7 stycznia 2026

Protesty społeczne w Iranie i „początek końca” władzy

(Fot. EPA/ABEDIN TAHERKENAREH Dostawca: PAP/EPA.)

„Niedawna fala protestów w Iranie uderza w reżim dokładnie wtedy, gdy jest on najsłabszy od dziesięcioleci” – uważa Zineb Ribouaki z Instytutu Hudsona. Pracownik naukowy Centrum Cywilizacji Żydowskiej na Uniwersytecie Georgetown sugeruje na łamach wpływowego amerykańskiego portalu National Interest, że tym razem protesty odbywają się w czasie, gdy „reżim irański” przeżywa głęboki kryzys systemowy, z jakim nigdy się nie mierzył i może nie przetrwać.

 

Od tygodni trwają protesty w Iranie – zresztą co jakiś czas mają one miejsce w tym kraju – napędzane pogłębiającym się chaosem gospodarczym. W ich wyniku zginęło co najmniej 20 osób, a wiele innych trafiło do aresztu. Chociaż sprzeciw społeczny ma wynikać z niezadowolenia wywołanego presją ekonomiczną, to jednak – jak sugeruje Ribouaki – „niezadowolenie wykracza daleko poza nie, wyrażając głębszą konfrontację z samym porządkiem politycznym Republiki Islamskiej”.

Wesprzyj nas już teraz!

Protesty nasilają się w czasie, gdy słabną „podstawowe filary Iranu”. Chodzi o stabilność gospodarczą, zdolność do stosowania przymusu i zewnętrznych środków odstraszających. Wszystkie one się chwieją, tworząc „kryzys systemowy, z jakim reżim nigdy się nie zmierzył i może nie przetrwać”.

Autorka analizy wskazuje na niepowodzenia rządzących z powodu narastania kryzysu wodnego. Kraj zmaga się z „najgorszą suszą od ponad pół wieku, z zapadającymi się warstwami wodonośnymi, wysychającymi rzekami i racjonowaniem wody rozprzestrzeniającym się na miasta i prowincje”.

Ribouaki uważa, że przez całe dekady władze prowadziły lekkomyślną politykę budowania tam oraz utrzymywały niezrównoważoną strategię rolną. Władze obwiniają za obecny kryzys sąsiednie kraje, to jest Turcję, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabię Saudyjską. Miały one doprowadzić do „odwrócenia kierunku chmur deszczowych”. Również Stanom Zjednoczonym i Izraelowi rządzący zarzucają manipulacje pogodą.

Z powodu kryzysu wodnego przedłużają się przerwy w dostawie prądu, co tylko potęguje niepokoje społeczne. Analityk przypomina, że „wytwarzanie energii w Iranie jest w dużym stopniu uzależnione od infrastruktury zużywającej dużo wody, co sprawia, że ​​sieć jest podatna na ataki w miarę kurczenia się zasobów w zbiornikach”. Na to nakładają się coraz częstsze awarie urządzeń. Wszystko razem sprawia, że narasta kryzys polityczny.

Również utrzymujące się oraz dokładane sankcje administracji Trumpa mają wpływ na finanse i potencjał państwa. Irański Bank Centralny, oskarżony o finansowanie terroryzmu, został odcięty od globalnego systemu finansowego. Teheran ma polegać na „improwizowanej, ukrytej architekturze finansowej, skoncentrowanej na Dubaju, Turcji i Hongkongu – systemie, który druga administracja Trumpa aktywnie ogranicza poprzez rozszerzone sankcje”.

Ta „ukryta architektura finansowa Republiki Islamskiej ogranicza sprzedaż ropy naftowej i podstawowy handel, ale robi to kosztem systemowych szkód gospodarczych”. Odcięcie Banku Centralnego od „twardej waluty” uniemożliwia mu ustabilizowanie riala i powstrzymanie inflacji.

Sankcje USA miały także znacznie ograniczyć bazę odbiorców irańskiej ropy. 90 procent eksportowanego surowca trafia do Chin, które mogą wymuszać korzystne dla siebie warunki sprzedaży. Chodzi zarówno o rabaty, jak i opóźnianie płatności i zastępowanie gotówki umowami barterowymi. Tymczasem wpływy z handlu ropą pozostają podstawą irańskiego państwa. Wszelkie wahania cen negatywnie odbijają się na zdolności fiskalnej. Budżet dzieli się na alokacje denominowane w rialach i ropie naftowej. Ropa często staje się substytutem gotówki, od którego uzależniony jest sektor bezpieczeństwa.

Z powodu braku fizycznego pieniądza władza wprowadziła radykalną kontrolę riala. Oficjalny kurs wymiany wynosi około 42 tysięcy za dolara, chociaż notowania amerykańskiej waluty są znacznie wyższe na czarnym rynku. Protesty właśnie wybuchły po tym, jak kurs rynkowy zbliżył się do 1,45 miliona rialów/1 USD.

Według Ribouaki, wszystko to zakłóca codzienne życie gospodarcze Iranu w trojaki sposób. Po pierwsze, rośnie inflacja (oficjalne dane wskazują na 42,2 proc. w grudniu 2025 r.) i ceny żywności (wzrost o 72 proc., ceny artykułów medycznych wzrosły o 50 procent w ujęciu rok do roku). Generalnie po prostu rosną koszty życia. Po drugie, spada wartość emerytur i oszczędności Irańczyków, zmuszając ich do porzucenia długoterminowego planowania i przejścia w tryb przetrwania. Szukają oni także innych aktywów trwałych. I po trzecie, „utrata zaufania do waluty bezpośrednio podważa zdolność Republiki Islamskiej do rządzenia”.

Władze, próbując ratować sytuację gospodarczą, zapowiedziały podniesienie podatków od marca tego roku, co tylko nasiliło gniew społeczny. Podatki miałyby wzrosnąć aż o 63 procent, a pozyskane środki miałyby trafić głównie do instytucji wojskowych, bezpieczeństwa i religijnych. O 24 proc. miałby wzrosnąć budżet elitarnych jednostek Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w ujęciu rok do roku.

Władze stosujące subsydia i redystrybucję, wzmacniają politycznych sojuszników. Przyczyniają się też do funkcjonowania rozległych sieci przemytniczych, przynosząc korzyści pośrednikom i podmiotom powiązanym politycznie, a nie gospodarstwom domowym.

Teheran wciąż ma przeznaczać ogromne środki na utrzymanie regionalnych bojówek wspierających interesy irańskie.              

Izraelska operacja pod kryptonimem „Wznoszący się Lew” ujawniła jednak „rozległą penetrację wywiadowczą, osłabienie systemu dowodzenia i kontroli oraz aparat przywódczy niezdolny do ochrony własnych, wysokich rangą urzędników ani regionalnej sieci powiązań”. Władze nie potrafiły na nią adekwatnie zareagować, potwierdzając tym samym, że kraj jest podatny na ataki.

Najwyższy Przywódca Iranu ajatollah Chamenei ma stać obecnie przed trudnym wyborem i ograniczonymi możliwościami. Zineb Riboua twierdzi, że „to w istocie początek końca” „reżimu irańskiego”.

Warto nadmienić, że amerykańscy „jastrzębie”, którzy wpłynęli na zmianę polityki zagranicznej Donalda Trumpa na bardziej wojowniczą, wzywają do „zrobienia porządku” po Wenezueli także z Kubą i Iranem.

Źródło: nationalinterest.org

AS

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 4 170 zł cel: 500 000 zł
1%
wybierz kwotę:
Wspieram