18 września 2022

Pokojowa prowokacja w sercu wielkiego miasta. Marsz dla Życia i Rodziny znów nas zjednoczył

(Fot. RM)

Patrząc na statystyki dotyczące rozwodów, zwłaszcza odnoszące się do wielkich miast, przechodząca przez centrum stolicy demonstracja w obronie trwałości małżeństwa jest donośnym, wręcz prowokującym znakiem sprzeciwu. Niepotrzebne są tu dosadne okrzyki ani przesadny hałas. Wystarczy widok radosnych twarzy, wielopokoleniowych rodzin i przyjaciół wyznających wspólne, nieprzemijające wartości. Spotykają się już od kilkunastu lat na barwnym i spokojnym, lecz jakże wymownym wydarzeniu.

 

Niedzielne przedpołudnie, warszawski plac Zamkowy. W sąsiedztwie katedry i siedziby królów umówili się uczestnicy XVII już z kolei Marszu dla Życia i Rodziny. Hasło wywoławcze dla tegorocznego spotkania brzmi: „I ślubuję Ci”. Ów fragment przysięgi małżeńskiej dla nas, ludzi epoki tymczasowości i kryzysu wierności, jest niczym wyrzut sumienia.

Wesprzyj nas już teraz!

Jednak trudno szukać na twarzach uczestników śladów rezygnacji i przygnębienia. Przyszli cieszyć się swoją miłością rodzinną i małżeńską, pokazać stolicy i całej Polsce, że warto się trudzić, że nie wolno pod wpływem antykultury i przemijających mód czy trendów rezygnować z tego, co przez wieki budowało siłę naszego kraju, naszej cywilizacji.

– Bierzemy z żoną i synami udział w tegorocznym marszu z kilku powodów: po pierwsze, by zamanifestować to, że rodzina oparta na Bogu to nasz sposób na życie – powiedział nam Daniel Ruman, mąż Izabeli i ojciec Gabriela oraz Mikołaja. – Po drugie, by spotkać się z ludźmi, którym bliskie są wyznawane przez nas wartości. Aż w końcu po to by przespacerować się w niedzielne popołudnie, zmieniając jednocześnie wizerunek Warszawy zadeptywanej wielokrotnie przez zwolenników cywilizacji śmierci – dodał.

Paweł Ozdoba, prezes Centrum Życia i Rodziny, zwracając się do zgromadzonych przypomniał o wyzwaniu, jakim jest dziś dla Polaków sytuacja demograficzna. Według prognoz, o ile utrzymają się obecne tendencje, u schyłku obecnego wieku nasz naród liczyć będzie zaledwie 20 milionów członków. Pod względem dzietności sytuujemy się niżej niż na dwusetnym miejscu. Ze współczynnikiem wynoszącym 1.4 jesteśmy daleko od poziomu nawet najbardziej podstawowej zastępowalności pokoleń. Napływające do nas z Zachodu prądy i programy społeczno-polityczne, mass media, popkultura, a także środowiska lewicowe i liberalne proponują nam redefinicję małżeństwa. Chcą żebyśmy mówili o nim jako o dowolnym związku, także… osób tej samej płci.

Nie możemy na to pozwolić, nie możemy pozwolić na zrujnowanie naszego fundamentu i dorobku cywilizacyjnego, jakim jest właśnie małżeństwo. Trzeba mówić wprost, że to związek kobiety i mężczyzny, że jest ono związkiem nierozerwalnym, trzeba budować rodzinę opartą właśnie na szczęśliwej wzajemnej relacji – wskazywał Paweł Ozdoba.

Jednym z wyrazów dbałości o kondycję rodziny jest właśnie udział w wydarzeniach afirmujących podstawowe wartości. – Bardzo ważne żeby dawać publiczne świadectwo i to świadectwo właśnie dziś wszyscy Państwo tu dają. Musimy pokazywać, że małżeństwo ma swoich obrońców, ma ludzi, którzy będą je promować, kultywować, i te piękne zasady naszego życia rodzinnego przekazywać swoim dzieciom –  podkreślał jeden z głównych organizatorów marszu.

 

Jeśli Polska ma przetrwać, musi ocaleć rodzina

Obecna na niedzielnym wydarzeniu małopolska kurator oświaty Barbara Nowak podzieliła się osobistą refleksją na temat słów będących głównym hasłem Marszu.

