Dzisiaj

Proboszcz Jedwabnego wydany przez żydowskich „sąsiadów”. Straszliwe historie zbrodni katyńskiej

(fot. materiały filmowe Katyń 2007 YouTube/ Vien Gian)

Przy okazji obecnej rocznicy zbrodni katyńskiej sięgnąłem do swojego prywatnego archiwum nagrań i znalazłem tam zapis audio niezwykłego spotkania ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego (1918- 2007) oraz dr Stanisława Zdrojewskiego (zmarł w roku 2003) z około setką młodzieży, które miało miejsce w Białymstoku, w roku 2003. To co wówczas powiedzieli ci niestrudzeni badacze sprawy zbrodni katyńskiej jest arcyciekawe. Jak inaczej bowiem można nazwać m.in. informację, iż ostatnim z białoruskiej listy katyńskiej, zamordowanym na Kuropatach był ks. Marian Szumowski, proboszcz parafii w Jedwabnym, który wielu Żydom ocalił życie, a przedstawiciele tej samej narodowości  – wydali go na śmierć.  

Był czerwiec roku 2003. Ksiądz Zdzisław Peszkowski, szef Fundacji Golgota Wschodu, z towarzyszącym mu dr Stanisławem Zdrojewskim, posiadającym niezwykle bogatą wiedzę o zbrodni katyńskiej, przybyli na Białostocczyznę, aby wziąć tu udział w kilku uroczystościach zorganizowanych przez Związek Sybiraków oraz spotkać się z tutejszą Rodziną Katyńską. Przy tej okazji dali się namówić białostockim patriotom na spotkanie z młodzieżą Liceum Katolickiego w Białymstoku. Ja, jako dziennikarz, również zostałem tam zaproszony. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że zostałem wyróżniony przez organizatorów tego spotkania, gdyż byłem tam jednym przedstawicielem mediów.

Jako pierwszy głos zabrał dr Stanisław Zdrojewski, którego ojciec w kwietniu 1940 roku został zamordowany przez NKWD  w Starobielsku. Mówił on rzeczy, dziś trudne do pojęcia, m.in. iż polscy historycy pod koniec lat 90’ mieli bardzo swobodny dostęp do dokumentów w rosyjskich archiwach.  – Pod koniec lat 90’ Polacy zajmujący się zbrodniami stalinowskimi, mieli bardzo szeroki dostęp do materiałów przechowywanych w rosyjskich archiwach. Dla przykładu w książce „Katoliccy duchowni w Golgocie Wschodu”, którą napisaliśmy wspólnie z ks. prałatem Zdzisławem Peszkowskim, podaliśmy liczbę 3701 duchownych zamordowanych podczas wojny przez Sowietów i wszystkie te dane otrzymaliśmy w rosyjskich archiwach – mówił w czerwcu roku 2003 dr. Zdrojewski. Był to jeden z jego ostatnich wykładów, gdyż później choroba nowotworowa nie pozwoliła mu ich głosić.  Zaczęła ona szczególnie szybko postępować po wydaniu skandalicznej książki Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi”. Stanisław Zdrojewski bardzo ciężko przeżywał zawarte w tej książce pomawianie Polaków o mordowanie Żydów.  Zmarł w grudniu 2003.    

Wesprzyj nas już teraz!

Ciekawe i bardzo osobiste jest wspomnienie dr Zdrojewskiego z kwerendy w rosyjskich archiwach, do których dziś nie ma wstępu żaden polski historyk. – Kiedy odwiedzałem te archiwa, pracujący w nich rosyjscy urzędnicy często mnie pytali, czy ja nie mam w sercu nienawiści do nich, za to że ich przodkowie mordowali Polaków, m.in. podczas zbrodni katyńskiej? Zawsze mówiłem im to samo, że nie żywię do nich nienawiści, nawet pomimo tego że bolszewicy zamordowali podczas tej zbrodni mojego ojca – powiedział bardzo szczerze niestrudzony poszukiwacz prawdy o Katyniu.

