojnę z Wenezuelą.
Ekipa Trumpa utrzymywała, że owszem prowadzi wojnę, ale z „narokterrorystami” na międzynarodowych wodach wokół Wenezueli. Jednocześnie Amerykanie ogłosili blokadę kraju rządzonego przez Maduro i domagali się zapłaty za znacjonalizowane aktywa amerykańskie.
Administracja Trumpa od wielu miesięcy wywierała presję na komunistycznego przywódcę Wenezueli Nicolása Maduro. Amerykańskie firmy naftowe dominowały w wenezuelskim przemyśle naftowym, dopóki przywódcy kraju nie podjęli decyzji o nacjonalizacji sektora w latach 70. XX wieku, a następnie w XXI wieku za rządów Maduro i jego poprzednika, Hugo Cháveza.
Odszkodowanie, które zaoferował rząd w Caracas uznano za niewystarczające. W 2014 roku międzynarodowy panel arbitrażowy nakazał socjalistycznemu rządowi zapłacić 1,6 miliarda dolarów amerykańskiej firmie ExxonMobil.
Trump sugerował, że Wenezuela wykorzystuje ropę do finansowania handlu narkotykami i innych przestępstw. Stąd amerykańska armia prowadziła ataki na domniemane łodzie przemycające narkotyki. W ich wyniku zginęło co najmniej 99 „narkoterrorystów”.
Prezydent USA zarzucił swoim poprzednikom, że nie zajęli twardego stanowiska wobec latynoskiego kraju w sprawie przejęcia aktywów amerykańskich. Bez zakłóceń swoją działalność w Wenezueli wciąż prowadziła jednak spółka Chevron.
Wenezuela kontroluje największe znane rezerwy ropy naftowej na świecie, wydobywając około miliona baryłek dziennie. Rezerwy ropy znajdują się głównie w Pasie Orinoko, regionie na wschodzie kraju, zajmującym powierzchnię około 55 000 kilometrów kwadratowych. Rezerwy tego surowca szacuje się na ponad 303 miliardy baryłek. Dla porównania inny potentat Arabia Saudyjska ma mieć rezerwy ropy naftowej na poziomie 297,7 miliardów baryłek. Amerykanie zaś mogą poszczycić się sześciokrotnie mniejszymi rezerwami na poziomie 46 miliardów baryłek (dane z 2023 r.).
W 2009 r. Amerykańska Służba Geologiczna Stanów Zjednoczonych oszacowała, że sam Pas Orinoko zawiera od 900 do 1400 miliardów baryłek ropy, z czego od 380 do 652 miliardów baryłek nadaje się do wydobycia. Koszty tego procesu są jednak wysokie ze względu na to, że jest to ciężka ropa. Konieczne są także zaawansowane technologie.
W 2023 r. Wenezuela wyeksportowała ropę o wartości zaledwie 4,05 miliarda dolarów. Dla porównania Rosja sprzedała zagranicę w tym samym roku ropę o wartości 122 miliardów dolarów, a Arabie Saudyjska – o wartości 181 miliardów dolarów.
Wenezuelska państwowa spółka naftowa PDVSA sprzedaje większość swoich zasobów z dużym rabatem na czarnym rynku w Chinach. To z powodu utrzymujących się sankcji. Ropa transportowana jest za pomocą „tajnej floty” starych tankowców, maskujących swoją lokalizację. Działają one bez standardowego ubezpieczenia.
Co ciekawe, chociaż około 80% dziennej produkcji ropy wenezuelskiej trafia do Chin, to jednak około 15-17% płynie do Stanów Zjednoczonych, a pozostała część na Kubę. Ropa jest ładowana w terminalach portowych na północnym wybrzeżu Karaibów, takich jak Puerto José. Wenezuelskie statki mają bezpośredni dostęp do Oceanu Atlantyckiego, skąd mogą przedostać się do Republiki Południowej Afryki, przez Ocean Indyjski i w kierunku Chin.
Tankowce płynące do USA przemieszczają się przez Morze Karaibskie w kierunku Zatoki Meksykańskiej.
W ostatnich miesiącach wojsko amerykańskie przeprowadziło szereg ataków na wenezuelskie łodzie na wodach międzynarodowych na Karaibach i wschodnim Pacyfiku, które – zdaniem Amerykanów – przewoziły narkotyki do USA. Amerykanie sugerują, że Wenezuela pośredniczy w odwróconej wojnie opiumowej, przerzucając z Chin substancje chemiczne, które następnie służą do produkcji fentanylu i innych substancji odurzających, które przedostają się z Meksyku do USA.
Nicolas Maduro, działacz zwiazkowy zyskiwał na znaczeniu w lokalnej polityce Wenezueli w latach 90., gdy wszedł w wewnętrzne kręgi Hugo Cháveza i zaczął spotykać się ze swoją obecną żoną, Cilią Flores, prawniczką, która pomogła w uwolnieniu Cháveza z więzienia po nieudanej próbie zamachu stanu byłego dowódcy czołgu w 1992 roku. Po zwycięstwie Cháveza w wyborach prezydenckich w 1998 roku zarówno Maduro, jak i Flores objęli najwyższe stanowiska w rządzie. W grudniu 2012 roku, chory na raka Chávez wykorzystał swoje ostatnie przemówienie, aby wezwać Wenezuelczyków do głosowania na ówczesnego wiceprezydenta Maduro. Chávez zmarł trzy miesiące później, a Maduro – który twierdził, że duch jego mentora odwiedził go pod postacią ptaka śpiewającego – wygrał wybory prezydenckie w kwietniu tego samego roku niewielką przewagą głosów (1,5 proc.). Wielu zwolenników Cháveza zbojkotowało głosowanie w proteście przeciwko pogarszającej się sytuacji gospodarczej.
Nowy prezydent kontynuował politykę poprzednika, nacjonalizując przemysł, rozszerzając programy socjalne i surowo rozprawiając się z opozycją. Miał wykorzystać El Helicoide – futurystyczne, niedokończone, ogromne centrum handlowe z 1961 roku w Caracas – jako więzienie i ośrodek tortur dla setek więźniów politycznych.
Wenezuela, która czerpie dochody z handlu ropą, jest podatna na wszelkie fluktuacje cen na rynku. Kryzys z 2015 r., gdy globalne ceny ropy gwałtownie spadły, spowodował ogromne problemy gospodarcze. W latach 2014–2020 gospodarka kraju skurczyła się o 80 proc. Trzy czwarte z około 30 milionów mieszkańców Wenezueli popadło w skrajne ubóstwo. Aż 8 milionów uciekło za granicę, w tym 800 tys. do USA.
Inflacja osiągnęła 800 proc. w 2016 roku i przekroczyła 1 milion procent dwa lata później. Mimo wprowadzenia kontroli cen, sytuacja wciąż się pogarszała, a kraj zmagał się z niedoborami podstawowych artykułów.
W 2017 roku Maduro unieważnił kontrolowane przez opozycję Zgromadzenie Narodowe, tworząc nowe: Zgromadzenie Konstytucyjne, które przyznało sobie szerokie uprawnienia w zakresie stanowienia prawa.
Masowe protesty, inspirowane i wspomagane przez USA, w wyniku których zginęło dziesiątki opozycjonistów, nie przyniosły pożądanego skutku w postaci zmiany władzy. Maduro konsekwentnie wspierały kubańskie, rosyjskie i chińskie służby.
Latynoski przywódca został ponownie wybrany na prezydenta w sfałszowanych wyborach w 2018 roku, które doprowadziły do nałożenia sankcji gospodarczych przez Stany Zjednoczone. Dwóch siostrzeńców Maduro zostało aresztowanych w 2015 roku podczas operacji DEA na Haiti po próbie przemytu 800 kilogramów kokainy do USA, ale później ich zwolniono w ramach wymiany więźniów.
W 2020 roku Departament Sprawiedliwości USA oskarżył Maduro i wysoko postawionych wenezuelskich urzędników oraz oficerów wojskowych o kierowanie Cártel de Los Soles („Kartelem Słońc”), siatką „narkoterrorystyczną”, która współpracuje z kolumbijskimi grupami partyzanckimi i meksykańskimi kartelami w celu przemytu kokainy do USA.
Ekipa Trumpa już za poprzedniej kadencji próbowała obalić Maduro, by kontrolować handel ropą. Sekretarz stanu Marco Rubio nie ukrywał, że Waszyngton dążył do zmiany władzy w Wenezueli.
Źródła: trtworld.com, indiatoday.in, PCh24.com
AS