Prezydent USA Donald Trump zasugerował w środę, że może odstąpić od uderzenia na Iran, jeśli władze tego kraju zrezygnują z egzekucji antyrządowych demonstrantów. Wcześniej szef irańskiego sądownictwa Golamhosejn Mohseni Edżei oświadczył, że chce jak najszybszych wyroków i surowych kar dla protestujących.
O tym że USA mają przeprowadzić atak na Iran donosiła agencja Reutera. W środę Polska, Włochy i Hiszpania wezwały swoich obywateli do natychmiastowego opuszczenia Iranu, a Wielka Brytania zamknęła ambasadę w Teheranie.
Wcześniej Trump groził Iranowi interwencją w związku z brutalnie dławionymi antyrządowymi protestami i zapowiadanymi przez irańskie władze wyrokami śmierci wobec demonstrantów, jednak w środę wieczorem czasu polskiego oświadczył, że otrzymał zapewnienia o zaprzestaniu egzekucji ze strony irańskiego reżimu i zapowiedział, że będzie przyglądał się sytuacji.
Wesprzyj nas już teraz!
Po tych słowach Trumpa przygotowania do uderzenia na Iran zostały – według amerykańskich mediów – wstrzymane. Pentagon miał zdecydować o powrocie żołnierzy USA do bazy Al-Udeid w Katarze, częściowo ewakuowanej w związku z możliwością irańskiego kontruderzenia, wstrzymano także przygotowania bombowców w Stanach Zjednoczonych, które zostały wcześniej postawione w stan podwyższonej gotowości.
Dziennik „New York Times” ocenił, że jeśli jednak Trump zdecyduje się na atak militarny, to dojdzie do niego co najmniej za kilka dni. Według NBC News, doradcy nie dali Trumpowi gwarancji, że uderzenie doprowadzi do upadku reżimu w Teheranie.
Sędzia Sądu Najwyższego i szef irańskiego sądownictwa Golamhosejn Mohseni Edżei zapowiedział w środę, że uczestnicy protestów powinni zostać jak najszybciej osądzeni i ukarani. Zaznaczył, że może grozić im kara śmierci.
Portal Axios podał we wtorek, że specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff spotkał się w miniony weekend z synem byłego szacha Iranu Rezą Pahlawim i rozmawiał z nim na temat protestów, co było pierwszym takim kontaktem między Białym Domem i przedstawicielem irańskiej opozycji od czasu rozpoczęcia antyrządowych protestów w Iranie.
Protesty w Iranie wybuchły 28 grudnia w reakcji na pogarszającą się sytuację ekonomiczną, po czym szybko ogarnęły cały kraj i przerodziły w jeden z największych od lat zrywów społecznych przeciwko irańskiemu reżimowi. Według różnych szacunków mediów i organizacji pozarządowych podczas tłumienia protestów siły bezpieczeństwa zabiły od kilkuset do nawet 20 tys. osób, jednak ze względu na wprowadzoną przez Teheran w czwartek blokadę internetu trudno uzyskać sprawdzone informacje dotyczące bieżących wydarzeń.
W odpowiedzi na problemy z łącznością, w poparcie dla demonstrantów włączył się miliarder Elon Musk. SpaceX zadecydowało o uruchomieniu w Iranie bezpłatnego dostępu do usługi internetowej Starlink. Korzystanie z terminali z dostępem do sieci satelitarnej oficjalnie jest zakazana. Mimo to w Iranie funkcjonuje ponad 50 tys. Starlinków.
Rząd w Teheranie podejmuje wysiłki celem tłumienia sygnału nadawanego przez satelity Elona Muska. Użytkownicy sieci amerykańskiego miliardera są ścigani przez policję.
Źródło: PAP
/ dorzeczy.pl / interia.pl
PR
Nie będzie ataku na Iran? Prezydent Trump sugeruje, że USA się wstrzymają