Proboszcz Jedwabnego wydany przez „sąsiadów”

Zaraz po tej wypowiedzi dr Stanisław Zdrojewski wspomniał o niemal zapomnianej, a pięknej postaci niezłomnego kapłana ks. Mariana Szumowskiego, który jest jednym z tysięcy zamordowanych podczas zbrodni katyńskiej.  – W Kuropatach na Białorusi leżą szczątki prawie 4 tysięcy polskich oficerów zamordowanych podczas zbrodni katyńskiej. Ostatnim, którego ciało wrzucono do dołu śmierci w Kuropatach był ks. Marian Szumowski – proboszcz Jedwabnego. W roku 1940 za okupacji bolszewickiej, był on kapelanem Związku Walki Zbrojnej. Dla NKWD wydał go  żydowski „sąsiad”. Na potwierdzenie tych moich słów mam  dokument, który z ks. Peszkowskim odnaleźliśmy w rosyjskim archiwum –  zaświadczył dr Stanisław Zdrojewski.

Ksiądz proboszcz Marian Szumowski został aresztowany przez Rosjan 10.07.1940 na plebanii parafii Jedwabne. Aresztowanie to było jednym z wielu – przeprowadzonych w związku z rozpracowaniem przez Sowietów oddziału Związku Walki Zbrojnej z bazą w miejscowości Kobielin. Do tego oddziału należało aż 250 osób. NKWD wpadał na ich trop z pomocą donosów Żydów należących do miejscowej komórki komunistycznej (tzw. rekomu -Komitet Wojskowo Rewolucyjny). Według dokumentów przedstawionych przez Stanisława Zdrojewskiego, na spotkaniu w którym wówczas uczestniczyłem, komórka tą dowodził sowiecki agent i prowokator o nazwisku Epstein.

Wydanie NKWD ks. Szumowskiego przez żydowskich komunistów z Jedwabnego i okolic jest tym bardziej ohydne, że po zajęciu przez  Niemców tego miasteczka  (2 wrzesień 1939) proboszcz parafii pw. św. Jakuba w Jedwabnem, przekonał około 2 tysięcy zebranych tam Żydów, przybyłych tu z różnych stron Polski, żeby uciekali na Wschód, gdyż Niemcy szykują im zagładę. Ci Żydzi posłuchali rady proboszcza i tylko dlatego ocaleli.

22 września, po ustaleniu przez agresorów granicy zaborów, Niemcy przekazały Sowietom m.in. Jedwabne. Wówczas to ujawnili się Żydzi zrzeszeni w „rekomie” i wydawali NKWD polskich patriotów. Ksiądz Marian Szumowski, po aresztowaniu, został przewieziony do Łomży, gdzie znajdował się obóz filtracyjny, w którym więźniów przeznaczano na rozstrzelanie bądź do wywózki na Sybir. Podobne obozy filtracyjne Sowieci instalowali i później – np. podczas obławy augustowskiej w lipcu 1945 roku.

Proboszcza Jedwabnego przeznaczono na śmierć. Kapłana przewieziono do więzienia NKWD w Mińsku, gdzie poddano go okrutnym torturom.  Jedna z ofiar, dzieląca w Mińsku celę z ks. Szumowskim, zanotowała we wspomnieniach: „W Jedwabnem przesłuchiwali Żydzi, w Łomży — Żydzi, w Białymstoku — Żydzi, i w Mińsku — Żydzi […] Bicie było niemiłosierne. Przesłuchania były dwa razy, a nieraz i trzy razy na dobę”. Z jednego z tych przesłuchań ks. Marian Szumowski nie wrócił żywy do celi. Jego ciało, jako ostatnie, w ramach akcji katyńskiej, zasypano w jamie śmierci na Kuropatach. 

Niedługo po aresztowania proboszcza Jedwabnego, NKWD zatrzymało też ks. Stanisława Cudnika proboszcza, nieodległej od Jedwabnego, parafii pw. Trójcy Świętej we wsi Burzyn, a przed wojną kapelana Wojska Polskiego. Bolszewicy, po bestialskim przesłuchaniu w mińskim więzieniu, w czerwcu 1941 roku pogonili go wraz z setkami innych więźniów w „marszu śmierci” do Czerwińska. Żywy do tego miasta nie dotarł.