–  Słowa „i ślubuję Ci” są dla mnie czymś nadzwyczajnym. Mówią one, że zostawiam tylko siebie, a jest jeszcze oprócz mnie ktoś następny, ktoś bardzo bliski. Są te słowa dla mnie progiem domu, który może nie zawsze jest uporządkowany, ale jeżeli jest w nim miłość, to jesteśmy w stanie pokonać wszystko. A jeżeli ta miłość ludzka jest jeszcze podparta miłością Bożą, to nie ma takiej rzeczy, której nie potrafilibyśmy sprostać –  podkreślała.

Patrząc na Państwa jestem przekonana, że w tym miejscu możemy zacząć taką transmisję na całą Polskę, i powiedzieć wszystkim: tak naprawdę jeżeli Polska ma być, ma trwać, to muszą być wierne, piękne rodziny, piękne Bogiem. To nie są słowa na wyrost, musimy wymawiać je z całą stanowczością. Rodzina jest gwarancją Polski – przypominała.

–  Chodźmy razem i pokazujmy wszystkim, mówmy na całą Polskę, a może na cały świat: Polska ma być silna rodziną, miłością człowieczą i Bożą. Bądźmy tą iskrą dla świata – zachęcała Barbara Nowak.

Gospodarz parafii katedralnej, ksiądz Bogdan Bartołd zaprosił obecnych na placu małżonków do odnowienia przysięgi małżeńskiej. Następnie, zanim pobłogosławił ze sceny uczestników marszu i poprowadził południową modlitwę Anioł Pański, zwrócił się w krótkich słowach do zgromadzonych. Nawiązał do słów sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego o tym, że naród to rodzina rodzin: „jesteście narodem polskim pod flagą biało-czerwoną, a nie inną; biało-czerwoną!” – przypomniał z naciskiem.

Jak to śpiewają moi ulubieni kibice, którzy przybywają tutaj na plac Zamkowy: „Biało-czerwone…” – rozpoczął znane zawołanie ksiądz Bartołd. – …to barwy niezwyciężone!… – dokończyli zebrani.

No i już jestem u siebie – skwitował duchowny.

Akcentów patriotycznych było znacznie więcej. Po raz kolejny grono maszerujących w Warszawie pod sztandarem życia i rodziny zasiliła liczna grupa przybyłych ze Szczecina obrońców życia z księdzem Tomaszem Kancelarczykiem na czele. Znów zatem mogliśmy podziwiać rozpostartą przez wolontariuszy Bractwa Małych Stópek ogromną flagę narodową.

Duchowny niestrudzenie wspierający samotne matki i broniący ich dzieci przez śmiercią z obojętności rodziców oraz otoczenia, w rozmowie z naszym portalem docenił trafność marszowego zawołania. – Gratuluję organizatorom przenikliwości i zrozumienia, w czym jest problem. To hasło Narodowego Marszu dla Życia i Rodziny trafia „w dziesiątkę” – podkreślił.

Bardzo często jestem pytany, jako „praktyk”, jakie powinny być świadczenia dla matek samotnie wychowujących dzieci, kobiet w ciąży znajdujących się w trudnej sytuacji, jaka pomoc powinna być im udzielana, ile miejsc, ile domów samotnej matki – przyznał.

To wszystko jest ważne, jednak gdyby tym pierwszym uwiarygodnieniem miłości były słowa, które są hasłem dzisiejszego wydarzenia, i te, które były przywołane przed chwilą w ponowieniu przyrzeczeń małżeńskich, to tych wszystkich trudnych sytuacji, w których znajduje się często kobieta, byłoby o wiele, wiele mniej – zauważył.

–  Zgodnie z tymi słowami mężczyzna trwałby przy kobiecie, przy dziecku, byłby odpowiedzialny. „Ja ciebie kocham” nie oznacza bowiem: „kocham ciebie na chwilę”, ale: „ślubowałem ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci”. I tu jest cały problem. Kryzys rodziny wynika z kryzysu założenia rodziny. Dzisiaj wszystko jest tymczasowe. Powinno być – na zawsze. Wielka miłość, a nie „miłość” na chwilę. Te słowa, „i ślubuję Ci”, wyrażają tę wielką miłość. One naprawdę wyrażają potrzebę odnowy moralnej. Bez tej odnowy, choćbyśmy przeznaczali jeszcze większe fundusze niż obecnie na pomoc kobietom w ciąży, matkom z małymi dziećmi, to wszystko nie wystarczy – podkreślił ksiądz Kancelarczyk.

Gdy marsz przechodził obok pałacu prezydenckiego przy Krakowskim Przedmieściu, uczestnicy mogli usłyszeć odtworzone na telebimie krótkie przesłanie, jakie skierowała do nich pierwsza osoba w państwie.

–  Drodzy uczestnicy i organizatorzy Narodowego Marszu dla Życia i Rodziny, bardzo się cieszę, że znów przemierzają Państwo ulice Warszawy. Dziadkowie, rodzice, dzieci oraz przyszli rodzice tworzą tu dzisiaj wielką radosną wspólnotę. Razem dają Państwo publiczne świadectwo przywiązania do najszlachetniejszych ideałów, wyrażają przekonanie, że silna rodzina to pomyślna przyszłość naszej ojczyzny. Z serca za to dziękuję i gorąco Państwa pozdrawiam. Wszystkiego dobrego! – powiedział prezydent Andrzej Duda.

 

Kochać i przebaczać dzięki Chrystusowi

Wśród uczestników spotkać można było osoby każdego wieku i stanu. Idea promocji rodziny i małżeństwa połączyła świeckich i duchownych, starszych, dorosłych i najmłodszych. Przyszli ambasadorowie Marszu i osoby publiczne. Były marszałek Sejmu Marek Jurek w rozmowie z PCh24.pl zwrócił uwagę, że chociaż dla wielu z nas wartości promowane podczas corocznego wydarzenia wydają się powszechne i oczywiste, to jednak w rzeczywistości tak nie jest. Żyjemy bowiem w czasach permanentnego kwestionowania istoty rodziny. Jesteśmy świadkami ciągłych prób nadawania jej nowych, fałszywych znaczeń. Przez Europę, choć oczywiście nie tylko przez nasz kontynent, przechodzi genderowa rewolucja. Niejeden człowiek żyjący w naszej cywilizacji i zanurzony w swym życiu prywatnym tego nawet nie dostrzega. Jeśli jednak interesujemy się sprawami publicznymi, nie sposób nie odczuć wpływu tej groźnej tendencji.

–  O ile oczywiście Bóg tak stworzył człowieka, że dał nam wolność, to oznacza że my musimy pewne dobra zrealizować sami. Tego nikt za nas nie zrobi. Państwo nikomu nie nakaże założyć rodzinę. To jest obowiązek, który każdy w jakiś sposób może sam wypełnić w swoim życiu –  powiedział nam Marek Jurek. –  O ile w planie indywidualnym każdy sam musi prowadzić swoje życie rodzinne i powinien uświadomić sobie, że ono jest wartością – że nawet jeśli on sam nie ma rodziny, to powinien wspierać rodzinę – to dla narodu jest to kwestia „być albo nie być”. Naród nie jest w stanie żyć bez rodzin. Jeśli nie będziemy wspólnotą rodzin, to znikniemy, stopniowo – przestrzegał.

Puentą niedzielnego Marszu było kazanie wygłoszone podczas Mszy Świętej w kościele Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. Ksiądz Dominik Chmielewski mówił o kluczowych dla trwałości małżeństwa aspektach. Warunkiem silnej rodziny oraz niejednokrotnie największym problemem dla mężów i żon jest zdolność przebaczania.

– Eucharystia jest tą siłą uczącą kochać i przebaczać. Żadna inna terapia nie da ci tego, co daje ci Eucharystia, bo Eucharystia to On – Jezus Chrystus, który bierze wszystkie twoje grzechy na siebie – mówił duszpasterz Wojowników Maryi. Przypomniał, że karmiąc się podczas Najświętszej Ofiary Ciałem Pańskim możemy otworzyć Panu Jezusowi swoje serca – by czynił nas zdolnymi do nadprzyrodzonej miłości. Uczyć się przebaczać oznacza między innymi skupiać się przede wszystkim na obecności Boga wśród nas, zamiast wyłącznie na własnych ułomnościach i błędach.

 

Roman Motoła

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 74 535 zł cel: 500 000 zł
15%
wybierz kwotę:
Wspieram