Katyń to ważna część naszej historii

Ze wzruszeniem słuchałem nagranego podczas spotkania w białostockim Liceum Katolickim głosu ks. Zdzisława Peszkowskiego. Pamiętam sytuację, w której przedstawiono mnie wtedy księdzu, byłem wówczas korespondentem „Naszego Dziennika”. Spojrzał na mnie życzliwie swoimi jasnymi oczami. Położył mi rękę na ramieniu, uśmiechnął się i powiedział żartobliwie „Ty Nasz Dzienniku”. Emanowało z niego dobro i pokój. Tak zapamiętałem tego wspaniałego kapłana i człowieka.

Ksiądz Peszkowski, który ocalał z Kozielska, mówił do młodzieży licealnej: – Golgota Wschodu jest częścią jakiegoś naszego polskiego jestestwa. – Pięknie i mądrze opowiadał im o tym jestestwie. – Kilku Polaków obecnych podczas ekshumacji ofiar zbrodni katyńskiej w roku 1943, wszystkie znalezione papiery, nawet najmniejszy skrawek dokumentu, zebrali i w tajemnicy przed NKWD zawieźli do Instytutu Medycyny Sądowej i Kryminalistyki w Krakowie. Konserwacją i opracowaniem wszystkich znalezisk zajął się zespół pod kierunkiem doktora Jana Zygmunta Robla. Zadanie, przed którym stanął zespół, wydawało się być karkołomne. Jak z brudnych, zniszczonych, zgniłych dokumentów odczytać ich zawartość? Stopniowo jednak żmudna praca, polegająca między innymi na wielogodzinnych kąpielach papieru w chemikaliach, zaczęła przynosić efekty. Polacy tworzyli dokładny opis wszystkich dokumentów, a także sporządzali ich kopie. Niemcy zniszczyli oryginały, ale ocalały kopie  – tłumaczył założyciel i długoletni prezes Fundacji Golgota Wschodu.

Największe wzruszenie wśród słuchaczy ks. Zdzisław Peszkowski wywołał, odczytując list znaleziony podczas ekshumacji w roku 1991 w Charkowie, w której uczestniczył, przy ciele młodego oficera pochodzącego  z Warszawy. W niewysłanym liście młody Polak pisze: „Chciałbym wrócić do Polski, dokończyć studia prawnicze. Pragnąłbym rozwijać swój charakter, umysł, życie duchowe i materialne. Chciałbym ożenić się z piękną i dobra kobietą i mieć z nią dzieci. Pragnąłbym mieć kawałek swojej ziemi, żebym mógł tam czasem odpocząć od zgiełku miasta i gwaru ludzkiego… Proszę cię Boże, proszę Cię, żeby moje rodzeństwo i rodzice nadal żyli według twego zamysłu dobrze układając swoje życie, a wszystko to w naszej kochanej Polsce”.

Kapelan Rodzin Katyńskich

Ks. prałat Zbigniew Peszkowski ma ogromne zasługi w upamiętnianiu zbrodni katyńskiej, w której zginął m.in. jego bliski kuzyn podpułkownik Edward Peszkowski – zamordowany w Charkowie wiosną 1940 roku. Ksiądz Peszkowski był kapelanem Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie. Podczas ekshumacji polskich oficerów w latach 90. każdą czaszkę osobiście brał w dłonie dotykał jej i błogosławił różańcem otrzymanym i poświęconym przez świętego Jana Pawła II. Z jego inicjatywy rok 1995 został ogłoszony Rokiem Katyńskim. Dzięki m.in. jego staraniom mogły powstać cmentarze wojskowe w Katyniu, Charkowie i Miednoje, liczne pomniki i miejsca pamięci ku czci polskich oficerów na polskiej ziemi i na obczyźnie, wśród Polonii. Był współzałożycielem Komitetu Dobrego Imienia Polski. W roku 2000 z jego inspiracji powstał Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński. 

Adam Białous

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(2)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie